SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Gospodarce potrzeba mniej obietnic wyborczych, więcej ciągłości i stabilizacji

Politycy prześcigają się w obietnicach wyborczych, których później z reguły nie realizują. Z tego powodu przedsiębiorcy i ekonomiści nie zwracają na nie większej uwagi, oczekują za to kilku lat stabilizacji i uproszczenia przepisów.

Gospodarce potrzeba mniej obietnic wyborczych, więcej ciągłości i
stabilizacji

Wszystkie trzy liczące się w sondażach przedwyborczych partie politycznych, czyli Prawo i Sprawiedliwość (PiS), Platforma Obywatelska (PO) oraz Lewica i Demokraci (LiD) prześcigają się w kolejnych obietnicach dla pracodawców i pracobiorców. I praktycznie każda z nich obiecuje to samo: uproszczenie przepisów i procedur, stworzenie systemu zachęt dla firm tworzących nowe miejsca pracy, reforma finansów publicznych, ogromne inwestycje w infrastrukturę. Różną się oczywiście w sposobie dochodzenia do celu, ale ten zawsze jest jednakowy - ulżenie doli przedsiębiorcy i zwykłego Kowalskiego. Dodają do tego kompleksową reformę finansów publicznych i likwidację wielu niepotrzebnych, a kosztowych instytucji, agencji czy agend rządowych.

Między oponentami różnice pojawiają się tak naprawdę w dwóch kwestiach, ale za to bardzo ważnych dla przyszłości Polski i polskich przedsiębiorców. Całkowicie odmienne są ich zdania w tematach podatkowych i mocno odmienne w sprawie terminu przyjęcia euro.

PiS ma plan wprowadzenia dwóch stawek podatku dochodowego PIT - 18% i 32% - od 2009 roku oraz systematycznego obniżania stawki rentowej i podatku od towarów i usług (VAT). Jest przeciwnikiem szybkiego wprowadzenia euro.

PO od lat lansuje pomysł podatku liniowego na poziomie 15% z zachowaniem ulg prorodzinnych i inwestycyjnych dla przedsiębiorców. Natomiast LiD jednoznacznie deklaruje, że przez najbliższe lata nie zmieni podatków, zdecydowanie odcinając się od podatku liniowego. Obie te partie są za jak najszybszym przyjęciem euro.

BIZNES NIE WIERZY POLITYKOM

Jak programy partii oceniają przedsiębiorcy? Najbardziej dosadnie robi to właściciel Comarchu, prof. Janusz Filipiak.

"Ja już od lat nie czytam programów wyborczych partii politycznych, mnie nie interesują obietnice, które później nigdy nie zostaną zrealizowane. Przedsiębiorców interesuje stabilność prawa i jednolita interpretacja przepisów, a poziom podatków czy stopień skomplikowania procedur, oczywiście w rozsądnych granicach, jest rzeczą zupełnie wtórną. Ja po prostu muszę mieć pewność, robiąc biznesplan, że przyjęte w nim założenia będą aktualne za 5 czy 10 lat" - powiedział agencji ISB Filipiak.

Szef Comarchu podkreśla, że "żyje po Bożemu", płaci podatki, prowadzi kosztowne audyty i nigdy nie ma pewności, że urzędnik skarbowy nie znajdzie błędu i nałoży na niego domiar.

Podobnego zdania jest ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" Jeremi Mordasewicz, który wymienia trzy filary, na których należy budować programy gospodarcze partii politycznych i później je realizować.

"Przedsiębiorcy oczekują racjonalizacji prawa, czyli rzetelnej oceny wszystkich skutków wprowadzenia każdego nowego przepisu, odpowiednio długiego okresu przystosowawczego (tzw. vacatio legis) oraz pełnego pakietu przepisów wykonawczych do nowych ustaw" - powiedział ISB Jeremi Mordasewicz.

Jako przykład kompletnej zawieruchy spowodowanej przez złe przepisy podaje ustawę o sklepach wielkopowierzchniowych. Posłowie dali firmom zaledwie miesiąc na dostosowanie się do nowych zasad, ale jednocześnie nie zadbali o jakiekolwiek przepisy wykonawcze. I dziś przedsiębiorca budujący nie tylko market, ale także salon samochodowy czy meblowy, nie jest w stanie dokończyć inwestycji.

