Nowa płyta Radia Zet

Po wielkim sukcesie dwóch ostatnich płyt, Radio ZET przygotowało kolejną składankę

Redakcja Wirtualne Media
Redakcja Wirtualne Media
Udostępnij artykuł:

 W sobotę 27 marca w sklepach ukazuje się najnowsza płyta Radia ZET: "Radio ZET - Tylko Wielkie Przeboje -Tylko Wielkie Ballady".

Płyta składa się tylko z największych przebojów wśród nastrojowych, romantycznych piosenek, m.in. "Feel" Robbiego Williamsa, "Walking Away" Craiga Davida, "In My Secret Life" Lenarda Cohena, "It Must Have Been Love" Roxette, "From Sarah With Love" Sarah Connor, "Love Is All Around" Wet Wet Wet. Poza tym: Wilki, Bajm, Kylie Monogue, Nick Cave, Joe Cocker, Norah Jones, Brainstorm, Laura Pausini, Blue Cafe, Toni Braxton i Queen.

"To ulubione utwory naszych słuchaczy na wszelkie romantyczne okazje" - mówi dyrektor muzyczny Radia ZET Wojtek Jagielski.

Płyta w sklepach muzycznych od soboty 27 marca, a już od poniedziałku 29 marca do wygrania w konkursie Radia ZET. Wystarczy słuchać Radia ZET i mieć w pogotowiu telefony komórkowe.

Poprzednie płyty Radia ZET - "Radio ZET Tylko Wielkie Przeboje" i "Radio ZET Tylko wielkie przeboje... nie tylko na karnawał" były ogromnym sukcesem, ich sprzedaż przekroczyła łącznie 70 tys. egzemplarzy co nadało im status złotych płyt.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Nowy dziennikarz w Radiu 357. To były korespondent Polskiego Radia

Nowy dziennikarz w Radiu 357. To były korespondent Polskiego Radia

Sport.pl+ także na papierze. Jako magazyn o mundialu

Sport.pl+ także na papierze. Jako magazyn o mundialu

OpenAI bliżej giełdy

OpenAI bliżej giełdy

Zmiana na czele Katolickiej Agencji Informacyjnej. Nowym szefem były rzecznik Jasnej Góry

Zmiana na czele Katolickiej Agencji Informacyjnej. Nowym szefem były rzecznik Jasnej Góry

Republika ujawniła rozmowy Giertycha. Sąd: Rachoń bez tajemnicy dziennikarskiej

Republika ujawniła rozmowy Giertycha. Sąd: Rachoń bez tajemnicy dziennikarskiej

Zero do potęgi, czyli Stanowski między Chajzerem i Braunem [OPINIA]

Zero do potęgi, czyli Stanowski między Chajzerem i Braunem [OPINIA]