SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Hollywoodzka jesień filmowa

Jack Nicholson jako ojciec chrzestny bostońskiej mafii, Hillary Swank tańcząca zmysłowo w kabaretkach i kolejna seria sztubackich dowcipów z serii "Jackass - świry w akcji" to niektóre z kilkudziesięciu hollywoodzkich premier tej jesieni.

Zdaniem branży filmowej zapowiada się najciekawszy kinowy sezon od kilku lat.

- Jutro idę na pokaz prasowy "Czarnej Dalii", nowego dreszczowca Briana De Palmy, i już nie mogę się doczekać - mówi "Gazecie" Paul Dergarabedian, szef hollywoodzkiej firmy Exhibitor Relations Company analizującej kinowe zyski. - Jeśli przynajmniej połowa premier będzie równie dobra jak ich zwiastuny i nazwiska autorów, to czeka nas gorąca jesień.

Wśród lżejszych filmów, którym wróży się sukces, jest druga część "Jackass - świry w akcji" - składanki ryzykownych wygłupów, która stanowi kontynuację programu MTV pod tym samym tytułem. Będzie też "Dobry rok" - romantyczna komedia z Russellem Crowe'em przypominająca prowansalską wersję "Pod słońcem Toskanii", i "Borat" - satyra nakręcona przez skandalizującego brytyjskiego komika Alego G. Podróżuje on po amerykańskiej prowincji, podając się za kazachskiego reportera pragnącego poślubić Pamelę Anderson.

Zeszły rok ochrzczono w Stanach mianem roku kina zaangażowanego, ale i w tym nie brakuje filmów, które zrodziły się w atmosferze narastającej świadomości fiaska okupacji Iraku, lęku przed zamachami oraz pogarszającej się sytuacji klasy średniej. - Komedie można policzyć na palcach jednej ręki. Dominują filmy poważne, by nie powiedzieć ciężkawe - mówi Dergarabedian.

Zobaczymy m.in. film o staczaniu się idealistycznego polityka w korupcję ("Wszyscy ludzie króla" z Seanem Pennem i Anthonym Hopkinsem zainspirowany biografią Hueya Longa, gubernatora Luizjany w czasach Wielkiego Kryzysu), opowieść o krwawym dyktatorze Ugandy Idi Aminie ("Ostatni król Szkocji" z Forestem Whitakerem w roli głównej), "Człowieka roku" o komiku, który niechcący zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych (w tej roli Robin Williams). Będzie też opowieść o błędach i korupcji amerykańskiego wywiadu w pierwszych latach zimnej wojny ("Dobry pasterz" w reżyserii Roberta De Niro) oraz "Flagi naszych ojców", nowy film Clinta Eastwooda o powrocie weteranów wojny amerykańsko-japońskiej do ojczyzny, gdzie politycy zaprzęgają ich do kampanii sprzedawania rządowych obligacji.

Polityczny ładunek niesie "Bobby", wyreżyserowany przez Emilia Esteveza film o zamachu w 1968 r. na nowojorskiego senatora Roberta F. Kennedy'ego, obrońcę sprawiedliwości społecznej oraz przeciwnika wojny w Wietnamie. W role gości w hotelu Ambassador w Los Angeles, gdzie 24-letni Palestyńczyk zastrzelił "Bobby'ego", wcielili się m.in. Sharon Stone, Demi Moore, Elijah Wood, Lindsay Lohan oraz sir Anthony Hopkins, grający tym razem hotelowego odźwiernego.

Nawet dreszczowce mają tej jesieni bardziej naturalistyczny i depresyjny charakter - jak przystało na społeczeństwo, które nie wyleczyło się jeszcze z kaca po katastrofie i spóźnionej akcji ratunkowej w Nowym Orleanie. Akcja antyutopii "Ludzkie dzieci" toczy się w świecie przyszłości, w którym kobiety straciły zdolność do zachodzenia w ciążę. - Clive Owen gra jednego z najbardziej nieporadnych bohaterów kina akcji w dziejach filmu - mówi reżyser Alfonso Cuaron znany m.in. z głośnego meksykańskiego filmu "I twoją matkę też". Klimat lęku i wyczerpania przeniknął nawet do "Casino Royale", 21. filmu z Jamesem Bondem (po raz pierwszy gra go blondyn Daniel Craig) i pierwszego, który zaczyna się od sekwencji, w której Agent 007 musi zatrzeć ślady po sfuszerowanej przez siebie akcji.

Wielu znanych reżyserów i aktorów wraca do szczytowej formy. Miłośnicy talentu Briana De Palmy mają nadzieję, że "Czarna Dalia" - rozegrana w konwencji czarnego filmu detektywistycznego historia makabrycznego mordu sprzed 59 lat w Los Angeles na początkującej aktorce - będzie równie dobra jak tegoż autora "Świadek mimo woli" i "Nietykalni" z lat 80. Główne żeńskie role w "Czarnej Dalii" zainspirowanej "Zawrotem głowy" Hitchcocka grają Scarlett Johansson i Hillary Swank.

Martin Scorsese nakręcił kolejny film o porachunkach wśród mafii, ale w przeciwieństwie do "Chłopców z ferajny" "Nieboszczycy" zapowiadają się jako dreszczowiec z akcentami komediowymi, a nie analiza banalności zła. Ci, którzy byli na planie, twierdzą, że rola ojca chrzestnego to kolejny popis nieokiełznanego talentu Jacka Nicholsona (po raz pierwszy współpracującego ze Scorsesem).

Bardziej nawet niż do Nicholsona jesienny sezon należy jednak do Hugh Jackmana, 37-letniego aktora z Australii, który znany był z musicali na Broadwayu oraz z filmowej adaptacji komiksów z serii "X-Men". Jackman stworzył najciekawszą chyba rolę w najnowszym filmie Woody'ego Allena "The Scoop" pokazywanym właśnie w tutejszych kinach, a w kolejce czekają już kolejne - "Prestiż" o zabójczej rywalizacji między dwoma magikami w wiktoriańskim Londynie oraz "Źródło", pierwszy od sześciu lat wizyjny film reżysera "Requiem dla snu" Darrena Aronofsky'ego o poszukiwaniu eliksiru młodości. - Jackman ma urodę modela, a przy tym jest równie przekonujący w roli bohatera kina akcji co w ambitniejszym repertuarze - mówi Dergarabedian. - Wróżę mu świetlaną przyszłość w Hollywood.

Trudno mówić o prawdziwie niezależnym amerykańskim kinie w dobie, kiedy każde studio ma (zazwyczaj pod inną nazwą) filię zajmującą się produkcją filmów niskobudżetowych, a największą ambicją młodych twórców jest podpisanie po ryzykownym artystycznie debiucie wielomilionowego kontraktu z Hollywood. Nie można jednak w przeglądzie jesiennych premier pominąć takich filmów przeznaczonych dla wybrednej publiczności, jak: "Babel" z Bradem Pittem, wielowątkowa opowieść o braku porozumienia między ludźmi w reżyserii Alejandra Inarritu ("Amores Perros"), biograficzny "Fur" o kultowej fotografce ludzi upośledzonych Dianne Arbus (granej przez Nicole Kidman, w roli sąsiadki fotografki pojawia się Elżbieta Czyżewska) czy też "Dobry Niemiec", rozgrywający się w powojennym Berlinie dreszczowiec w reżyserii George'a Clooneya nakręcony - tak jak "Good Night, and Good Luck" - na czarno-białej taśmie.

Swoistym kuriozum jest pojawienie się "Osławionego", drugiego filmu opowiadającego - tak jak "Capote" z zeszłego roku - o procesie pisania powieści "Z zimną krwią" przez Trumana Capote. Zdjęcia do obydwu filmów odbywały się w tym samym czasie, ale "Capote" został wcześniej zmontowany i odniósł wielki sukces, więc producenci "Infamous" postanowili poczekać z premierą. Brytyjski aktor Toby Jones odtwarzający główną rolę zarzeka się, że do dziś nie widział oscarowej kreacji Phillipa Seymoura Hoffmana. Ci, którzy mieli szansę ten film obejrzeć, twierdzą, że jego kreacja nie ustępuje wirtuozerskiej roli poprzednika.

W Hollywood mówi się też o nominacjach do Oscara dla "Małej Miss", niskobudżetowego filmu o neurotycznej rodzinie podróżującej z pulchną latoroślą na kalifornijski konkurs nastoletnich piękności. Wielką niewiadomą jest natomiast grudniowa premiera "Apocalypto", kolejnego po "Pasji" filmu w reżyserii Mela Gibsona nakręconego w martwym języku (w tym przypadku chodzi o język Majów). Datę premiery już raz przesuwano i chociaż studio Disneya nie wycofało się oficjalnie z planów dystrybucji filmu po antysemickich wybrykach Gibsona, atmosfera wokół gwiazdora z antypodów jest niedobra. Jeden z krytyków określił niedawno tę opowieść o zagładzie XV-wiecznej cywilizacji Majów jako "pokrzykiwania wytarzanych w mące gwatemalskich Indian".

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Hollywoodzka jesień filmowa

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl