Odmownych było 2,4 tys. decyzji, zaś 9,4 tys. wniosków pozostawiono bez rozpatrzenia lub umorzono postępowanie.
Wniosek o darowanie zaległości w opłacaniu składek do ZUS-u za okres od 1 stycznia 1999 r. do 28 lutego 2009 r. mogą składać przedsiębiorcy, którzy w owym czasie podlegali ubezpieczeniu, wspólnicy jednoosobowych spółek z o.o., spółek jawnych, komandytowych, partnerskich, a także artyści, twórcy i osoby wykonujące wolny zawód. Prawo skorzystania z tych przepisów wynika z wcześniejszych nieścisłości dotyczących interpretacji prawa przez urzędników ZUS-u. Przez tę rozbieżność informacji około pół miliona firm wpadło w pułapkę zadłużeniową, sięgającą niekiedy 100 tys. zł. Ustawa nie obejmuje przedsiębiorców, którzy w obawie przed komornikiem albo wpisem hipotecznym na nieruchomości zaciągnęli kredyt na spłatę zadłużenia wobec ZUS-u.

- Przedsiębiorcy, którzy zdecydują się na skorzystanie z umorzenia składek, muszą liczyć się z tym, że skróci się ich staż ubezpieczeniowy. Skutkiem będzie obniżenie świadczeń emerytalnych lub rentowych. Gdy toczyły się prace nad ustawą, mówiono, że ma ona w sumie objąć ponad 400 tys. osób, zaś kwota umarzanych należności - ponad 800 mln zł. Biorąc pod uwagę, że na skorzystanie z przepisów o abolicji przedsiębiorcy mają jeszcze rok, całkowita kwota umorzonych zaległości może sięgnąć zakładanego pułapu. Pokrzywdzeni w tej sytuacji będą przedsiębiorcy, którzy na spłatę swoich zaległości zaciągali kredyty, a także ci, którzy płacili sumiennie za cały okres, w którym urzędnicy wydawali rozbieżne decyzje – mówi Justyna Niedbał, analityk Bankier.pl













