SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Festiwal w Sopocie: Afera korupcyjna

"Super Express" pisze o aferze korupcyjnej na Międzynarodowym Festiwalu w Sopocie.

Muzycy i menedżerowie opowiadają o propozycjach łapówek, pseudoprowizji, po czym nerwowo się wycofują: - Broń Boże, nie wymieniajcie naszych nazwisk - zaklinają reporterów "Super Expressu". - Będziemy pogrzebani, nigdy już nas nie dopuszczą do sceny. Organizator Marek Sierocki kategorycznie zaprzecza - donosi Super Express.

Czy to prawda, że Międzynarodowy Festiwal w Sopocie został sprzedany? Pewne jest, że gwiazdy, którym przez wiele miesięcy obiecywano kontrakt na występ na tej najsłynniejszej polskiej imprezie muzycznej, czują się oszukane. - Miałam brać udział w festiwalu w tym roku - opowiada Maryla Rodowicz. - Zostałam zaproszona co najmniej dwa miesiące temu i jeszcze w zeszłym tygodniu zapewniano mnie, że wystąpię. Wiem, że w czwartek odwołano konferencję prasową, na której miały być przedstawione gwiazdy tegorocznego Sopotu - mówi Rodowicz. - Od ludzi pracujących w telewizji wiem, że odwołano ją, ponieważ prezes telewizji, Robert Kwiatkowski, nie podpisał tego projektu. Dziwne, że prawie w przeddzień festiwalu. A w dodatku wyjechał na urlop i pojawił się w pracy dopiero w poniedziałek. O tym, że nie wystąpię, dowiedziałam się w poniedziałek z "Wiadomości".

Jeszcze gorzej wystawiono Helenę Vondraćkovą. Dostałem ostateczną wiadomość - mówi Tibor Lensky, menedżer Vondraćkovej - że koncert Heleny i Karela Gotta, który też załatwiłem, jest odwołany ze względu na jakieś dziwne... zmiany. SuperExpress skontaktował się z jednym z menedżerów, którego gwiazda również odpadła podczas rozpatrywania kandydatur. - Kiedy chciałem wyjaśnić powody tej decyzji, usłyszałem od kolegów: - Co się dziwisz, przecież nie zapłaciłeś 80 tys. - opowiada gazecie menedżer zastrzegając sobie anonimowość. Od dłuższego czasu w środowisku estrady mówi się o korupcyjnych praktykach podczas polskich festiwali. Artyści boją się powiedzieć o tym głośno.

Początkujący mają więcej odwagi: - Staraliśmy się dostać w zeszłym roku na opolskie "Debiuty" - twierdzi członek zespołu Spot. - Marek Sierocki zaproponował naszemu menedżerowi układ: 5 tys. złotych i występujemy. Odrzuciliśmy jego ofertę. Sierocki zaprzecza. 5 tys. to i tak niska cena. Podobno za występ artysty w charakterze gwiazdy trzeba zapłacić 80-100 tys. złotych.
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Festiwal w Sopocie: Afera korupcyjna

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl