SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Dziennikarze zatrzymani w PKW uniewinnieni. "Przykra pomyłka"

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uniewinnił w piątek fotoreportera PAP Tomasza Gzella i dziennikarza TV Republika Jana Pawlickiego od zarzutu "naruszenia miru domowego" w Państwowej Komisji Wyborczej, gdzie relacjonowali przebieg okupacji tego budynku. - To niestety przykre nieporozumienie, problem, który trzeba będzie rozwiązać - ocenił ich zatrzymanie sędzia.

PAP / Marcin Obara Article

Sąd prowadził proces w trybie przyspieszonym. Przesłuchano około 20 świadków - w tym policjantów, ochroniarzy z gmachu, szefa Kancelarii Prezydenta Jacka Michałowskiego i szefa ochrony budynku, a także byłego szefa i sekretarza PKW Stefana Jaworskiego i Kazimierza Czaplickiego.

Po analizie nagrania video z PKW i zeznań świadków sędzia Łukasz Mrozek wskazał, że do pomyłki mogło dojść m.in. z powodu działań policji i administratora gmachu, bo zmieniono początkowo ogłaszany komunikat wzywający również dziennikarzy do opuszczenia gmachu, na wezwanie do "nieutrudniania działań policji".

- Policja chciała zapewnić bezpieczeństwo w czasie akcji zatrzymywania i usuwania z pomieszczenia osób przebywających za stołem prezydialnym. Sąd widział na nagraniu, że dziennikarze stali na środku pomieszczenia i zapewne chodziło o to, by policjanci mieli możliwość działania. Sąd nie wie, być może powinniście zostać wyprowadzeni z sali czy zatrzymani. Ale zatrzymano tylko was dwóch - a sąd widział, jak wielu dziennikarzy było na sali - wskazał sędzia i dodał, że pozostałym dziennikarzom policja po wyprowadzeniu wszystkich z sali pozwoliła wrócić po pozostawiony tam sprzęt. - Z nagrania bezspornie wynika, gdzie byli pracujący dziennikarze, a gdzie manifestanci - dodał sędzia.

Wyraził on przypuszczenie, że to, iż akurat Gzell i Pawlicki zostali zatrzymani, "wynikło z nieporozumienia, przez pomyłkę". - Akcja była nerwowa i dynamiczna. Ponieważ żaden inny dziennikarz nie został zatrzymany, to znaczy, że intencją było zatrzymanie tylko osób okupujących pomieszczenie za stołem - podkreślił sędzia, dodając, że kierując się logiką wydarzeń można uznać, że jeśli dziennikarze mieli być zatrzymani, to tym bardziej nikogo z dziennikarzy nie należało wpuścić z powrotem.

Podsumowując całe zdarzenie Mrozek dodał: "to niestety przykre nieporozumienie, problem, który trzeba będzie rozwiązać. Przecież media są od tego, żeby informować. Wielokrotnie policja współpracuje z mediami i musi być tak dalej".

Wyrok jest nieprawomocny, można od niego apelować. Nie wiadomo, czy uniewinnieni dziennikarze z tego skorzystają - teoretycznie mogą żądać zmiany treści uzasadnienia orzeczenia.

Podczas zeznań obaj byli członkowie PKW poprosili o nieutrwalanie dźwięku i obrazu. - Chodzi o ochronę mojego wizerunku. W poprzednim okresie media prezentowały mój wizerunek w sposób uwłaczający i wykraczający poza prawo - uzasadniał swój wniosek Jaworski.

B. szef PKW zeznał, że miał świadomość, iż demonstracja jest nielegalna. Zaznaczył, że po zawieszeniu prac przez PKW i opuszczeniu przez niego siedziby Komisji około godz. 21 nie kontaktował się z nim już nikt z policji ani ochrony Kancelarii Prezydenta. Także Czaplicki przyznał, że nikt z policji, ani pracowników Kancelarii Prezydenta w tym czasie się z nim nie kontaktował.

Na pytanie obrońców, kto naruszył prawo - dziennikarze czy demonstranci - Jaworski odpowiedział, że nie wie. - Nie zetknąłem się z tymi osobami, więc nie wiem - powiedział.

Sąd przesłuchał na rozprawie także m.in. czterech policjantów biorących udział w interwencji w PKW. Przyznali oni, że działania policji były podjęte na żądanie administratora budynku.

Jeden z nich zeznał, że podczas interwencji Gzell stał w drzwiach, przez które wynoszono demonstrantów, co mogło utrudniać działania policji, gdyż jego sprzęt fotograficzny zaczepiał o elementy wyposażenia funkcjonariuszy. Przyznał jednak jednocześnie, że nie widział, żeby fotoreporter PAP "źle się zachowywał".

Policjanci podkreślali, że działania policji były szybkie i "nie było czasu na legitymowanie osób na sali" zajmowanej przez demonstrantów. - Ja nie wiedziałem, czy to jest dziennikarz, można się pomylić - zeznał inny z policjantów, mówiąc o zatrzymaniu Gzella. Na piątkowe popołudnie zaplanowano jeszcze m.in. przesłuchanie szefa Kancelarii Prezydenta Jacka Michałowskiego oraz naczelnego TV Republika Tomasza Terlikowskiego.

Dziennikarze zostali zatrzymani przez policję około północy z 20 na 21 listopada, gdy relacjonowali okupację gmachu PKW przez osoby protestujące w sprawie opóźnienia ogłoszenia wyników wyborów samorządowych. Okupujący także zostali zatrzymani po tym, jak nie posłuchali wezwania do opuszczenia gmachu (przeczytaj o tym więcej). Łącznie z dziennikarzami zatrzymano wtedy 12 osób. Wszyscy zostali oskarżeni o to samo - naruszenie miru domowego przez nieusłuchanie polecenia opuszczenia pomieszczenia.

- Niedobrze się stało, że nastąpiła taka pomyłka. W przyszłości nie może dochodzić do takich sytuacji - skomentowała tę sytuację w komunikacie prasowym minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska.

Szefowa MSW już 24 listopada br. zobowiązała komendanta głównego policji do wypracowania odpowiednich procedur współpracy z mediami w podobnych sytuacjach. W Komendzie Głównej Policji od 25 listopada działa specjalny zespół, który pracuje nad zasadami współdziałania z mediami.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Dziennikarze zatrzymani w PKW uniewinnieni. "Przykra pomyłka"

14 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
ekspert
no i brawo!

sąd szybki i sprawiedliwy
19 9
odpowiedź
User
plusk
Wyrok zapadł prawy i sprawiedliwy a prawica ma nowych męczenników wolności.
15 25
odpowiedź
User
umiarkowany i rozsądny
PO wraz z niezawisłym sądem się wycofała rakiem z kompromitującej Polskę na świecie akcji pacyfikacji niezależnych dziennikarzy.
25 14
odpowiedź
User
olo
jaka pomylka ? rutynowa, standardowa procedura
zatrzymania WSZYSTKICH uczestnikow zajscia,
do wyjasnienia i tyle,
14 22
odpowiedź
User
janusz
Olo... chyba Ci się systemy polityczne pomyliły.
Czytaj ze zrozumieniem - "... Ale zatrzymano tylko was dwóch - a sąd widział, jak wielu dziennikarzy było na sali - wskazał sędzia i dodał, że pozostałym dziennikarzom policja po wyprowadzeniu wszystkich z sali pozwoliła wrócić po pozostawiony tam sprzęt. - Z nagrania bezspornie wynika, gdzie byli pracujący dziennikarze, a gdzie manifestanci - dodał sędzia."
21 9
odpowiedź