SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Jerzy Kapuściński: Dwójka będzie kontynuować wspieranie kultury

- Udział kultury w Dwójce jest już bardzo znaczący i w dużym stopniu zaspokaja potrzeby oraz oczekiwania naszych widzów - mówi Wirtualnemedia.pl Jerzy Kapuściński, dyrektor TVP2.

Jerzy Kapuściński, dyrektor TVP2

Jerzy Kapuściński, dyrektor TVP2

- Programy kulturalne z założenia przeznaczone są dla określonej publiczności i nie mogą mieć olbrzymiej oglądalności. Uważam natomiast, że jeśli program ogląda co tydzień stała grupa widzów, rzędu 500 tysięcy, to jest to bardzo duża publiczność. Będziemy oczywiście starali się ją zwiększać, np. poprzez intensywną promocję - podkreśla w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl dyrektor telewizyjnej Dwójki.

Kapuściński jest jednocześnie dumny, że Dwójka co tydzień pokazuje najważniejsze wydarzenia kulturalne z całej Polski. - Obejmują one różne dziedziny sztuki i jest to znakomita oferta dla widza, który przecież nie ma możliwości przemieszczania się z miasta do miasta, by w każdym z nich uczestniczyć. A dzięki Dwójce może je śledzić na bieżąco. Dysponujemy profesjonalnymi zespołami ludzi, którzy przygotowują programy kulturalne Dwójki w sposób kreatywny i kompetentny. Współpracują też z nami eksperci, artyści, krytycy, publicyści, osoby opiniotwórcze. To odróżnia nas od innych stacji. My nie robimy programów o kulturze masowej w wymiarze popularnym czy komercyjnym. Stawiamy raczej na sztukę, którą doceniają widzowie o bardziej wysublimowanych gustach i z której jesteśmy znani ma świcie - podkreśla dyrektor TVP2.

Jerzego Kapuścińskiego zapytaliśmy także, czy zamierza w znaczący sposób poszerzyć ofertę kulturalną Dwójki. - Nie jest tak, że nie poszerzamy naszej oferty kulturalnej. Kultura będzie obecna - i to w znacznym stopniu - także w „Pytaniu na śniadanie”. Pracujemy nad nową formułą tego programu. „Pytanie” będzie stanowić m.in. swoiste „drzwi do Dwójki”, zaproszenie dla widzów i zainteresowanie ich tymi projektami, na które chcemy zwrócić szczególną uwagę. (...) Chcemy, aby kultura była obecna tu codziennie, od poniedziałku do piątku, nie zaś jak dotychczas – w pojedynczym bloku, jednego dnia. Piątkowa kumulacja kultury w porannym paśmie Dwójki była nowym doświadczeniem. Sądzę jednak, że lepszym rozwiązaniem będzie wydzielenie codziennego fragmentu programu dedykowanego kulturze - podkreśla Kapuściński.

- Tym, co odróżnia nas od innych stacji, jest stała obecność na naszej antenie szeroko rozumianej kultury, w tym także dobrego kina i form dokumentalnych. Taki kierunek programowy Dwójka obrała rok temu i taki kurs chcielibyśmy zachować. Rok temu za cel postawiliśmy sobie również, że będziemy prezentować nowe, bardziej kreatywne formuły telewizyjnego serialu, kręcone metodą filmową przez najciekawszych współczesnych twórców. Taką propozycją jest nasza nowa produkcja zatytułowana „Paradoks” z Bogusławem Lindą w roli głównej, w reżyserii dwóch znakomitych filmowców: Grega Zglińskiego („Wymyk”) oraz Borysa Lankosza („Rewers”). Podczas konstruowania jesiennej ramówki naszą ambicją było także stworzenie nowej formuły programu rozrywkowego, który byłby ciekawy, a jednocześnie promowałby rodzaj humoru odmienny od tego, który znamy z pasm kabaretowych. Sądzę, że nowy program Wojciecha Manna zatytułowany „Kocham to, co lubię” będzie taką propozycją nawiązującą do najlepszych telewizyjnych tradycji - mówi Kapuściński.

