SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Jan Zając o social tv: naturalna potrzeba odbiorców, szansa dla mediów

- Kiedy nie wszyscy mogli sobie pozwolić na kupno odbiornika, telewizję oglądano wspólnie, na bieżąco komentując wydarzenia dziejące się na ekranie. Dziś służą do tego social media - opisuje zjawisko social tv w rozmowie z Wirtualnemedia.pl dr Jan Zając, prezes Sotrendera.

Jan Zając

Jan Zając

W Stanach Zjednoczonych social tv cieszy się niesłabnącą popularnością. Skąd się wziął taki entuzjazm do oglądania telewizji z Facebookiem i Twitterem pod ręką?

Dr Jan Zając, współzałożyciel i prezes Sotrendera, adiunkt na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego: Z dużej popularności telewizji w Stanach Zjednoczonych oraz dynamicznie zwiększającej się liczby użytkowników tych serwisów. Facebook i Twitter to doskonałe narzędzia do komentowania, wymieniania się opiniami czy rekomendacjami, czyli tzw. społecznego oglądania telewizji. Kiedy nie wszyscy mogli sobie pozwolić na kupno odbiornika telewizyjnego, wokół srebrnych ekranów zbierały się całe rodziny i ich sąsiedzi. Telewizję oglądano wspólnie, na bieżąco komentując wydarzenia dziejące się na ekranie. Dziś służą do tego social media.

Istnieje jeszcze jeden ważny czynnik psychologiczny - ludzie mają tendencje do tzw. uzgadniania rzeczywistości. Często opinię na temat danego programu czy meczu wyrabiają sobie dopiero po rozmowie i poznaniu sądów innych. W USA zauważono, że po telewizyjnych debatach przedwyborczych inne są wyniki sondaży przeprowadzanych tego samego wieczora, a inne - przeprowadzanych następnego dnia rano. Rozmowa z rodziną, znajomymi czy sąsiadami pozwala więc wykształcić i ugruntować sobie opinię na dany temat. W kontaktach społecznych potwierdzamy, kto wypadł dobrze, kto nam się spodobał, a kto dał plamę. Obecnie miejscem takiego społecznego uzgadniania rzeczywistości są właśnie social media.

Popularyzacji social tv służy również coraz powszechniejsze zjawisko wielozadaniowości (multitaskingu). Umiejętność wykonywania kilku czynności jednocześnie bywa obecnie postrzegana jako zaleta. Pracodawcy często poszukują jej u potencjalnych pracowników. Po przyzwyczajeniu się do takiego wielozadaniowego trybu pracy, łatwiej można się skupić, wykonując kilka czynności niż tylko jedną. Nasz mózg nie zauważa, że zamiast pracować przed komputerem, próbujemy relaksować się przed ekranem telewizora. I wymusza na nas robienie jeszcze czegoś dodatkowo.

Kto ma na tym więcej do zyskania - nadawcy czy serwisy społecznościowe?

Serwisy społecznościowe i tak bardzo dobrze dają sobie radę. Ludzie korzystają z nich chętnie i raczej nie zanosi się, żeby w najbliższej przyszłości mieli przestać. W innej sytuacji są nadawcy. Dynamicznie rozwija się telewizja hybrydowa, młodzi ludzie zaczynają rezygnować z oglądania telewizji na rzecz wideo na żądanie, ponieważ nie chcą być uzależnieni od sztywnej ramówki programowej. Za kilka lat ci sami młodzi ludzie, którzy już dawno nauczyli się, że nie trzeba być uzależnionym od oglądanych programów, ale można uzależniać je od siebie, mogą odwracać się od telewizji jeszcze chętniej. Dlatego nadawcy muszą starać się nadążać za swoimi odbiorcami, a znaczna ich część, zwłaszcza tych z młodszych grup docelowych, korzysta z mediów społecznościowych.

Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że nadawcy decydujący się na dwustronną komunikację z widzami ponoszą również ryzyko potencjalnej sytuacji kryzysowej. Prezentowane przez nich treści nie przypadną do gustu każdemu. Stacje podejmujące się tego wyzwania muszą więc mieć przygotowaną strategię radzenia sobie z także z krytyką  zarówno w aspekcie PR, jak i obsługi klienta tak, aby prowadzenie dialogu z odbiorcami prowadziło do wzrostu, a nie spadku popularności.

Czy moda na social tv w końcu trafi do Polski?

Moda na social tv dotarła już do Polski i jest o niej coraz głośniej. Już dwa lata temu show „Must be the music” Polsatu działał bardzo aktywnie w społecznościach, wytyczając nowe ścieżki dla konkurencji. Obecnie coraz więcej stacji decyduje się na prowadzenie komunikacji w mediach społecznościowych. Ostatnio bardzo aktywnie w społecznościach udzielają się np. „Fakty” TVN, które o godz. 19 przypominają internautom o włączeniu telewizorów, zachęcając do dyskusji i dzielenia się uwagami czy programy talent show, jak choćby „The Voice of Poland” czy „Mam Talent!”, które za pośrednictwem Facebooka zdają relację z tego, co dzieje się w programie. Głośnym echem w mediach społecznościowych odbijają się również transmisje meczów. Bardzo widoczne na Facebooku i Twitterze są stacje informacyjne. Coraz aktywniej, ale przede wszystkim na Facebooku, działają również profile poświęcone serialom, jednak ciągle jeszcze dużo muszą się one nauczyć. Natomiast ciężko mówić w Polsce o wykorzystaniu marketingowego potencjału social tv.

Żeby taki sposób konsumpcji treści zyskał popularność,  nadawcy powinni się o to postarać, czy to będzie raczej oddolna inicjatywa, ze strony widzów?

Nadawcy powinni starać się zachęcić widzów do interakcji. Najłatwiej cel ten można osiągnąć, oferując odbiorcom jakąś wartość dodaną, np. proponując konkursy wiedzy o bohaterach z nagrodami, udostępniając materiały zza kulis, umożliwiając zobaczenie dodatkowego odcinka przed jego premierą lub pozwalając zasiąść na widowni programu. Inicjatywy oddolne na pewno będą się pojawiać, natomiast wychodząc z własnymi inicjatywami, stacje mogą osiągnąć z nich większe korzyści.

Amerykański serial „W garniturach” podczas emisji na ekranie zachęca widzów do interakcji na Twitterze. Wyobraża Pan sobie, że kiedyś taki zabieg zastosują producenci „Przepisu na życie”, albo jeszcze lepiej - „Trudnych spraw”?

Prawdopodobnie tak, chociaż może niekoniecznie będzie to interakcja na Twitterze. Zasięg Twittera w Polsce jest ciągle relatywnie niski, a jeszcze niższy w grupie docelowej tychże seriali. Poza tym ich widzowie rzadziej korzystają zdostępu do internetu na urządzeniach mobilnych. Można natomiast przypuszczać, że prędzej takie wyzwania podejmą TVN 24 lub Polsat News, albo stacje tematyczne takie jak HBO czy Discovery, które kierują swoje materiały do konkretnych grup docelowych i mają większą skłonność do podejmowania takich inicjatyw.

Social tv i second screen to chwilowy trend, czy za jakiś czas staną się standardowym sposobem oglądania telewizji?

Ciężko nazwać to zjawisko chwilowym  trendem, ponieważ istniało, chociaż w zupełnie innej postaci, jeszcze przed pojawieniem się mediów społecznościowych  i upowszechnieniem się urządzeń mobilnych. Ludzie na blogach dzielili się opiniami dotyczącymi programów. Działo się tak np. w przypadku pierwszych edycji „Tańca z gwiazdami”. Bloger na swojej stronie publikował wpis dotyczący programu, a jego czytelnicy wymieniali się komentarzami. Warto zaznaczyć, że większość tego typu inicjatyw była oddolna, niesprowokowana przez samych nadawców.

Nie sądzę, aby second screen experience stał się standardowym  sposobem oglądania telewizji, ale myślę, że zyska on na popularności, zwłaszcza w przypadku niektórych telewizji i grup docelowych. Na pewno będzie to zależało od rozwoju technologii i dostępności urządzeń mobilnych, a także od samych  nadawców i tego, czy szybko nauczą się wykorzystywać  możliwości, jakie stwarza social tv. Media zwykle starały się wspierać interakcje ze słuchaczami. Pisze się listy do gazet, dzwoni do radia, w programach telewizyjnych wykorzystuje się smsy czy wyśmiewane audiotele. Teraz mają dodatkowe możliwości.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Jan Zając o social tv: naturalna potrzeba odbiorców, szansa dla mediów

1 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Jan Kowalski
Niezła brew
11 8
odpowiedź