Embargo na polskie owoce to reakcja Rosji na sankcje nałożone na nią przez Unię Europejską po zestrzeleniu samolotu pasażerskiego przez rosyjskich separatystów na Ukrainie.
- Co i rusz czytam o tym, jak ważnym i skutecznym narzędziem wpływu staje się bojkot konsumencki. Skoro siła konsumentów jest tak duża, to proponuję użyć jej w odwrotnym kierunku. Jeśli każdy z nas zacznie jeść więcej jabłek i pić cydru, to ulżymy producentom i zminimalizujemy wpływ rosyjskiego embargo na polską gospodarkę, a przy okazji będziemy zdrowsi, bo jabłka mają wiele zalet (tak, przynajmniej dowodzą poradniki zdrowotne) - napisał w środę Grzegorz Nawacki, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”, w tekście ogłaszającym akcję
Do tekstu dołączono zdjęcie, na którym Nawacki je jabłko, siedząc przy redakcyjnym biurku. Na Twitterze wpisy informujące o akcji oznaczano tagiem #jedzjabłka.

Akcją szybko zainteresowały się serwisy internetowe i społecznościowe.


Z kolei dziennikarze, zwłaszcza ci aktywni na Twitterze, zaczęli zamieszczać wpisy popierające tę inicjatywę i zdjęcia, na których sami jedzą jabłka. Podobnie postąpili niektórzy politycy i przedsiębiorcy.


Natychmiast pojawiły się żarty z akcji. Niektórzy komentujący, m.in. Tomasz Skory z RMF FM i Rafał Madajczak z NaTemat.pl (autor „ASZdziennika”), zwrócili uwagę, że nadgryzione jabłko w swoim logo ma Apple, więc inicjatywa zachęca de facto do wspierania tej firmy.

W środę akcja stała się jednym z tematów w porannych programach wielu stacji telewizyjnych i radiowych, m.in. TVN24, TVP Info, RMF FM i TOK FM. Jednocześnie pojawiły się kolejne wpisy z ludźmi mediów promujące inicjatywę.

W czwartek przed południem redakcja „Pulsu Biznesu” podała pierwsze statystyki akcji. - zasięg w społecznościach: ponad 2 mln, blisko tysiąc lajków i pięćset udostępnień na Facebooku, 1,3 tys. wykopów, 5. miejsce w trendach - poinformowała na Twitterze.