Szef telewizyjnej Dwójki podkreśla także, że zależy mu, aby filmy znajdujące się w cyklu „Kocham kino”, który od września emitowany będzie w paśmie dużej oglądalności, prezentował jak najszersze spectrum światowej kinematografii. - Udało się to osiągnąć. Proponujemy bardzo wiele premier, najlepszych filmów ostatnich lat, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Reasumując, w nadchodzącym sezonie chcemy uhonorować naszego widza, który ceni dobre seriale, więc będą one obecne w Dwójce w uporządkowanych pasmach. Jednocześnie planujemy docierać do nowej, młodszej publiczności. Ważnym elementem naszego programu pozostanie szeroko rozumiana kultura. Dlatego w ramówce TVP2 nie zabraknie magazynów „WOK - wszystko o kulturze”, „Kultura, głupcze!” czy „Kocham kino”. Tym samym idee, które towarzyszyły nam przy tworzeniu jesiennej ramówki można określić jako „kontynuacja”, ale też poszukiwanie „nowych gatunków” - mówi Jerzy Kapuściński.

>>> TVP2 jesienią: „Paradoks”, program Manna i nowy układ ramówki


Z Jerzym Kapuścińskim, dyrektorem telewizyjnej Dwójki, rozmawiamy o idei, jaka towarzyszyła stworzeniu jesiennej ramówki Programu 2 TVP, a także o kwestiach personalnych, związanych m.in. z odsunięciem od kierowania „Pytaniem na śniadanie” Alicji Resich-Modlińskiej.


Krzysztof Lisowski: Lada dzień wprowadzona zostanie jesienna ramówka TVP2. Jaka idea towarzyszyła Państwu podczas tworzenia tej ramówki?

Jerzy Kapuściński, dyrektor TVP2: Tym, co odróżnia nas od innych stacji, jest stała obecność na naszej antenie szeroko rozumianej kultury, w tym także dobrego kina i form dokumentalnych. Taki kierunek programowy Dwójka obrała rok temu i taki kurs chcielibyśmy zachować. Rok temu za cel postawiliśmy sobie również, że będziemy prezentować nowe, bardziej kreatywne formuły telewizyjnego serialu, kręcone metodą filmową przez najciekawszych współczesnych twórców. Taką propozycją jest nasza nowa produkcja zatytułowana „Paradoks” z Bogusławem Lindą w roli głównej, w reżyserii dwóch znakomitych filmowców: Grega Zglińskiego („Wymyk”) oraz Borysa Lankosza („Rewers”). Podczas konstruowania jesiennej ramówki naszą ambicją było także stworzenie nowej formuły programu rozrywkowego, który byłby ciekawy, a jednocześnie promowałby rodzaj humoru odmienny od tego, który znamy z pasm kabaretowych. Sądzę, że nowy program Wojciecha Manna zatytułowany „Kocham to, co lubię” będzie taką propozycją nawiązującą do najlepszych telewizyjnych tradycji. Zależało mi również, aby filmy znajdujące się w cyklu „Kocham kino”, który od września emitowany będzie w paśmie dużej oglądalności, prezentował jak najszersze spectrum światowej kinematografii. Udało się to osiągnąć. Proponujemy bardzo wiele premier, najlepszych filmów ostatnich lat, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Reasumując, w nadchodzącym sezonie chcemy uhonorować naszego widza, który ceni dobre seriale, więc będą one obecne w Dwójce w uporządkowanych pasmach. Jednocześnie planujemy docierać do nowej, młodszej publiczności. Ważnym elementem naszego programu pozostanie szeroko rozumiana kultura. Dlatego w ramówce TVP2 nie zabraknie magazynów „WOK – wszystko o kulturze”, „Kultura, głupcze!” czy „Kocham kino”. Tym samym idee, które towarzyszyły nam przy tworzeniu jesiennej ramówki można określić jako „kontynuacja”, ale też poszukiwanie „nowych gatunków”.

Dlaczego w takim razie nie pokusili się Państwo, aby zwiększyć liczbę programów kulturalnych w nowej ramówce?

Wydaje mi się, że udział kultury w Dwójce jest już bardzo znaczący i w dużym stopniu zaspokaja potrzeby oraz oczekiwania naszych widzów. Proszę zwrócić uwagę, że wprowadzamy pasmo pełnometrażowych dokumentów, którym przedłużamy niejako blok „Kocham kino”, w którym zaprezentujemy najciekawsze propozycje festiwalu Planete Doc.

Nie jest też tak, że nie poszerzamy naszej oferty kulturalnej. Kultura będzie obecna – i to w znacznym stopniu – także w „Pytaniu na śniadanie”. Pracujemy nad nową formułą tego programu. „Pytanie” będzie stanowić m.in. swoiste „drzwi do Dwójki”, zaproszenie dla widzów i zainteresowanie ich tymi projektami, na które chcemy zwrócić szczególną uwagę.

Dotąd w „Pytaniu na śniadanie” mówiono o kulturze przede wszystkim w piątki. Czy to się zmieni?

Tak, zmieniamy nieco formułę „Pytania na śniadanie”, chcemy, aby kultura była obecna tu codziennie, od poniedziałku do piątku, nie zaś jak dotychczas – w pojedynczym bloku, jednego dnia. Piątkowa kumulacja kultury w porannym paśmie Dwójki była nowym doświadczeniem. Sądzę jednak, że lepszym rozwiązaniem będzie wydzielenie codziennego fragmentu programu dedykowanego kulturze.

Czy o kulturze w „Pytaniu na śniadanie” wciąż będzie mówić Grażyna Torbicka?

Nie. Grażyna Torbicka jest bardzo zajętą osobą, prowadziła kulturalne piątki w „Pytaniu” na moją prośbę. Uzgodniliśmy, że od jesieni skupi się na przygotowywaniu swojego autorskiego magazynu „Kocham kino” – w każda niedziele o 23.00. Gorąco go polecam, szczególnie, że raz w miesiącu przybierze on nową formę spotkania z publicznością w którym nie zabraknie dyskusji i rozmów z wyjątkowymi gośćmi.

Ostatnio w mediach pojawiały się informacje, że Grażyna Torbicka odchodzi z Dwójki...

Nie. Dementowaliśmy już tą informację wielokrotnie. Grażyna Torbicka jest ikoną Dwójki. Będzie pojawiać się na antenie w czwartkowe i niedzielne wieczory oraz podczas specjalnych wydarzeń takich, jak gala rozdania nagród NIKE, czy Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni.

Czy jest Pan zadowolony z wyników oglądalności programów kulturalnych, które pojawiły się w poprzednich ramówkach? Niektóre z nich wydają się nie być zadowalające.

Programy kulturalne z założenia przeznaczone są dla określonej publiczności i nie mogą mieć olbrzymiej oglądalności. Uważam natomiast, że jeśli program ogląda co tydzień stała grupa widzów, rzędu 500 tysięcy, to jest to bardzo duża publiczność. Będziemy oczywiście starali się ją zwiększać, np. poprzez intensywną promocję. Jestem zadowolony z faktu, że co tydzień możemy pokazać najważniejsze wydarzenia kulturalne z całej Polski, obejmujące różne dziedziny sztuki. Jest to znakomita oferta dla widza, który przecież nie ma możliwości przemieszczania się z miasta do miasta, by w każdym z nich uczestniczyć. A dzięki Dwójce może je śledzić na bieżąco. Dysponujemy profesjonalnymi zespołami ludzi, którzy przygotowują programy kulturalne Dwójki w sposób kreatywny i kompetentny. Współpracują też z nami eksperci, artyści, krytycy, publicyści, osoby opiniotwórcze. To odróżnia nas od innych stacji. My nie robimy programów o kulturze masowej w wymiarze popularnym czy komercyjnym. Stawiamy raczej na sztukę, którą doceniają widzowie o bardziej wysublimowanych gustach i z której jesteśmy znani ma świcie.

Jakich zmian należy spodziewać się w „Pytaniu na śniadanie”?

Planujemy zmianę formuły i zmiany w gronie prowadzących. W poprzednim sezonie było ich zbyt wielu. Będziemy starali się dobrać pary, z którymi „Pytanie” będzie silnie i pozytywnie identyfikowane. Nie oznacza to jednak serii pożegnań. Część dotychczasowych prowadzących pozostaje w Dwójce, choć w innych rolach i w innych programach.

Kto zatem poprowadzi „Pytanie”, z kogo zrezygnujecie i co te osoby będą robić w Dwójce?

Tę informację podamy na konferencji prasowej za kilka dni.

Dlaczego zrezygnowali Państwo z Alicji Resich-Modlińskiej jako szefowej „Pytania na śniadanie”?

Szanujemy to, co robili dotychczasowi prowadzący „Pytania”, jak i Alicja jako jego szefowa. Doceniamy to. Nadszedł jednak czas na zmiany, na odświeżenie formuły programu. Autorskie rozmowy Alicji pozostaną jednak częścią „Pytania na śniadanie”. Zachowujemy je jako wartość tego programu.

Jednak w środowisku dziennikarskim krążą plotki, że funkcja Alicji Resich-Modlińskiej została zmarginalizowana, że de facto została ona „wyrzucona”, a fakt, że w „Pytaniu” pozostają jej wywiady to tylko kwestia grzecznościowa…

To są plotki, wykreowane przez podążające za sensacją tabloidy.

Czy nowa ramówka Dwójki była droższa niż poprzednia ramówka jesienna?

Nie ma większej różnicy względem zeszłorocznej jesiennej ramówki. Tak jak widać, stanowi ona kontynuację zmian, które zaczęliśmy wprowadzać na jesieni  2011, oczywiście z uwzględnieniem pewnych modyfikacji. W telewizji zmiany nie dokonują się w ciągu jednego sezonu, w ramach jednej ramówki. To pewien proces. Staramy się proponować gatunki i programy odmienne od tego, co prezentują inne stacje. Zależy nam, aby widownia, którą Dwójka już ma, pozostała z nami, a równolegle pragniemy pozyskiwać nową publiczność. Widzów otwartych i chłonnych, dla których mamy interesujące propozycje.

Czy zamierzacie powrócić do produkcji programów dokumentalnych?

Dwójka jest współproducentem wielu dokumentów. Powiedziałbym nawet, że bardzo intensywnie angażujemy się w te produkcje, co niestety jest zbyt rzadko dostrzegane i doceniane. Tymczasem najlepsze polskie dokumenty są współprodukowane przez Dwójkę. W tym takie tytuły jak „Uwikłani” w reżyserii Lidii Dudy, dokument nagrodzony Złotym Lajkonikiem na Krakowskim Festiwalu Filmowym, zrealizowany wspólnie z BBC obraz „Wojtek Niedźwiedź poszedł na wojnę”, głośna „Wiera Gran" w reżyserii Marii Zmarz-Koczanowicz, czyli skomplikowana historia żydowskiej śpiewaczki z warszawskiego getta. Współprodukujemy również najnowsze filmy znakomitego Marcina Koszałki czy Tomasza Wolskiego oraz innych wybitnych dokumentalistów. Aktualnie trwają prace nad blisko 40 tytułami. Premiery planujemy na najbliższy rok. Interesują nas twórcy wszystkich generacji, od klasyków gatunku po najmłodszych, których staramy się wypromować. Jest to proces, który trwa i który jest złożony. Reportaż powstaje bowiem szybko, praca nad filmem dokumentalnym wymaga czasu.

Czy uważa Pan, że Hanna Lis sprawdziła się w roli prowadzącej „Panoramę”?

Absolutnie tak. Jestem usatysfakcjonowany i cieszę się, że jest jedną z trzech prowadzących główne wydanie „Panoramy”.

W mediach pojawiło się jednak wiele artykułów, gdzie pisano, że ściągnięcie do „Panoramy” Hanny Lis kosztowało TVP fortunę, a w czasach kryzysu to rozrzutność. Nie myśleliście o zatrudnieniu „tańszych” gwiazd?

Zna Pan takie? Nie, zależało nam na Hannie Lis. To znakomita dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem w prowadzeniu programów informacyjnych. Uważam, że Panorama zasługuje na najlepszych.

Czy jest Pan zadowolony z wyników oglądalności „Panoramy”? W porównaniu z innymi programami informacyjnymi, „Panorama” wypada dość słabo…

Główne wydanie „Panoramy” jest o godzinie 18.00 i w tym czasie gromadzi taką widownię, która zaspokaja nasze oczekiwania. Oczywiście chcielibyśmy, aby ten program się rozwijał i pozostawał wizytówką „Dwójki” w kategorii programów informacyjnych. Co ważne, „Panorama” jest także dowodem na zwrot Dwójki w kierunku kultury. To jeden z nielicznych magazynów informacyjnych, w których kultura jest stale obecna i odnotowywane są najważniejsze wydarzenia ze świata sztuki.

Czy nadal jest Pan przekonany do talent show „Bitwa na głosy”?

Dotychczas emitowaliśmy dwa tego typu programy – „The Voice of Poland” i „Bitwa na głosy”. Jestem zadowolony z ich charakteru. „Bitwa na głosy” wydaje się bliska profilowi Dwójki. Staramy się być obecni w mniejszych ośrodkach i również tam aktywizować widownię. Udział w „Bitwie na głosy” wyzwala w młodych ludziach energię, która zostaje na dłużej. To procentuje w ich życiu. Rozgłos, który zyskują, bywa czasem przejściowy, ale jest w tym programie coś bardzo pozytywnego. Odbieram to również jako widz, z przyjemnością oglądając i odkrywając takie części Polski, których inaczej pewnie nigdy bym nie odwiedził. Nie wspominając o celu programu –  Ci młodzi ludzie walczą o pieniądze na cel charytatywny dla swoje społeczności i robia to z wielkim zangażowaniem. Oczywiście to program przede wszystkim rozrywkowy, ale warto pamiętać, że pojawiają się tam również standardy polskiego i światowego popu czy rocka. Jestem zwolennikiem gatunku typu talent show w takim właśnie kształcie. „Bitwa na głosy” nie jest programem, który bezlitośnie eksploatuje amatorów. Przeciwnie – pokazuje uczestników i ich świat z życzliwością. Tego typu programy można przygotowywać tak, jak robią to inne stacje, silniej eksponując pewne braki uczestników. Ja sądzę, że wartością „The Voice” i „Bitwy” jest właśnie dobry klimat, wyszukiwanie tego, co łączy, nie dzieli, wyzwalanie pozytywnej energii. Cieszę się więc, że w nowej jesiennej ramówce będziemy mieli trzecią edycję „Bitwy na głosy”.

Nie lubi Pan zatem talent show emitowanych w stacjach komercyjnych? Które się – Pana zdaniem – sprawdziły, a które – nie sprawdzają?

Ciężko powiedzieć… nie jestem ekspertem w tym temacie.

Czy z ramówki Dwójki znika program „Reporter polski”? Nie ma go we wrześniowej ramówce…

„Reporter polski” powróci do ramówki w październiku jako tygodnik.

Czy na antenie Dwójki pojawi się format „Pointless”, sprowadzony przez Tomasza Kammela, który także znalazł sponsorów?

Nie, nie bierzemy tego projektu pod uwagę. Będziemy szukać własnych formatów. Taki mamy kierunek myślenia.

Jak wygląda kwestia teatru dla dzieci w Dwójce?

Zgodnie ze strategią przyjętą w 2012 roku przez Biuro Koordynacji Programowej TVP, Teatr Telewizji przeszedł w całości w kompetencje Programu 1.

Ubiegłej jesieni z ramówki usunięta została „Wideoteka Dorosłego Człowieka”. Nie żałuje Pan, że teraz z Maria Szabłowska i Krzysztof Szewczyk pojawią się z nowym formatem, w Jedynce, a nie u Was?

Bynajmniej. Cieszę się, że zasłużeni dla TVP autorzy, znaleźli odpowiednie miejsce.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Jerzy Kapuściński: Dwójka będzie kontynuować wspieranie kultury

19 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
jul
Fałszywa persona
odpowiedź
User
Korespondent z Zamku Wildstein
Ah, to dyr. Kapuściński, a nie WIDZOWIE, będzie decydował o tym, co jest kulturą, a co nią nie jest. Hasło KULTURA, wraz z nieistniejącą MISJĄ i skompromitowanym ABONAMENTEM, jest kolejnym politycznym wytrychem politruków TVP. W prasie, radiu, innych stacjach tv oraz w Internecie nie spotkałem dotąd cienia wypowiedzi "ekspertów, artystów, krytyków, osób opiniotwórczych", którzy w jakikolwiek sposób odnosili się do wyczynów dyrektora Dwójki. To muszą być jacyś tajni eksperci...itd. pewnej gazety, która w ten sam sposób powołuje się na nieistniejące opinie tajemniczych anonimowych rozmówców, z którymi przeprowadza rzekome wywiady... na korytarzach TVP. 500 tys. widzów to dla dyrektora Dwójki WIDOWNIA, podczas gdy inne programy spadają natychmiast przy tak żałosnej oglądalności. Marny sposób na zapewnienie sobie alibi. Wideoteka Dorosłego Człowieka została rok temu przez dyr. Kapuścińskiego spławiona jako ramota (MY stawiamy na inny rodzaj "kultury" - patrz wypowiedź pana Kapuścińskiego dla WM) w "odpowiednie miejsce". Obłuda i politructwo biją w oczy panie pseudodyrektorze pseudokultury pseudopublicznych mediów. W ramówce Dwójki nie ma żadnych nowości i żadnej oryginalnej oferty. Dominują za to tzw. kabarety oparte na schemacie rozmowy w maglu, które śmieszą głównie grających skecze tzw. kabareciarzy. Ps. Na świecie nikt nigdy nie słyszał o TVP, Dwójce i dyr. Kapuścińskim, więc nie wie, z czego są znani.
odpowiedź
User
Widocznie
wynajął sobie znaną z fokusów firmę wizerunkową, a ona puściła mu latawca!
odpowiedź
User
Jola
Jak może dyrektor anteny z powagą stanowiska stwierdzić, że stawia pół miliona widzów jako pułap sukcesu kierowanej przez siebie stacji ? JAK ?? W normalnych warunkach takie stwierdzenie kwalifikowałoby tak ambitnego dyrektora anteny do jego natychmiastowego zwolnienia. Ten pan stawia 500 tysięcy widzów jako swój cel bo nie jest w stanie wyprodukować nic co przyciąga widza. To jest jakaś absolutna surrealistyczna bajka co ci panowie z TVP wyprawiają ze spółką skarbu państwa. Robią to publicznie, na oczach społeczeństwa które także za to płaci. Mniemam niestety , że on nawet nie wie że wygaduje głupoty.
odpowiedź
User
king
Facet wyciera sobie usta kulturą, a jedzie na telenowelach i kabaretach. Może powinien zostać ministrem kultury, skoro wszystko kojarzy mu sie z kulturą
odpowiedź