"Drugim problemem jest kompletna arogancja władzy i lekceważenie partnerów społecznych, takich jak np. Komisja Trójstronna. Nie dość, że dostajemy do opiniowania dokumenty na dzień czy dwa przed terminem, to i tak nasze uwagi są rzadko uwzględniane" - skarży się ekspert Lewiatana.

Mordasewicz i Filipiak w imieniu przedsiębiorców apelują do przyszłych rządzących o uchwalanie mądrego i prostego prawa oraz ustabilizowania go na kilka przynajmniej lat.

WYPROWADZIĆ POLITYKĘ Z GOSPODARKI

Jak ważna jest stabilizacja, pokazuje przykład ostatnich trzech lat, gdy ingerencja polityków w gospodarkę była bardzo niewielka, a jeśli już takie przypadki się zdarzały, to były one z reguły korzystne dla podatnika. Nawet tak złe, w ocenie wieli ekspertów, rządy PiS-u miały tę zaletę, że nie zaskakiwały Polaków niekorzystnymi rozwiązaniami podatkowymi. Docenił to i podkreślił minister finansów w rządzie Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD) Mirosław Gronicki.

"Rok administrowania Marka Belki i kolejne dwa lata spokoju, jakie polskie firmy dostały od tego rządu, spowodowały, że mamy dziś ponad 6-proc. wzrost gospodarczy, spadek bezrobocia czy znaczne inwestycje. Trzy lata stabilizacji natychmiast przełożyły się poprawę kondycji i optymizmu rodzimych przedsiębiorców. Warto, by kolejne rządy wyciągnęły wnioski z tej lekcji" - powiedział w rozmowie z ISB Gronicki.

Były minister finansów dodaje, oczywiście, że nie było by to możliwe bez wejścia Polski do Unii Europejskiej (UE) i środków z niej napływających, czy korzystnej sytuacji na rynkach globalnych, ale najważniejsze, że przedsiębiorcy wreszcie mogli kilka lat działać w normalnych i stabilnych warunkach.

Praktycznie każdy z ekonomistów czy przedsiębiorców obawia się kontynuacji rządów PiS, który, po uporaniu się z kwestiami politycznymi i historycznymi, może zacząć ingerować w gospodarkę.

"Obawiam się rządu PiS, który nie zawaha się przed żadnymi zmianami, nawet w konstytucji, gdy uzna to za korzystne dla swoich celów. To zaś spowoduje przerwanie ciągłości procesów gospodarczych, utratę optymizmu i pewności przedsiębiorców działających w Polsce oraz potencjalnych inwestorów zewnętrznych" - powiedział ISB ekonomista Richard Mbewe.

Trzeba jednak przyznać, że dotychczas PiS ograniczał się jedynie do - wprawdzie chwilami bardzo ostrej - krytyki elementów obecnego systemu konstytucyjnego, ale w przyszłym parlamencie trudno mu będzie zgromadzić większość 2/3 głosów, niezbędną do przeprowadzania zmian w konstytucji, zwłaszcza tych bardziej kontrowersyjnych.

Zdaniem Mbewe, taką pewność kontynuacji i koniecznych reform dają wspólne rządy PO i LiD, choć wyraźnie zaznacza, że ma na myśli ciągłość pozytywnych trendów w gospodarce, a nie tzw. III RP, rozumianej jako system daleko niedoskonały, oskarżany przez PiS, ale i PO, o - ujmując to delikatnie - brak równości w życiu polityczno-gospodarczym.

Podobną opinię, jeśli chodzi o kierunki koniecznych zmian i przyszłą koalicję, prezentuje prezes Skarbiec AMH, były członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Bogusław Grabowski. Zastrzega jednak, że nie zgadza się z opiniami mówiącymi o zbawiennym wpływie braku ingerencji ostatnich rządów w polską gospodarkę. Jego zdaniem, jedynym czynnikiem wewnętrznym, który spowodował tak dobry okres, jest odpowiedzialna i przewidująca polityka pieniężna, prowadzona przez poprzednią radę.

"Obecnie musimy zbudować nową gospodarkę, ściśle zintegrowaną z UE. Konieczne jest także zreformowanie finansów publicznych oraz prowadzenie polityki, która zadba o najbiedniejszych, o służbę zdrowia i edukację. Uważam, że taką politykę jest w stanie prowadzić koalicja PO, LiD oraz PSL i obstawiam, że taka właśnie powstanie" - powiedział ISB Bogusław Grabowski.

POLITYCY OBIECUJĄ POPRAWĘ

Co na to politycy? Oczywiście, całkowicie zgadzają się z przedstawicielami biznesu i deklarują kolejne cztery lata spokoju, stabilizacji i kontynuowania reform korzystnych dla Polaków.

"LiD zdecydowanie deklaruje, że nie zamierza w najbliższych czterech latach zmieniać podatków. Chcemy natomiast wrócić do niektórych pomysłów z tzw. planu Hausnera i wdrażać je w życie. Mówimy oczywiście o reformach gospodarczych czy ułatwieniach dla przedsiębiorców, a nie źle wówczas zrozumianych i zbyt daleko idących pomysłach, np. dotyczących bezwzględnej weryfikacji rent" - powiedział ISB lider LiD Marek Borowski.

Były marszałek Sejmu i minister finansów całkowicie zgadza się z postulatami przedsiębiorców domagających się stabilności, jasności i prostoty przepisów regulujących życie gospodarcze. Opowiada się także za szybkim dokończeniem prywatyzacji i jak najszybszym wprowadzeniem euro.

Bardziej ostrożne w swoich deklaracjach jest PiS, które dopuszcza ingerencję w przepisy gospodarcze, w tym także podatkowe. Zapewnia jednak, że zawsze ustalona zostanie przejrzysta i zaprezentowana odpowiednio wcześniej ścieżka dochodzenia do zaplanowanych zmian.

"Wiele zmian w podatkach czy innych przepisach związanych z gospodarką wymusza na nas UE. Gwarantujemy jednak, że Polacy będą o nich zawsze informowani z dużym wyprzedzeniem, przedstawimy harmonogram zmian, który nie ulegnie zmianie" - zapewnia w rozmowie z ISB szefowa sejmowej komisji finansów publicznych z ramienia PiS, Aleksandra Natali-Świat.

Jako przykład dobrych praktyk posłanka podaje realizację zapowiedzianej jeszcze w kampanii z 2005 roku ścieżki obniżania podatków do dwóch stawek w 2009 roku. Podobnie konsekwentnie, jej zdaniem, rząd obniża składkę rentową.

Natomiast PO i odpowiedzialny za jej program gospodarczy Zbigniew Chlebowski nie znalazł czasu na rozmowę na temat postulatów przedsiębiorców. Ten fakt jest także godny odnotowania, ponieważ PO to partia, która werbalnie najsilniej stawia samą siebie po stronie przedsiębiorców, a w kampanii mówi o sposobach dojścia do dobrobytu w Polsce. Sądząc na podstawie kampanijnych wypowiedzi i programu partii, PO chce m.in. uproszczenia podatków i zwiększenia jednoznaczności przepisów podatkowych, likwidacji "wielu opłat i parapodatków", uproszczenia i obniżenia kosztów zakładania i prowadzenia firmy, zmniejszenia liczby kontroli i koncesji.

Polski biznes z reguły nie interesuje się polityką i o to samo apeluje do polityków - nie interesujcie się gospodarką. Przedsiębiorcy domagają się, by oddać ją w ręce fachowców i praktyków, którzy będą zdawać sobie sprawę z konsekwencji złych decyzji oraz niespodziewanych, często negatywnych dla nich rewolucji w przepisach. Chcą dobrego, przejrzystego, ale przede wszystkim stabilnego w horyzoncie kilku lat prawa. Chcą, jak Janusz Filipiak "żyć po Bożemu", czyli uczciwie pracować, a w zamian móc liczyć na równie uczciwe traktowanie.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Gospodarce potrzeba mniej obietnic wyborczych, więcej ciągłości i stabilizacji

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl