WirtualneMedia.pl

Portal o mediach, reklamie, internecie, PR
Nr 1 w Polsce

Przeczytaj też

Ikea z zabawną niespodzianką dla fanów „Gry o tron”

"Gra o tron” - monumentalna produkcja na miarę współczesnej telewizji (opinie)

2017-08-21 A A A KOMENTARZE: 3 FORUM DRUKUJ POLEĆ

W połowie lipca zadebiutował kolejny, siódmy sezon „Gry po tron”. Serial cieszy się statusem kultowego, ma miliony fanów na całym świecie, a cytat „nadchodzi zima” na stałe wszedł do potocznego języka. Fenomen produkcji HBO komentują blogerki zajmujące się tematyką seriali: Magdalena Bardalińska, Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, Kaja Szafrańska i Marta Wawrzyn.

„Gra o Tron” nadawana przez HBO jest jednym z najpopularniejszym seriali na świecie. Opowiada o dziejach kilku rodzin szlacheckich, które walczą o panowanie nad krainą Westeros. „Gra o tron” wypełniona jest intrygami, romansami i często brutalnymi scenami przemocy. Na antenie HBO produkcja fantasy jest emitowana od 2011 roku, a scenariusz powstał na podstawie prozy z cyklu "Pieśń Lodu i Ognia" George'a R. R. Martina.

Marketingowcy odpowiedzialni za promocję serialu wymyślają dla fanów kolejne niespodzianki. Przed premierą siódmego sezonu im udostępniono specjalny filtr na Snapchacie. W pierwszym odcinku najnowszego sezonu wystąpił popularny piosenkarz Ed Sheeran, choć jego  debiut nie został przyjęty z entuzjazmem. Trzy pierwsze odcinki zanotowały na antenie HBO Polska oglądalność na poziomie 150 tysięcy widzów (dane z premiery o godz. 20:10, bez powtórek i emisji na innych kanałach oraz na platformie HBO GO).  Serial cieszy się również popularnością w nielegalnych źródłach – premierę siódmego sezonu spiracono na świecie wedle szacunków firmy Muso niemal 90 mln razy. W ubiegłym roku „Gra o tron” była najczęściej ściąganym nielegalnie serialem.

Według danych serwisu Tvbynumbers.com, szósty odcinek z nowej serii obejrzało 10,17 mln widzów w samych Stanach Zjednoczonych (tylko premiera na HBO, bez powtórek i wyświetleń w internecie). Warto zaznaczyć, że trudno jest zmierzyć oglądalność „GoT” z uwagi na mnogość legalnych i nielegalnych źródeł dostępu do produkcji.

W telewizji tego jeszcze nie grali

Zdaniem Katarzyny Czajki-Kominiarczuk, prowadzącej bloga Zwierz Popkulturalny, „Gra o tron” urzeka swoim rozmachem oraz połączeniem wątków politycznych i romasowych. Nie można także zapominać o postaciach -  niejednoznacznych i wielowymiarowych - tak stworzona miesznka to gratka nie tylko dla miłośników klasycznego fantasy.

- Gra o Tron jest serialem na swój sposób przełomowym. Dotychczas nie było w telewizji serialu z gatunku fantasy z tak wielkim budżetem. To sprawiło, że widzowie dostali serial jakiego jeszcze nie widzieli. Do tego udało się stworzyć historię która przyciągnęła przed ekrany bardzo szeroką grupę widzów. Zwykle produkcje fantasy czy sf przyciągają przed telewizory wielbicieli gatunku. Ale „Grę o tron” oglądają widzowie, którzy nigdy wcześniej nie mieli styczności z fantasy. Ich przyciąga do serialu polityczna intryga, psychologiczny rozwój postaci a także – o czym nie można zapomnieć – seks i przemoc, które są integralną częścią opowieści - mówi Katarzyna Czajka- Kominiarczuk.

Marta Wawrzyn, prowadząca bloga Serialowa, jako siłę serialu wskazuje charakterystyczne postaci - a to one w dużej mierze stanowią o jakości produkcji telewizyjnych.

- Czemu "Gra o tron" odniosła aż taki sukces? Bo ma wszystko, czego dziś oczekujemy od telewizji, pomnożone razy kilkanaście. Niesamowity rozmach, historię, której trudno się oprzeć, a do tego odważnie pokazywaną przemoc i seks, smoki rosnące z sezonu na sezon oraz kilka tuzinów atrakcyjnych dla współczesnego widza antybohaterów. To krwawa bajka dla dorosłych w najlepszym wydaniu.  
Skomplikowani pod względem moralnym bohaterowie to wielka siła dzisiejszej telewizji, która pokazuje ludzi takimi, jakimi są, a nie takimi, jakimi chcieliby nas widzieć wszelkiego rodzaju cenzorzy. "Breaking Bad" miało swojego Waltera White'a, "Mad Men" Dona Drapera, a "Grę o tron" - obok typowych łotrów, których kochamy nienawidzić - zasiedlają całe zastępy postaci, o których wyborach moralnych możemy długo dyskutować. Po sześciu sezonach zdążyliśmy się zżyć z takimi postaciami, jak Daenerys, Tyrion, Cersei czy Jon Snow, polubiliśmy je i nauczyliśmy się usprawiedliwiać ich działania. Seriale mają to do siebie, że przywiązują widzów do swoich bohaterów, oferując głębsze portrety psychologiczne i trwalszą więź z postaciami niż filmy. "Gra o tron" robi to bezbłędnie, wciągając nas wszystkich w dyskusję pt. "Kto powinien zasiąść na Żelaznym Tronie?" i oferując hollywoodzką oprawę, jaką nie może pochwalić się każdy serial – komentuje Marta Wawrzyn.

Na uniwersalny przekaz serialu zwraca z kolei uwagę Kaja Szafrańska, autorka kanału na YouTube Jakbyniepaczeć.

- Rzadko zdarza się serial, który miałby tak wielu tak różnych bohaterów, z którymi możemy się identyfikować i którym możemy kibicować. Mamy tu wszystko co wciąga i angażuje: intrygę, tajemnicę, romans, przygodę, zemstę i niebezpieczeństwo, życie i śmierć. Mamy też niezwykły rozmach realizacyjny, który sprawia, że „Gra o tron” to serial, który dawno przekroczył granice małego ekranu. Dlatego ten serial trudno oceniać tylko w kategoriach fenomenu telewizyjnego – mówi Kaja Szafrańska.

Na wielki sukces produkcji HBO składa się co najmniej kilka składowych - ocenia Magdalena Bardalińska, autorka bloga Catus Geekus.

- Po pierwsze od samego początku serial dał się zapamiętać jako pierwsza naprawdę poważna telewizyjna produkcja fantasy, która nie musiała się obawiać łatki "dziecinnej bajeczki" tylko dlatego, że występują w niej magia i smoki. Mamy tu misternie utkane intrygi i całą paletę pełnokrwistych postaci, widz ma więc ogromny wybór w kwestii tego, komu kibicować. Paradoksalnie, mimo bycia pełnoprawnym high fantasy, „Gra o tron” mnóstwo zyskała na tym, że jej główna oś fabuły skupiła się na wątkach politycznych, zaś elementy nadprzyrodzone z początku majaczą jedynie w tle, otoczone nimbem tajemnicy. Po drugie HBO, jako stacja kablowa, mogło sobie pozwolić na o wiele odważniejsze sceny erotyczne i brutalność, niejako wprowadzając je do mainstreamu. Oglądając „Grę o tron” nie musimy się wstydzić, że oglądamy "krew i cycki" (a też sprowadzanie GoT tylko do nich byłoby ogromnym nadużyciem), bo przecież mamy tu do czynienia z nagradzaną, jakościową telewizją. W ten sposób „Gra o tron” w pewnym sensie legitymizuje odwoływanie się do naszych niższych instynktów, więc jak mielibyśmy jej nie kochać? -  komentuje Magdalena Bardalińska.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, oprócz warstwy fabularnej, zwraca uwagę na sposób promocji serialu. Zdaniem blogerki na sukces tytułu HBO składa się, oprócz doskonałej historii, perfekcyjnie działająca machina komercji.

- Kolejnym sezonom towarzyszy duża kampania promocyjna która z premiery każdego sezonu robi prawdziwe wydarzenie. Takie które sprawia, że o produkcji mówi się dużo więcej niż o innych serialach. Należy też zauważyć, że pod względem budżetu i możliwości technicznych serial nie ma w tym momencie konkurencji. A to oznacza, że widzowie mogą zobaczyć coś czego jeszcze nigdy nie było na ekranach. I to sprawia, że serial cieszy się olbrzymią popularnością, nawet wtedy kiedy ma gorszy odcinek czy sezon – mówi dla portalu Wirtualnemedia.pl Katarzyna Czajka- Kominiarczuk.

Widowisko z rozmachem – tego chcą widzowie

Monumentalność produkcji, wykraczająca poza ramy telewizyjne, to według Marty Wawrzyn  największy wyróżnik flagowca HBO. Blogerka dodaje, że „GoT” idealnie wpasowuje się w gusta zarówno serialowych „nałogowców” jak i widzów nie śledzących wielu tytułów.

- „Gra o tron" to serialowy odpowiednik dobrego kinowego blockbustera - produkcja o gigantycznej skali, budżecie przekraczającym ostatnio 10 mln dolarów na odcinek, z wielowątkową, rozbudowaną historią, która wciąga bez reszty i oferuje coś więcej niż tylko rozrywkę. To coś, czego publika telewizyjna wcześniej nie widziała. Serial przekraczający granice telewizji pod każdym względem; taki, w którym na najwyższym poziomie jest wszystko, począwszy od scenariusza i aktorstwa, a skończywszy na filmowej realizacji, doskonałych kostiumach, efektach specjalnych świetnie prezentujących się na każdym ekranie i zapadającej w pamięć muzyce Ramina Djawadiego. Produkcja mainstreamowa, stworzona dla widza masowego, a jednocześnie taka, którą chętnie obejrzą także serialowi koneserzy – ocenia Marta Wawrzyn.

Na podobne czynniki zwraca uwagę Kaja Szafrańska. Vlogerka zaznacza, że „GoT” nie jest pierwszym drogim w produkcji serialem – tu HBO ma już na koncie choćby „Rzym”

- Rozmach i historia. To dwa główne wyróżniki Gry o Tron. I oba są powiązane. Musimy pamiętać, że nie jest to pierwszy serial realizowany za duże pieniądze i z dużym rozmachem. Jako przykład można wymienić choćby Rzym, który powstawał w latach 2005-2007 z budżetem zbliżonym do dzisiejszego budżetu „Gry o tron”. Rzym nie przetrwał bo mimo wszystko nie miał tak ogromnej publiczności jaką ma „Gra o tron”, a ta jest niezbędna by utrzymać przy życiu tak kosztowną produkcję. „Gra o tron” przetrwała, bo historia Westeros to po prostu się ludziom podoba. Umiejętnie balansuje między gatunkami, ma fantastycznych bohaterów i zmierza do konkretnego celu - komentuje autorka kanału Jakbyniepaczeć.

Dla Katarzyny Czajki-Kominiarczuk ciągłe podtrzymywanie napięcia i znane od początku, tragiczne zakończenie, to główne wyróżniki „Gry o tron” na tle innych seriali.

- Nikt nie jest bezpieczny. Widzowie przyzwyczajeni do tego, że bohaterowie giną w serialach głównie wtedy kiedy aktorowi znudziła się gra czy skończył kontrakt już nie jeden raz byli zszokowani tym, że lubiana postać nie dożyła do końca sezonu. To budzi olbrzymie emocje. Druga sprawa, to specyficzny sposób prowadzenia narracji. W Grze o Tron nie ma wątku głównego – wszystkie wątki są jednocześnie główne i drugoplanowe. Nie ma też jednego głównego bohatera – jest grupa ważnych dla losów Westeros postaci. To oznacza, że możemy na przykład przez cały sezon nie zobaczyć jednego z bohaterów – co w innych serialach jest właściwie nie do pomyślenia. Na koniec serial wyróżnia bardzo jasno zapowiedziany koniec – Zima nadejdzie i konieczna będzie ostateczna konfrontacja. Od pierwszych odcinków widzowie są przygotowani na rozwiązanie serialowej historii co jednocześnie podpowiada im, że nawet duża popularność serii nie wydłuży jej ponad miarę. A to coś co nie zdarza się często -  ocenia Katarzyna Czajka-Kominiarczuk.

Autor: Justyna Dąbrowska

Wiecej informacji: Gra o tron, HBO, seriale, Magdalena Bardalińska, Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, Kaja Szafrańska, Marta Wawrzyn

  reklama

POPULARNE

Zobacz więcej

Newsletter

Praca - WirtualneMedia