SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Jaka była, jest i będzie Polityka?

Polityka obchodzi 50 lat. Tylko u nas o tygodniku mówią redaktor naczelny Jerzy Baczyński oraz m.in. Z. Bajka, P. Stasiński, R. Krasowski, T. Wróblewski i B. Chrabota. Co sądzą o Polityce, czego jej życzą?

Obchodząca 50-te urodziny "Polityka" jest jedną z nielicznych polskich gazet o tak długim rodowodzie. Redagowana już przez trzecie pokolenie dziennikarzy, pozostaje największym tygodnikiem opinii w kraju. W roku 2006 zanotowała najwyższą sprzedaż w tym segmencie.

Od ‘nudnej politycznej piły’ do magazynu w kolorze, czyli krótka historia „Polityki”

Wszystko zaczęło się w 1957 roku. W stopce redakcyjnej pierwszego numeru figurują nazwiska 8 członków KC PZPR. W pierwszym roku swego istnienia tygodnik był raczej "nudną polityczną piłą", wypełnioną dywagacjami ideologów i działaczy.
 
W 1958 roku redaktorem naczelnym zostaje Mieczysław Rakowski, z redakcji odchodzą działacze partyjni, a na ich miejsce przychodzą zdolni dziennikarze: Daniel Passent, Marian Turski, Dariusz Fikus, Andrzej Krzysztof Wróblewski, Ryszard Kapuściński. Gazeta zaczyna opisywać życie.
 
W latach 60 - tych akcje, cykle i dyskusje inicjowane przez "Politykę" wchodziły w myślowy obieg i zdobywały dla pisma kolejne kręgi czytelników. W 1968 roku po artykule Rakowskiego "Ludzie i socjalizm" gazetę atakuje partyjny beton. Pismo oskarżono o menedżeryzm i popieranie socjalizmu rynkowego. Nie przez to, co pisała, ale raczej przez to, czego nie pisała, "Polityka" wyszła z Marca zachowując twarz.
 
Lata 70 - te "Polityka" witała w luksusowej sytuacji, nie ona realizowała linię partii, ale wręcz przeciwnie: nowy sekretarz partii Edward Gierek przejął wiele pomysłów głoszonych przez gazetę. Kościół odbierał gazetę jako instytucję otwartą, a cała ówczesna elita intelektualna przynosiła tu teksty.
 
Po ogłoszeniu stanu wojennego w 1981 roku "Politykę" opuściło 11 osób, dokonując swoistej samoweryfikacji. W 1982 roku redaktorem naczelnym został Jan Bijak, a Rakowski przeszedł na stałe do polityki.
 
W 1989 roku "Polityka" została rzucona na głębokie wody wolnego rynku, rok później pismo zostaje przekazane w ręce załogi i zespołu redakcyjnego. W 1994 roku redaktorem naczelnym zostaje Jerzy Baczyński i to jemu udaje się przełamać obawy w zespole i zmienić formułę na magazynową.
 
W październiku 1995 roku ukazuje się pierwszy kolorowy numer tygodnika.

Jakie było to 50 lat w oczach obecnego Redaktora Naczelnego „Polityki”? Specjalnie dla Wirtualnemedia.pl komentuje Jerzy Baczyński:

Obchodząca 50-lecie "Polityka" jest jednym z najstarszych w Polsce czasopism. Z punktu widzenia dzisiejszej, oficjalnej polityki historycznej, to raczej obciążenie, niż powód do chwały, zwłaszcza, że "Polityka" prawie 2/3 życia spędziła w PRL, a pozostałe w skompromitowanej III RP (do IV się nie przeprowadziła). W czasach dosyć prostackich rozliczeń z historią, postanowiliśmy wykorzystać nasz jubileusz, żeby powiedzieć głośno, że można mieć 50 lat, kawał życia spędzonego w PRL i mieć powody do dumy. Nasi poprzednicy w tej gazecie, wydawali - jak to się wtedy mówiło - "najbardziej liberalny tygodnik między Łabą i Kamczatką", skupiając ogromną grupę czytelników, dość krytycznych wobec ówczesnej władzy, oczekujących modernizacji, większej racjonalności, większego otwarcia na zachód. Nie przypadkiem "Polityka" była właściwie na każdym etapie historii mocno atakowana przez twardogłowych z obozu władzy. Poza tym, to była zawsze gazeta najlepszych dziennikarskich piór, utrzymująca żywy kontakt z czytelnikami, przy pomocy różnych, często aluzyjnych tekstów, próbująca utrzymać się blisko społecznych nastrojów.

Po przełomie 1989 roku "Polityka" bardzo zaangażowała się w budowę demokratycznego kapitalizmu i dziś broni dorobku tych kilkunastu lat, lat udanej transformacji, przed populistycznymi i demagogicznymi atakami. Na trudnym, bardzo konkurencyjnym rynku, "Polityka" skutecznie broni też pozycji największego pod względem sprzedaży polskiego tygodnika opinii, a jej przewaga nad konkurentami powiększa się. Warto tu przypomnieć, że tygodnik jest wydawany przez dziennikarską spółdzielnię i nie stoi za nią żaden zewnętrzny kapitał. Jednym z pytań na przyszłość jest więc możliwość zachowania tej organizacyjnej i ekonomicznej niezależności, w sytuacji postępującej koncentracji na rynku mediów. Także pytanie o to jak tygodnik - podobnie zresztą jak cała prasa drukowana - wytrzyma konkurencję nowych mediów? "Polityka" stara się do tych nowych czasów dostosować, nie tylko poprzez inwestycje w internecie, ale także tzw. brand extension, czyli uruchamianie nowych wydawnictw, wspieranych marką "Polityki" (jak np. 4-tomowe, pierwsze w Polsce, wydanie "Wielkich mów historii"). Jeśli chodzi o przyszłość, pozostajemy optymistami. Wielokrotnie w przeszłości gazeta przeszła weryfikację - tę najtrudniejsza, ze strony czytelników. Sposób myślenia i opisu świata, reprezentowany przez dziennikarzy "Polityki", okazuje się atrakcyjny dla trzeciego już pokolenia polskiej inteligencji. Wierzymy, że tak będzie nadal.

A co sądzą o „Polityce” medioznawcy, dziennikarze i analitycy rynku prasowego?
Zbigniew Bajka (medioznawca): w swojej historii ma „Polityka” wiele znaczących publikacji i narodowych dyskusji, które inicjowała

Jak oceniam 'Politykę' na tle innych tygodników opinii?
Nadal jeszcze cenię ją najwyżej w porównaniu z Newsweekiem, Wprost i innymi tego typu pismami, chociaż niektóre numery mnie nudzą (nie znajduję w nich zbyt wielu tekstów, które mnie naprawdę zajmują). Nadal jednak jest to dla mnie pismo wielu znakomitych autorów i zawsze sprawdzam, co tym razem oferują. Poza tym cieszą dodatki (jak choćby „Niezbędnik inteligenta”). Chętnie czytam też „Pomocnik historyczny”.

Co jest mocną, a co słabą stroną tego pisma?
Mocną – autorzy i dbałość o poziom publikacji; bardzo rzadko zdarzają się publikacje „nie na poziomie”, doceniam solidność faktograficzną, zwłaszcza przy tematach przekrojowych. Słabością – brak „ikry” u niektórych autorów, z czego wynika owo „przynudzanie”, brak odrobiny „szaleństwa” i chęci wyskoczenia z solidnych, acz mocno „wyrobionych” kolein z czym wiąże się (może to – z drugiej strony i dobre) przekonanie, że „Polityka” niczym mnie nie zaskoczy, że zawsze wiem czego mogę się po niej spodziewać. Niektórzy autorzy piszą też trochę „ex cathedra”, pouczająco, traktują czytelnika z pewną wyższością (może pisanie już ich nudzi, może traktują swoją pracę jako oświecanie maluczkich?).

Którego z dziennikarzy tego tygodnika cenię najbardziej?
Czytam „Politykę” co najmniej 40 lat i mógłbym wymienić całą listę – zwłaszcza spośród byłych autorów tygodnika. Ale także wśród obecnych, że wymienię „krakusów” w „Polityce” (Janowska, Szostkiewicz, Burnetko), nie licząc pojawiających się okazjonalnie (M. Zając, W. Bereś), świetne panie: J. Paradowską, B. Pietkiewicz czy K. Lubelską, czy stałych publicystów (Passent, Stomma, Groński). Ale też lubię bardzo (bo na wysokim poziomie) publicystykę historyczną (autorów własnych i zapraszanych na łamy). Czytuję teksty (około) kulinarne (Adamczewskiego słucham także chętnie w TOK FM) i interesujące zwykle rozważania J. Żakowskiego na temat problemów współczesnych. Zawsze coś ciekawego (ostatnio pojawia się, niestety, rzadko) napisze Mirek Pęczak. Brak jednak – w niektórych obszarach tematycznych (gospodarka, prawo, film) dawnych świetnych piór (Szeliga – dość dawno, Podemski, Kałużyński i inni).

