SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

KE i UKE różnią się w ocenie penetracji i cen na polskim rynku komórkowym

Penetracja telefonii mobilnej w Polsce wzrosła w 2008 r. o 9 pkt proc. do 101% dzięki niskim cenom i szerszej ofercie operatorów, wynika z raportu Komisji Europejskiej poświęconej europejskiemu rynkowi telekomunikacyjnemu.

KE i UKE różnią się w ocenie penetracji i cen na polskim rynku
komórkowym

Tymczasem Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) ocenia, że faktyczna penetracja wynosi 97%. UKE nie podziela też pozytywnej oceny Komisji odnośnie poziomu cen w telefonii komórkowej w Polsce.

"Zwiększony wybór i niskie ceny przyciągnęły w 2008 r. więcej konsumentów do telefonii mobilnej. W warunkach ostrej konkurencji penetracja rynku telefonii komórkowej wzrosła o 9 pkt proc. Wartość typowego rachunku telefonicznego ("typical low usage mobile phone bill") spadła, podczas gdy bardziej zaawansowani użytkownicy ("heavier users") zanotowali marginalną podwyżkę" - czytamy w raporcie.

Z danych KE wynika jednak, że wartość "typowego rachunku" z koszyka wybranych usług (65 rozmów, z czego 72% na inny telefon mobilny, 50 wiadomości SMS i 2-3 MMS) w roku 2008 wzrosła do 13,62 euro wobec 13,02 euro w 2007 r.

W swoim komentarzu do raportu Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) ocenia, że penetracja mobilna na poziomie 101%, liczona według metodologii KE, jest zawyżona w stosunku do rzeczywistej, wynoszącej według wyliczeń UKE około 97%, pozostała liczba klientów to tzw. "martwe dusze". Urząd zaznacza też, że jak wynika z przeprowadzonego przez niego badania konsumenckiego, ceny usług telefonii komórkowej są nadal zbyt wysokie dla około 20% społeczeństwa, które z tego powodu wcale nie posiada komórki.

"Oceniamy, że ceny usług na rynku telekomunikacyjnym spadają, zwłaszcza od kiedy do stawki operatorów dołączył Play. Presja, jaką wywarł na trzech dużych operatorach, zdecydowała, że musieli zmienić swoje nastawienie wobec rynku" - oceniła analityk IDC Polska Magda Borowik w rozmowie z agencją ISB.

Borowik podziela zdanie wyrażone przez UKE, według którego ceny na polskim rynku trzeba odnosić głównie do zamożności lokalnych konsumentów.

"Trzeba pamiętać, że siła nabywcza Polaków nie jest tak wysoka, jak konsumentów Zachodniej Europy" - podkreśliła Borowik. Dodała, że wprawdzie Unia dąży do utworzenia wspólnego rynku telekomunikacyjnego, ale realizacja tego celu będzie bardzo trudna, bo poszczególne 27 rynków narodowych bardzo się od siebie różni (dotyczy to zwłaszcza nowych członków wspólnoty).

"Ceny detaliczne na polskim rynku komórkowym zdaniem KE wzrastają, pomimo istnienia konkurencyjnej oferty P4. Metodologia KE oparta o koszyki cenowe opracowane przez firmę Teligen nie bierze jednak pod uwagę rozwoju konkurencji na rynku, opierając swoje wyliczenia jedynie na cenach pochodzących od dwóch największych pod względem liczby użytkowników operatorach (PTK Centertel (Orange) i PTC (Era). Podejście takie pomija konkurencyjnych operatorów, takich jak P4" - czytamy w komunikacie UKE.

Tymczasem raport Komisji Europejskiej podkreśla, że ceny konsumenckie telefonii komórkowej w Polsce należą do najniższych. Według raportu, średnia cena minuty połączenia wynosi w Polsce 0,10 euro wobec średniej dla UE w wysokości 0,14 euro. Według Komisji Europejskiej, niewielki wzrost cen dotyczy subskrybentów, którzy komórki wykorzystują najbardziej intensywnie, podczas gdy reszta zanotowała spadek cen.

"Wyniki opublikowane przez KE wskazują, że prezes UKE miał rację przez ostatnie dwa lata wskazując na brak efektywnej konkurencji na rynku i oczekując zgody KE na nałożenie obowiązków na rynku 15, to jest na rynku rozpoczynania połączeń w sieciach ruchomych. Brak tych obowiązków utrudnia rozwój niezależnych operatorów komórkowych, z których tylko P4 ma roaming krajowy (zaskarżony zresztą do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z powodu klauzuli wyłączności), a pozostali operatorzy nawet takiej formy współpracy nie mogą się doprosić" - czytamy dalej w komentarzu UKE.

Co więcej urząd zapowiada, że jeżeli badanie cen w sieciach ruchomych, które będzie opublikowane w ciągu najbliższych tygodni potwierdzi wzrost cen detalicznych, prezes UKE podejmie kolejną analizę rynku 15-tego w celu nałożenia obowiązków roamingu krajowego.

Rzecznik UKE Jacek Strzałkowski powiedział w rozmowie z ISB, że urząd w pełni odniesie się do danych Komisji Europejskiej w raporcie nt. polskiego rynku telekomunikacyjnego, który zostanie przedstawiony na koniec kwietnia.

"Nasz komentarz był przygotowany na bieżąco, z całą pewnością ceny na naszym rynku są jeszcze bardzo wysokie z stosunku do możliwości polskich konsumentów" - powiedział Strzałkowski.

"W I kwartale mieliśmy do czynienia ze znacznymi obniżkami cen detalicznych rozpoczętymi przez Play. Kolejni operatorzy odpowiedzieli na ten ruch, co pokazuje, że rynek zachowuje się w sposób konkurencyjny" - powiedział ISB analityk DM IDMSA Jakub Viscardi. Przypomniał, że na lipiec jest przewidziana kolejna obniżka stawek MTR, która może przełożyć się na kolejne obniżenie cen dla konsumentów.

"W takiej sytuacji kolejne działania UKE mające wywrzeć presję na obniżanie cen przez operatorów nie wydają się potrzebne" - powiedział Viscardi. Zastrzegł jednak, że decyzja UKE zależeć będzie od wyników badań regulatora nt. stanu rynku.

W swoim raporcie Komisja Europejska zwraca uwagę, że niektóre decyzje polskiego regulatora doprowadziły do sytuacji znaczącej niepewności prawnej dla graczy rynkowej, zwłaszcza ze względu na opóźnienia w analizach rynkowych, które powinny je poprzedzać.

Z raportu KE wynika za to, że stawki MTR (Mobile Termination Rates) są w Polsce znacznie wyższe niż wynosi średnia dla UE (12 eurocentów wobec 8,5 eurocenta).

"Informacje dotyczące stawek za zakańczanie połączeń w sieciach ruchomych (niechlubne 3 miejsce pod względem wysokości stawki MTR) nie zaskakują Prezesa UKE, weryfikują natomiast twierdzenia operatorów komórkowych co do agresywności polityki regulacyjnej w tym zakresie. Stąd wzięły się ubiegłoroczne i tegoroczne obniżki MTR narzucone przez Prezesa UKE. Jak widać w zakresie MTR jeszcze może być wiele do zrobienia, gdyż dynamika spadku tych stawek w UE jest większa niż u nas i wbrew twierdzeniom operatorów nie mamy najtańszych stawek w UE, lecz niemal najdroższe" - czytamy komentarzu UKE do raportu Komisji.

Komisja Europejska ocenia, że wartość polskiego rynku telekomunikacyjnego wyniosła w 2007 r. 13,20 mld euro wobec 356,85 mld euro wartości całego rynku telekomunikacyjnego UE.

Penetracja internetu szerokopasmowego w Polsce w styczniu wyniosła 13,2%, podczas gdy średnia UE wynosiła 22,9%. Bardzo drogie pozostają usługi telefonii stacjonarnej, typowy miesięczny rachunek polskiego abonenta (oparty na koszyku usług wybranych przez KE) wynosi 41,40 euro, podczas gdy średnia w UE wynosi 36,13 euro.

Według Magdy Borowik, kluczową rolę w procesie zmuszania operatorów do obniżania cen może odegrać kwestia przenośności numeru. Komisja Europejska zwróciła uwagę na długość procesu przenoszenia numeru telefonicznego. W przypadku telefonu stacjonarnego ten czas wynosi średnio 23 dni, a w przypadku telefonu mobilnego 38 dni (post-paid) lub około tygodnia (pre-paid). KE zwraca uwagę, że w poszczególnych krajach czas przeniesienia numeru zajmuje pojedyncze dni, a docelowo chce żeby w całej Unii operację udało się przeprowadzić w ciągu jednego dnia.

"Ułatwienie i przyspieszenie przenoszenia numeru sprawiłoby, że bardzo duża liczba abonentów byłaby bardziej skłonna zmienić operatora szukając lepszej oferty. Widać, że obecnie operatorom zbyt łatwo jest utrzymać abonentów, co sprawia, że nie proponują im tak korzystnych ofert jak nowym klientom" - podkreśliła Borowik.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: KE i UKE różnią się w ocenie penetracji i cen na polskim rynku komórkowym

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl