2008-06-26

A A A POLEĆ DRUKUJ FORUM KOMENTARZE: 0

"Nasz Dziennik" ma przeprosić Solorza

"Nasz Dziennik" ma przeprosić Zygmunta Solorza za podanie, by miał on być agentem WSI. Nie musi zaś przepraszać właściciela Polsatu za stwierdzenie, że "chętnie współpracował" on z tajnymi służbami PRL w latach 80.

Taki prawomocny wyrok wydał Sąd Apelacyjny w Warszawie w cywilnym procesie wytoczonym przez Solorza wydawcy gazety związanej z o. Tadeuszem Rydzykiem.

Uwzględniając apelację pozwanych, SA zmienił wyrok Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. W 2007 r. nakazał on "NDz" przeprosiny Solorza - zarówno za podanie, że "chętnie współpracował" ze służbami PRL, które miały mu pomagać w działalności gospodarczej, jak i za stwierdzenie, że potem był agentem WSI. Na mocy wyroku SO pozwani mieli też wpłacić 50 tys. zł na Fundację Polsat - SA uchylił ten nakaz.

Strony mogą jeszcze złożyć kasację do Sądu Najwyższego.

W październiku 2006 r. "NDz" w artykule pt. "Solorz chętnie współpracował" napisał, że dzięki współpracy z wywiadem PRL z lat 80. jako agent "Zeg", Solorz dostawał wsparcie służb PRL w działalności gospodarczej; miał też kontynuować współpracę po 1989 r. ze służbami wojska.

W pozwie o ochronę dóbr osobistych Solorz zażądał, by sąd nakazał za to wydawcy "NDz" przeprosiny i wpłatę 100 tys. zł na cel społeczny.

Reprezentująca pozwanych mec. Krystyna Kosińska wnosiła o oddalenie pozwu, argumentując, że jako osoba publiczna Solorz musi się liczyć z uzasadnioną krytyką faktów z jego życiorysu. Przyznała, że nieprawdziwe były doniesienia "NDz" o współpracy Solorza z WSI, co mogło być sprostowane przez gazetę, gdyby Solorz o to wystąpił. Oświadczyła, że prawdziwe są zaś informacje "NDz" o jego współpracy ze służbami PRL.

W październiku 2007 r. sąd I instancji uwzględnił pozew, nakazując "NDz" przeprosiny oraz wpłatę 50 tys. zł na Fundację Polsat. Był to pierwszy wyrok w kilku procesach cywilnych, wytoczonych przez Solorza w sprawie jego związków z tajnymi służbami. Trwają jego sprawy przeciw TVP, autorowi raportu z weryfikacji WSI Antoniemu Macierewiczowi oraz prof. Andrzejowi Zybertowiczowi.

W ustnym uzasadnieniu wyroku SO sędzia Justyna Pyźlak mówiła, że Solorz podpisał zobowiązanie do współpracy ze służbami PRL, ale pozwani nie wykazali, by ta współpraca została urzeczywistniona i by powód czerpał z niej korzyści. "Wiele osób podpisało takie zobowiązania, a potem nie wykonywało zlecanych zadań" - dodała sędzia. Podkreśliła, że niedopuszczalny jest zwrot "NDz", że była to "chętna współpraca". - Nie wykazano, by powód podejmował działania w takim zakresie, w jakim chciała SB - dodała sędzia.

Sam Solorz zeznawał przed SO, że nie współpracował ze służbami PRL, choć w 1983 r. podpisał umowę o współpracy. Zapewniał, że do faktycznej współpracy nie doszło, a podczas "wymuszonych" spotkań z esbekami nie przekazywał im żadnych innych informacji niż tylko o sobie; był przez nich pytany m.in. o nielegalne opuszczenie Polski w latach 70., o to co robił na Zachodzie i z kim się kontaktował. "Moim zdaniem kontakty ze służbami nie miały żadnego wpływu na moją działalność gospodarczą" - mówił Solorz w tym procesie.

SA zmienił wyrok, nakazując "NDz" przeprosiny na pierwszej stronie gazety tylko co do rzekomych związków Solorza z WSI.

SA uznał za nietrafne wnioski SO. Według SA, jedyną nieprawdziwą informacją o Solorzu w "NDz" było to, że miał współpracować z WSI. - SA nie podziela opinii SO, że zwrot o tym, iż powód +chętnie współpracował" z SB, jest nieprawdziwy - mówiła sędzia Beata Byszewska w ustnym uzasadnieniu wyroku SA.

Podkreśliła, że w 1983 r. Solorz podpisał zobowiązanie do współpracy i przez dwa lata spotykał się z oficerami, którym przekazywał "pewne informacje o osobach będących w kręgu zainteresowania służb". - Skoro podpisał bez większej presji i spotkał się, to trudno przyjąć, że współpracował niechętnie - oświadczyła sędzia. Dodała, że powód mógł odmówić współpracy.

Sędzia powiedziała też, że mimo iż w aktach Solorza w IPN nie ma dowodu, by odniósł jakieś korzyści ze związków z SB, to nie przeszkadzała mu ona w prowadzeniu działalności gospodarczej, czego efektem może być - jak się wyraziła - "jego obecna sytuacja majątkowa".

Według mec. Kosińskiej, wyrok SA jest "słuszny co do zasady". Adwokat Solorza nie chciał komentować orzeczenia.

Więcej informacji: Nasz Dziennik, Zygmunta Solorz-Żak

Fotoreportaże

Dodaj komentarz

W tym temacie

Autor artykułu: kk / pap / pr

A A A POLEĆ DRUKUJ FORUM KOMENTARZE: 0

Komentarze

*

*

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl

Pozostałe wiadomości

Tylko u nas

  reklama

Gorące informacje

Blog

Praca.Wirtualnemedia.pl

Program TV
Telefony

Sonda

Który prowadzący program informacyjny jest najlepszy?


SPRAWDŻ,
CO ZYSKUJESZ
Zamów newsletter