Jaka przyszłość czeka 'Politykę'?
Pewnie na razie nie trzeba się zbytnio martwić o ten tygodnik, choć przydałby się jakiś ożywczy wiatr. Szkoda, że ciekawe akcje pisma („Salony Polityki” , „Paszporty” itp.) nie przekładają się na zwiększenie czytelnictwa. Poza tym mam odczucie (podobne mają także pewnie inni czytelnicy), że redakcja działa czasem zbyt schematycznie, może brakuje już słynnych „burz mózgów” na kolegiach redakcyjnych. Stąd zdarzają się numery-niewypały, w których nie ma zbyt wielu ciekawych tekstów do czytania.
A przy okazji – silnym punktem redakcji jest jej Dział Reklamy, którym kieruje świetna Krystyna Jarosz.

Podsumowanie
W swojej historii ma „Polityka” wiele znaczących publikacji i narodowych dyskusji, które inicjowała oraz całą listę znakomitych dziennikarzy. W badaniach, które realizowałem w OBP, wielokrotnie pytałem o dziennikarzy najlepszych i o największym autorytecie. Prawie zawsze czołówkę rankingów tworzyli dziennikarze „Polityki”. Życzę im, aby nadal tam się pojawiali. Kibicuję im serdecznie, także dlatego, że to polska spółdzielnia dziennikarska na rynku opanowanym w większości przez wydawców zagranicznych.

Piotr Stasiński (zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”): życzę Polityce, by pozostała sobą

Politykę lubię i cenię. To zdecydowanie najlepszy tygodnik opinii w Polsce, doceniają to też czytelnicy, Polityka często stoi najwyżej w rankingach czytelnictwa w tej grupie pism. Polityka nie ulega trendowi 'tabloidyzacji' polskiej prasy, czyli grania na negatywnych emocjach, populistycznego 'ogrywania' chwytliwych tematów, szczucia na poszczególnych ludzi czy środowiska, podawania jako pewniki informacji niesprawdzonych. Polityka odznacza się intelektualną samodzielnością w wyborze istotnych tematów, są one niemal zawsze aktualne, ale pismo nie podąża za uproszczoną ich selekcją i powierzchownym ujęciem, co charakteryzuje zwłaszcza media elektroniczne. Pismo uprawia kompetentną krytykę władzy, a także surowo ocenia polityków i partie opozycyjne.

Polityczne komentarze Janiny Paradowskiej to zwykle solidna porcja zdrowego rozsądku, oparta na głębokiej znajomości polskiego życia politycznego i niezależnej jego ocenie. Teksty polityczne Wiesława Władyki i Mariusza Janickiego są często odkrywcze, inspirujące i świetnie napisane.
Cenię też Jacka Żakowskiego - nie tylko za komentarze polityczne, ale i rozległe zainteresowania cywilizacyjne. Jego wywiady na takie tematy uważam za bardzo cenne.

Mocną stroną Polityki są artykuły ekonomiczne, ma w tej dziedzinie świetnych publicystów, wymieniłbym zwłaszcza Joannę Solską i Adama Grzeszczaka. Znakomity jest dodatek Niezbędnik inteligenta - solidne i atrakcyjne, ale nie zdawkowe zwracanie się do ludzi czytających, potrzebujących wiedzy, by oceniać problemy współczesnego świata. Osobne walory ma publicystyka Edwina Bendyka, który kompetentnie zapoznaje inteligentnych laików z trudnymi kwestiami cywilizacyjnymi. Bendyk to niebanalny popularyzator, otwiera oczy. Cenię język Polityki i umiejętność jej publicystów celnego, syntetycznego ujęcia tematu. Bawi mnie poczucie humoru i zmysł obserwacji widoczny np. w małych formach na końcu każdego numeru.

Żeby przesadnie nie przesładzać, wymienię też wady, jakie widzę. Przewidywalni są stali felietoniści, doskonale piszą, ale prawie nigdy mnie nie zaskakują. Polityka wciąż potrafi zachować reportaż jako gatunek - co jest trudne w takim piśmie - ale reportażyści się powykruszali. Czytam i pamiętam teksty Barbary Pietkiewicz, ale niewiele więcej. Raporty są nierówne, niekiedy oświecające, często jednak nudne, na tematy, które robią wrażenie wymyślonych na siłę.

Polityka ma - moim zdaniem - przyszłość, bo wierzę, że przyszłość ma niezależne myślenie, porządna informacja i uargumentowana ocena. Zespół Polityki ma też przyszłość, skoro zdołał w sumie godnie przejść przez 'morze czerwone' i odnaleźć się w niepodległym i demokratycznym kraju.
Życzę Polityce, by pozostała sobą.

Robert Krasowski (redaktor naczelny „Dziennika”): Jerzy Baczyński ma świetne wyczucie rynku
W zasadzie nie lubię formuły tygodników. To taki dziwny kompromis między
newsową prasą codzienną a poważnymi, analitycznymi miesięcznikami. Ale Politykę czytam i lubię. Jej główny atut to spójna formuła. Podobnie myślący dziennikarze, styl półreporterski, wyrazistość tez, inteligencki kod, zręczność w godzeniu poważnych tematów z wymogami popularności, oraz oparcie się na znanych i kompetentnych autorach. Jedyną słabością jest rezygnacja z klasycznej eseistyki. Co do autorów... Mój numer jeden to Adam Szostkiewicz, którego szanuję za rzadko spotykaną, szczerą, nieudawaną, bezinteresowną ciekawość świata. Bardzo też cenię Jacka Żakowskiego (wybrał polityczną wyrazistość, nie udaje bezstronnego obserwatora, co jest uczciwe), Janinę Paradowską (za coś przeciwstawnego - że z uporem stara się pozostać w gorsecie analityka), Piotra Pytlakowskiego (wymierający już gatunek dziennikarza odważnego, zaczepnego, opisującego ciemną stronę świata) i Krystynę Lubelską (bardzo sympatyczny styl narracji). Przyszłości na miejscu Polityki bym się nie bał. Formuła dziennikarska się broni, wpływy reklamowe są duże, Jerzy Baczyński ma świetne wyczucie rynku (swoją drogą to najlepszy naczelny w historii Polityki).

Tomasz Wróblewski (wiceprezes Polskapresse, twórca Newsweek Polska): Polityka jak czołg idzie przez polską historię
Przetrwało  wiele tytułów z PRLu, ale żadnemu nie udało się utrzymać tego samego statusu i pokolenie za pokoleniem przejmować kolejne generacje inteligencji. Polityka jak czołg idzie przez polską historię. Dziś odgrywa tę samą rolę jaką odgrywała w latach 60tych czy 70tych, mimo, że utraciła monopol na tygodnik dla intelektualistów. Spokojna w swoich sądach, konsekwentna w swoich politycznych i społecznych  przekonaniach. Niewątpliwą siłą tytułu jest imponujące zaplecze autorów i doświadczenie. W czasach kiedy wszyscy stawiali na młodych i bez doświadczeń, Polityka podkreślała swój tradycjonalizm i autorów z tradycją. W międzyczasie młodzi stali się starzy i często przewidywalni w swoich sądach a Polityka w dalszym ciągu jest ta sama. Jestem pełen uznania dla zespołu redaktora Baczyńskiego, że nigdy nie odcinali kuponów od swojej sławy, tylko cały czas podążali za zmianami na rynku i się rozwijali. Jestem pełen podziwu dla zespołu, który w przeciwieństwie do innych, nie sprzedał majątku otrzymanego od RSW prasa tylko go pomnażał. To rzadki przykład kiedy wartości prezentowane porzez redakcję tak konsekwentnie są wdrażane w biznesie medialnym. Jeżeli jest coś co redakcji Polityki można życzyć, to, żeby nie przestał bać się konkurencji i rynku, który niezbyt przychylnie spoglądającego dziś na tygodniki.


Rafał Leszczyński (analityk CR Media Consulting): Politykę czeka kolejne 50 lat
Polityka ma dziś powód do dumy. Nie dość, że jako najstarszy tygodnik opinii obchodzi 50 lecie swojego istnienia na rynku wydawniczym, to jeszcze jest najbardziej rozchwytywanym pismem w swojej kategorii - ma najwyższą średnią sprzedaż egzemplarzową. Mimo corocznego spadku czytelnictwa wśród tygodników opinii i dość dużej konkurencji (zwłaszcza od 2001 roku), Polityka nadal jest liderem. Zawdzięcza to przede wszystkim konsekwentnej polityce wydawniczej. Nie inwestuje w nowe tytuły, nie stara się poszerzać swojego portfolio (w przeciwieństwie do swoich konkurentów), przez co nie ponosi ryzyka finansowego. Z drugiej strony takie zachowanie świadczyć może o braku aktywności rynkowej, lęku przed nowymi inwestycjami. Jednym słowem Polityka jest najbardziej konserwatywnym tytułem w swojej kategorii.

Mocne strony:
* Polityka ma opinię umiarkowanego tygodnika. Czytana jest przez ludzi, którzy mają "lewicowe" poglądy oraz przez osoby o nieradykalnych opiniach. Stanowi odskocznię od radykalnych "prawicowych" tytułów (Wprost, Newsweek)
* Ma wiernych czytelników, przywiązanych do tytułu od wielu lat

Słabe strony:
* Na Polityce ciąży przeszłość -jest często postrzegana jako były komunistyczny tytuł, z którego wywodzi się wielu partyjnych dygnitarzy. 

Polityka powinna dalej iść swoją wyznaczoną ścieżką. Dopóki nie traci czytelników, w stosunku do swoich konkurentów, nie musi czynić radykalnych kroków, aby poprawiać na siłę swojego wizerunku. Polityka jest tak mocno osadzony w świadomości czytelników, że trudno sobie wyobrazić rynek wydawniczy bez tego tytułu. Myślę, że Politykę czeka kolejne 50 lat.

Bogusław Chrabota (redaktor naczelny Polsatu): pismo ma swoją linię
Polityka jest na pewno najbliższa zasadzie unikania w tekstach zdawkowości i nie ma takich skłonności do tabloidyzacji jak pozostałe. Artykuły w Polityce – jeśli zainteresują - można poczytać odrobinę dłużej, niż teksty w innych tygodnikach opinii. We Wprost, Newsweeku i Przekroju często mnie irytuje, że tekst, który właśnie zaczął mnie interesować, już zdążył się skończyć.

Co jest mocną, a co słabą stroną tego pisma?
Polityka jest dobrze sformatowana. Wiem, gdzie czego szukać, i gdzie mogę to, czego szukam - znaleźć. Lubię też proporcje w doborze tematów; cenię sobie odpowiednio zapełnione działy. Lubię w Polityce teksty historyczne, cywilizacyjne. Odrobinę irytuje mnie swoista jednostronność ujęcia tematów politycznych. Pismo ma swoją linię. Jasne, że dobrze, że ją ma (choć nie jest to moja linia), niemniej, niekiedy można by skonfrontować linię redakcji z kimś ostro z tą linią polemizującym. W Polityce takich zabiegów nieco mi brakuje, stąd czasem ta - odrobina irytacji. Nie przepadam za geriatrią felietonową Polityki. Chciałoby się nowych piór! Podoba mi się odwaga, z jaką odpalono blogi dziennikarzy Polityki. Tu brawo!

Którego z dziennikarzy tego tygodnika cenię najbardziej i dlaczego?
Cenię wielu z nich, na tyle wielu, że nie wymienią żadnego nazwiska. Tym bardziej, że część z nich to moi koledzy. Nie przepadam za felietonistami i powiem szczerze, że naprawdę rzadko mam ochotę ich czytać.

Jaka przyszłość czeka 'Politykę'?
Świetlana? Pewnie nie. Rynek jest trudny. Walka o życie - konieczna. Polityka jest w sumie najbardziej ugruntowanym tytułem, ma duże szanse na przetrwanie, acz... musi dbać o to, by nie postarzyć sobie grupy celowej. Jednym słowem, jeśli będzie wciąż pismem dla pewnego pokolenia, to gdy to pokolenie zacznie się sypać, Polityka zawiśnie w pokoleniowej próżni. Rada? Więcej młodych ludzi. Młodych piór. I wigoru.

Czego życzyłby Pan redakcji 'Polityki' z okazji urodzin?
Świeżości, świeżości i jeszcze raz świeżości.

Andrzej Turski (dziennikarz TVP): życzę ziszczenia się takiej wizji Polski, jaka przebija z tekstów Polityki

Jak oceniam 'Politykę' na tle innych tygodników opinii?
Polityka jest najlepsza.

Co jest mocną, a co słabą stroną tego pisma?
Mocna strona to świetny zespół i tradycja, słabych nie dostrzegam.
Którego z dziennikarzy tego tygodnika ceni Pan najbardziej i dlaczego?
Adama Szostkiewicza za wrażliwość.

Życzę Polityce ziszczenia się takiej wizji Polski, jaka przebija z tekstów Polityki.

listopad - Sprzedaż tygodników opinii

ZKDP

2006

2005


Średni nakład jednorazowy

Sprzedaż ogółem

Średni nakład jednorazowy

Sprzedaż ogółem

Polityka

264063

160346

266318

175952

Newsweek

244744

145902

253274

151193

Gość Niedzielny

186232

137223

168742

126782

Wprost

247654

121878

265893

153576

Przekrój

143948

62049

144100

73590

Przegląd

78259

27669

85000

34519

Tygodnik Powszechny

39939

19575

50413

21989

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Jaka była, jest i będzie Polityka?

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl