SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Duży popyt na polskie produkty spożywcze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Obroty handlowe między Polską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi w ubiegłym roku wyniosły około miliarda dolarów. Szczególnie ceniona jest tam polska żywność. Jej eksport mógłby być większy, gdyby specjalistyczne firmy, takie jak KUKE, w większym stopniu pomagały w rozliczeniach i finansowaniu transakcji z opóźnionym terminem płatności. W ZEA mieszka blisko 9 mln osób, duża część nie jest muzułmanami. Emiraty mogą być także hubem, z którego wysyła się dostawy na inne rynki.

PAP / Marcin BieleckiPAP / Marcin Bielecki

– Na razie mamy miliard dolarów wymiany handlowej pomiędzy Polską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi – twierdzi Wael Suleiman, prezes Polish Business Group, Fidelity Group i Gulf Fluor. – Wolałbym, żeby to było trochę więcej. Z takim krajem jak Polska, mającym 40 mln mieszkańców i wysoki produkt krajowy brutto, mogłoby być trochę więcej.

Do ZEA Polska wysyła głównie, jak informuje Wael Suleiman, produkty spożywcze. Importuje natomiast przede wszystkim aluminium produkowane przez Emal i Dubal, produkty chemiczne oraz petrochemiczne.

– Polska może eksportować więcej towarów docelowo albo traktując ZEA jako hub na kraje otaczające – precyzuje Wael Suleiman. – Dotyczy to szczególnie artykułów spożywczych, mięsnych oraz maszyn ciężkich. To główne produkty, które mogłyby być tam eksportowane.

Zdaniem prezesa Polish Business Group, polskie wyroby są wysokiej jakości i wciąż niedrogie w porównaniu z tymi wytwarzanymi w innych krajach europejskich. Artykuły spożywcze cechuje przy tym tradycyjny sposób produkcji i wysoki udział składników pochodzenia naturalnego.

– Kiedy widzę towary na przykład francuskie, niemieckie, jakiś jogurt albo coś takiego, to jest to tak naprawdę sama chemia, tamtejsze owoce i dżemy są sztuczne – zauważa Wael Suleiman. – Dlatego ten kierunek sprzedaży eksportowej jest bardzo dobry. Także mięso, wszystkie jego rodzaje: od drobiu aż po wołowinę.

ZEA zamieszkuje dziewięć milionów osób, z których połowa nie jest wyznania muzułmańskiego, które zakazuje spożycia wieprzowiny.

– Z produktami mleczarskimi jest podobnie – zauważa Suleiman. – Widzę jednak trochę inne problemy. Artykuły muszą być świeże. Pojawia się więc kwestia transportu, nie można bowiem tego wszystkiego wysłać statkami, które z Polski do ZEA płyną około miesiąca. Byłoby bardzo dobrze, gdyby współpraca z liniami lotniczymi Emirates albo polskimi była jeszcze lepsza, tak aby te produkty wysłać samolotami. Wtedy już na drugi dzień byłyby na miejscu.

Drugi problem dotyczy płatności.

– Niestety, konkurencja z innych krajów daje dobre warunki, należności są odroczone na 90, a czasem nawet na 120 dni – precyzuje Suleiman. – To może być problem dla producenta w Polsce, dlatego potrzebne jest wsparcie na szczeblu rządowym.

Jego zdaniem wsparciem w tym zakresie mogłaby się zająć na przykład Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) albo podobne do niej przedsiębiorstwa finansowe.

– Po wystawieniu faktury firma dostawałaby, na zasadach faktoringu, 90 proc. należności, a później, jak pieniądze były przekazane, korporacja finansowa potrącałaby sobie wypłaconą zaliczkę, przelewając resztę na konto producenta – proponuje Wael Suleiman. – Nad tym musimy jeszcze popracować. Znam bardzo wielu wytwórców, którzy mieli tam dużą szansę coś sprzedać, a nie mogli, bo nie byli w stanie wytrzymać 90 albo 120 dni opóźnienia płatności.

Zdaniem Aleksandra Kwiatkowskiego, partnera w firmie doradczej B-Consulting, polskie inwestycje w ZEA są stosunkowo zapóźnione i w porównaniu do innych państw Unii Europejskiej – śladowe. Według niego praktycznie każda gałąź gospodarki ma szanse na sprzedaż swoich produktów i usług na tym rynku. Największe możliwości jednak stoją przed producentami żywności, branżą budowlaną oraz firmami działającymi w sektorze służby zdrowia.

– Dlatego bardzo zachęcam do tego, by się nad tym zastanowić i pomóc producentom w Polsce, aby mogli sprzedać swoje produkty z opóźnionym terminem płatności. Takie instrumenty finansowe mogłoby stworzyć Ministerstwo Finansów albo inna instytucją państwowa – apeluje Wael Suleiman.

Dołącz do dyskusji: Duży popyt na polskie produkty spożywcze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

1 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Polones Copue
W szkole biznesu uczyli mnie, że przed klientem trzeba rozwijać czerwony dywan. Klient to ten, który płaci. ZEA mają reputację kraju do którego przywieziono dziesiątki tysięcy robotników z Pakistanu, Nepalu, Indii itp. Zwabiono ich perspektywą zarobku za morderczą pracę na budowach autostrad, wieżowców, portów itp. Praca w piekielnym upale pod palącym słońcem. Robotnicy wybudowali, co mieli wybudować, tylko że nie było wypłaty. W tym kontekście 120 dniowe terminy płatności faktycznie mogą stanowić problem. Wygląda to, jakby ktoś chciał naciągnąć KUKE na $$$.
odpowiedź