SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Po spadku limitu czasu reklamowego do 4 min. w godz. wzrosłyby ceny, ale wpływy nadawców i tak zmalałyby o dwie trzecie

Proponowane ograniczenie czasu reklamowego w telewizjach z obecnych 12 do 4 minut w godzinie może spowodować spadek przychodów nadawców nawet o dwie trzecie. By zmniejszyć straty, a zarazem utrzymać programing na obecnym poziomie nieunikniona będzie gigantyczna inflacja cen telewizyjnych reklam. To z kolei doprowadzi do zmniejszenia liczby reklamodawców, bo nie wszystkich będzie stać na komunikację na szklanym ekranie. Z drugiej jednak strony mniejszy tłok reklamowy może doprowadzić do poprawy jakości komunikacji reklamowej w telewizji - komentują dla Wirtualnemedia.pl Paweł Gala i Maciej Niepsuj.

fot. Shutterstock.com Article

Senacka komisja praw człowieka, praworządności i petycji przyjęła do dalszych prac apel Stowarzyszenia Interesu Społecznego „Wieczyste” o ograniczenie czasu reklamowego w telewizji i radiu do 4 minut w ciągu godziny. Oznacza to, że teraz może zostać przygotowany projekt nowelizacji Ustawy o radiofonii i telewizji ograniczający czas reklamowy.

Przeciwna temu jest KRRiT, która zwróciła uwagę, że obecnie polskie przepisy dotyczące czasu reklamowego w telewizji i radiu są spójne z dyrektywą Komisji Europejskiej obowiązującą w całej UE. Regulator podkreślił też, że jeśli limit czasu reklamowego zostanie zmniejszony tylko w Polsce, przewagę zyskają nadawcy obecni u nas na podstawie koncesji zagranicznych (działają tak niektóre międzynarodowe koncerny). Z kolei Telewizja Polska w swoim stanowisku podkreśliła, że przy ograniczeniu czasu reklamowego budżety marketingowe z telewizji i radia zostaną przesunięte do internetu.

Eksperci z domów mediowych, które planują kampanie i kupują czas reklamowy w telewizji, nie bardzo wierzą w to, że tak radykalne ograniczenie czasu reklamowego w telewizji może wejść faktycznie w życie. Możliwości takiej nie widzi Maciej Niepsuj, tv buying director w MullenLowe MediaHub.

- Nawet gdyby cokolwiek w tym temacie drgnęło, to nie byłaby to aż tak drastyczna zmiana. Z perspektywy widza to oczywiście byłaby dobra zmiana i patrząc na argumenty organizacji, która ją zgłosiła widać, że stoi za nimi właśnie widz, laik nie zdający sobie sprawy z tego, jak ta branża funkcjonuje. Telewizje "żyją" z reklam, dzięki nim mogą zaoferować widzom programy, które następnie statystyczny Kowalski konsumuje codziennie przez ponad cztery godziny. Jeżeli komuś taka konstrukcja ramówek telewizyjnych przeszkadza, to z pewnością znajdzie sobie coś innego do roboty - podkreśla ekspert MullenLowe MediaHub.

Trzy razy mniej reklam, trzy razy drożej

Z kolei Paweł Gala, partner zarządzający Wavemaker odpowiadający za region CEE, twierdzi, że jest zbyt wcześnie, by wyrokować o tym, jakie są szanse wejścia w życie inicjatywy trzykrotnego zmniejszenia limitu czasu reklam w telewizji.  - Gdyby takie rozwiązanie zostało wprowadzone, oznaczałoby zmniejszenie zasobów reklamowych stacji o 2/3, co bezpośrednio przełożyłoby się na gigantyczną inflację - stacje musiałyby podnieść cenę trzykrotnie, by nie ponieść strat i utrzymać programing na dotychczasowym poziomie. Nasze ceny dobiłyby do średniej europejskiej - twierdzi Paweł Gala.

Dodaje, że na pewno wpłynęłoby to na liczbę reklamodawców, bo nie wszystkich marketerów byłoby stać na komunikację w telewizji. - Mniejsze firmy, których na pewno nie byłoby stać na reklamę w telewizji musiałyby poszukać bardziej kreatywnych rozwiązań. Z drugiej strony mogłoby to oznaczać trudne do opisania zawirowanie na rynku reklamowym, potencjalne straty finansowe stacji, czy obniżenie jakości programingu. Konsekwencją byłoby zmniejszenie zatłoczenia reklamowego, a co za tym idzie jakość komunikacji w telewizji poprawiłaby się – komentuje Paweł Gala.

Nasz rozmówca zwraca też uwagę, że ta sytuacja zmusiłaby reklamodawców do zmiany strategii komunikacji poprzez realokację budżetów w inne media. - Pierwszym adresatem byłby internet. Jest to jednak medium, które już obecnie jest bardzo zatłoczone reklamowo. Należałoby się więc spodziewać inflacji również we wszystkich innych mediach. Ucierpiałby rynek lokalnych reklamodawców, gdzie wielu lokalnych graczy używa radia. Radio, i to w olbrzymiej mierze lokalne, zostanie absolutnie zdominowane przez branżę OTC. Na rynkach lokalnych można by się spodziewać niekontrolowanego wybuchu aktywności outdoorowej, która jeszcze bardziej oszpeci krajobraz. Telewizji w tej hipotetycznej jak na razie sytuacji niekoniecznie musi stracić, bo reklama w blokach o długości 4 minut może stać się bardziej efektywna, a co za tym idzie warta wyższej ceny, którą reklamodawcy zaakceptowali w innych krajach - podsumowuje Paweł Gala.

Do telewizji trafia prawie połowa łącznych wydatków reklamowych w Polsce, a do radia - ok. 8 proc. Według Starcomu w ub.r. wartość reklamy telewizyjnej wyniosła 4,14 mld zł (po wzroście w skali roku o 1,3 proc.), a reklamy radiowej - 682 mln zł (1,4 proc. w górę).

Zenith prognozuje, że w br. inwestycje reklamowe w telewizji zwiększą się o 1,4 proc., a w radiu zmaleją o 1 proc.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Po spadku limitu czasu reklamowego do 4 min. w godz. wzrosłyby ceny, ale wpływy nadawców i tak zmalałyby o dwie trzecie

11 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
qi
to jest rozmowa o niczym. żaden nadawca nie będzie prowadził biznesu na takich warunkach. wyniosą się za granicę i figa z makiem. rozumiem, że nie jest istotne, że płacą tu podatki i zatrudniają ludzi i podwykonawców. pewnie ze 100 tysi ludzi i kilkaset milionów podatków. dodatkowo proponowałbym zabezpieczyć kasę na odszkodowania. bo warunki w koncesjach były zgoła inne. no i przy okazji położycie całą radiofonię, która i tak jest już dziś na granicy opłacalności. to kolejne kilkadziesiąt tysięcy ludzi. no i całkowicie stracicie wpływ - nawet krritv o tym mówi. czy komuna wygrała z wolną europą? taka potęga z jedną stacją? jakby nie. to po co powtarzać błędy? ja wiem. hunwejbini muszą się wykazać. za dużo mają swobody jak widać. albo już nikt nad tym nie panuje.
6 13
odpowiedź
User
Tomasz
Ja tam jestem uzależniony od telewizyjnego leczenia "suchości pochwy" , w związku z powyższym proszę mi nie ograniczać leczenia... !
16 1
odpowiedź
User
Remek Dąbrowski
Kurski przeżyje, miliard w środę, miliard w sobotę.
4 5
odpowiedź
User
Piotr
Nareszcie! Nareszcie! Nareszcie!
Przecież obecnej telewizji nie da się oglądać! Każdy program trwający 40 minut jest sztucznie rozwleczony - tę samą fabułę można sprawnie opowiedzieć w 20 minut. Do tego 20 minut reklam, sponsorów i autopromocji i mamy godzinę w przeciętnej telewizji. Godzinę, zamiast 20 minut!
A dlaczego tak jest? Bo nie ma tylu historii do opowiedzenia, by nakarmić kilkadziesiąt stacji telewizyjnych nadających w każdym kraju. Wszystkie karmią się papką, wszystkie kupują i odtwarzają te same programy.
Skrócimy czas reklamowy to program 40 minutowy zajmie na antenie 45 minut.
Połowa stacji padnie? I bardzo dobrze! Zamiast 10 powtórek "złomowiska" obejrzymy tylko 5. Zamiast 20 prognoz pogody obejrzymy 10. Lepiej, żeby padło 75%, wtedy obejrzelibyśmy tylko dwie powtórki złomowiska i 5 prognoz pogody ;-)
A że parę tysięcy ludzi będzie musiało poszukać sobie innego zajęcia? I bardzo dobrze - teraz spędzają czas na uprzykrzaniu czasu innym.
14 6
odpowiedź
User
Gosc
Rynek powinna regulować UE i nie byłoby takich cyrków ze jakas grupa coś zgłasza co może spowodować nadawanie przez satelitę zza granicy i całkowitą utratę kontroli nad rynkiem. Radia lokalne to padną od razu. Na tej zasadzie można zaproponować każdą bzdurę i poddać pod głosowanie.
7 3
odpowiedź
User
marketer
pis w ten sposób chce ograniczyć zarobki stacjom komercyjnym... Po dupie dostanie np TVN.
5 4
odpowiedź
User
Darek
do @Piotr
Piszesz bzdury, poznaj troche rynek reklamowy.
Nie bedziesz wiekszosci programow ogladal, a jak Ci przeszkadzaja reklamy po prostu nie ogladaj TV masz wiele alternatyw
7 7
odpowiedź
User
Marek_Sz
to byłaby szansa dla kanałów tematycznych, które przyciągnęłyby na większą skalę mniejszych reklamodawców - głównie realizując działania niestandardowe

pamiętajmy też, że spadek przychodów nie oznacza wprost mniejszych nakładów na programing. to duży skrót myślowy. na pewno spadłyby zyski i trzeba byłoby zmienić model biznesowy. podnieść cennik, wzmocnić ofertę niestandardów, oferować w większym stopniu działania 360 stopni.

temat jest ciekawy i oczywiście z punktu widzenia nadawcy taki ruch byłby bolesny ale dla widza (a przecież to o nasz komfort chodzi a nie udziałowców) to byłoby wybawienie. z resztą sami reklamodawcy widzą, że podczas bloku reklamowego tracą widza, który często już nie wraca, bo podczas zapowania trafia na kanał, gdzie nie są emitowane w tym czasie reklamy. Można założyć, że obecnie 12 min w godzinie, nie jest efektywne i sporo kasy jest przepalone, bo większości spotów w blokach nikt nie ogląda. gdyby reklam było mniej, ich oglądalność byłaby większa a to np. miałoby wpływ na jej efektywność. więc być może warto się nad tym pochylić i przyjrzeć co może zmienić zmiana obowiązującego modelu emisji reklam w mediach. mam jednak nadzieję, że za tym pójdzie ograniczenie clutteru w necie, bo ilość emisji badziewia jest nie do zaakceptowania i stąd adblocki ;)
9 3
odpowiedź
User
Kom
Bardzo dobre rozwiązanie dla userów, mniej reklam to większy komfort bo np przestałem praktycznie oglądać filmy na polsacie z blokami reklamowymi po 20 minut. Niech reklam będzie mnie wtedy będą droższe i stacje i tak wyjdą na swoje.
3 1
odpowiedź
User
ii,uhj
Jak tylko pojawiają się reklamy zmieniam kanał, a na przykład Polsacie w ogóle NIE oglądam filmów bo to bezsensu bo tam są reklamy przerywane kawałkiem filmu.
4 1
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing