SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Gdańszczanin kontra RTL7

Proces będzie toczył się w Polsce

Proces gdańszczanina przeciwko RTL 7 będzie mógł toczyć się w Polsce - zdecydował Sąd Okręgowy w Gdańsku. Stacja uważała, że właściwym organem może być tylko sąd w Luksemburgu, gdzie zarejestrowana jest firma

Artur Baliński pozwał nieistniejącą już stację telewizyjną RTL 7 do sądu za to, że w programie "Zoom" pokazano go jako gdańskiego skinheada. Baliński jednak twierdzi, że nie miał i nadal nie ma nic wspólnego z tą subkulturą. Po emisji programu mężczyzna miał problemy, m.in. nie dostał pracy w jednym z gdańskich lokali, rodzice jego narzeczonej nie zgadzali się na ich związek. Gdańszczanin zażądał od stacji przeprosin oraz 100 tys. zł zadośćuczynienia.

Na pierwszej rozprawie przedstawiciel pozwanego RTL 7 mecenas Oskar Tułodziecki złożył wniosek o odrzucenie pozwu, ponieważ - jego zdaniem - zgodnie z prawem europejskim sprawa mogłaby toczyć się jedynie przed sądem w Luksemburgu, gdzie zarejestrowana była spółka oraz skąd emitowano sygnał do Polski. Mecenas Roman Nowosielski, reprezentujący Artura Balińskiego, ripostował, że jego klient został oczerniony w Polsce, dlatego tylko polski sąd może rozwikłać sprawę. Sąd przyznał mu rację.

Sędzia Alicja Jędrkowiak powołała się na art. 5 ust. 3 konwencji z Lugano, który mówi, że "do rozpatrzenia sprawy właściwym jest sąd miejsca, gdzie nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. W ocenie sądu takim miejscem jest zarówno to, z którego nadano sygnał (Luksemburg), oraz miejsce, gdzie program został wyemitowany (Polska)". - W tej sytuacji decyzja, w jakim sądzie ma się odbyć rozprawa, należy do powoda - wyjaśnia sędzia.

RTL 7 ma prawo jeszcze odwołać się od tej decyzji i, jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, ma zamiar to zrobić.

Decyzja sądu może okazać się precedensową, ponieważ do tej pory adwokaci radzili swoim klientom, aby nie wytaczali procesów firmom podobnym do RTL 7 właśnie ze względu na przepisy prawa europejskiego. W 1998 roku 16-letni gdynianin Mariusz M. pozwał do sądu TVP, TVN i RTL 7. Stacje te wyemitowały film, w którym policjanci zmuszali go jako kibica Arki Gdynia do wygłaszania upokarzających wypowiedzi m.in. "marszczę freda co dzień rano". Pełnomocnik Mariusza M. zrezygnował ze ścigania RTL 7 (domagał się wcześniej 200 tys. zł od tej stacji), ponieważ miała ona siedzibę w Luksemburgu, stamtąd też nadawała i było - jego zdaniem - trudno uzyskać od niej odszkodowanie.
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Gdańszczanin kontra RTL7

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl