SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Jaka przyszłość czeka serwisy P2P?

Hollywood triumfuje. Swoją poniedziałkową decyzją amerykański sąd najwyższy dał branży rozrywkowej do ręki mocny oręż. Ale to jeszcze nie koniec ery sieci wymiany plików.

W poniedziałek amerykański sąd najwyższy zdecydował, że serwisy P2P mogą być pozywane za naruszanie praw autorskich. Tym samym przychylił się do argumentów studia filmowego MGM (od niedawna własność Sony), które dwa lata temu pozwało autora Grokstera, jednego z serwisów P2P, oraz StreamCast, producenta Morpheusa - innej sieci P2P- czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Wyrok dla wielu był zaskoczeniem - do tej pory koncerny przegrywały w niższych instancjach, a sędziowie tłumaczyli, że właściciele sieci nie ponoszą odpowiedzialności za to, że można za ich pomocą łamać prawo. Powoływano się na casus Betamax: 20 lat temu sąd zdecydował, że technologia VCR, która umożliwiała kopiowanie filmów, jest legalna. Tak przetarto drogę producentom nagrywarek płyt CD i odtwarzaczy plików muzycznych MP3.

Branża rozrywkowa entuzjastycznie zareagowała na decyzję sądu: teraz koncerny mogą uderzyć bezpośrednio w producentów oprogramowania do wymiany plików. Do tej pory ścigały tylko poszczególnych użytkowników, co było jednak mało skuteczne - informuje "GW".

- To punkt zwrotny, najważniejszy od 20 lat wyrok w kwestiach dotyczących przemysłu fonograficznego - czytamy w komunikacie Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego (IFPI). - Sąd stworzył warunki do rozkwitu legalnego rynku muzycznego online - twierdzi John Kennedy, szef IFPI.

Sprawa przeciw Groksterowi wróci teraz do sądu niższej instancji, zdaniem prawników nie należy się spodziewać żadnej rewolucji.

W minorowych nastrojach są za to niektóre organizacje konsumenckie. - To cios dla innowacyjnych spółek - twierdzi Fred von Lohmann z Electronic Frontier Foundation, organizacji, która wspierała P2P. Jego zdaniem wyrok spowoduje falę pozwów branży rozrywkowej przeciwko spółkom oferującym nowe technologie i może zahamować rozwój rynku.

Z kolei zdaniem prawników sędziowie salomonowo wybrnęli z problemu. Uznali bowiem, że decydujące znaczenie ma to, czy firma zachęcała do łamania prawa, promując swoje oprogramowanie jako umożliwiające nielegalną wymianę plików - zdaniem sądu tak było w przypadku Grokstera. Problem w tym, że nie określili, jak definiować takie zachęcanie.

Analitycy podkreślają, że to nie koniec ery sieci P2P: wystarczy, że internauci raz ściągną oprogramowanie na swoje komputery, a wtedy nawet zlikwidowanie producenta nic nie pomoże - czytamy w "GW".

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Jaka przyszłość czeka serwisy P2P?

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl