SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Naczelny Super Expressu odpowiada na zarzuty

- Nie rozumiem ataków na nas. Opublikowane przez nas zdjęcia red. Milewicza nie należały do drastycznych. Były wyjątkowo spokojne - mówił Mariusz Ziomecki, szef Super Expressu

 - Nie rozumiem ataków na nas. Opublikowane przez nas zdjęcia red. Milewicza nie należały do drastycznych. Były wyjątkowo spokojne - mówił Mariusz Ziomecki, szef Super Expressu w wywiadzie z Maciejem Rybińskim, gospodarzem poniedziałkowego programu TOK o'clock

Maciej Rybiński, TOK FM: SE wywołał dość poważne poruszenie, żeby nie powiedzieć skandal, opublikowaniem zdjęć zastrzelonego reportera telewizyjnego Waldemara Milewicza. Jak Ty się czujesz z powszechnym atakiem na Twoja gazetę i Ciebie?

- Ja mam taką dziwna moralną busolę w brzuchu. Jak popełnię błędną decyzje redagując gazetę wieczorem, to na drugi dzień rano ona daje znać. Tu nie dała. Tak długo póki ja sam siebie nie przekonam, że zrobiłem źle, to bardzo dobrze znoszę krytykę i chętnie polemizuję. To jest ten przypadek. Nie rozumiem kolegów, którzy nas atakują. Mamy do czynienia z kompletnie abberacyjną sytuacją.

Koledzy atakują Cię w imię przyzwoitości, pewnych zasad moralnych, które nakazują darzyć szacunkiem zmarłych i nie posługiwać się zwłokami do celów propagandowo-reklamowo-komercyjnych. Czy Uważasz, że naruszyłeś te zasady?

- Jeżeli się słucha tego co mówisz to można się złapać za głowę. Jeśli ktoś nie widział naszego artykułu, to może uznać, że popełniliśmy jakieś szalone wykroczenie. Każdy kto widział, to mam wrażenie, że nie podziela tych zastrzeżeń. Reakcja czytelników jest kompletnie inna niż kolegów z Wiadomości, Faktów i kilku redakcji mediów elektronicznych. Ja mam wrażenie, że mamy do czynienia z grupą dziennikarzy, która po raz pierwszy zetknęła się sytuacją, że ofiarą jest ktoś znajomy. Ale to jest problem ich doświadczenia i wyobraźni.

SE, jak wszystkie media, od czasu do czasu daje zdjęcia brutalne w swojej wymowie. Te zdjęcia zmarłego redaktora Milewicza nie należały do zdjęć drastycznych, są to zdjęcia wyjątkowo spokojne, szanujące godność jego śmierci. Z tego powodu uznaliśmy, że możemy je dać. (...)

Gdybym miał sto zdjęć to może bym wybrał inne. Mając jednak to zdjęcie miałem wrażenia, że mam przed sobą reportaż, którego on (Milewicz) nie zrobił. On tego reportażu nie zrealizował. Życie lub śmierć go zrealizowało. To także częściowo tłumaczy moją decyzję. Te zdjęcia, które przypadkowo zrobił ten francuski fotograf zamknęły jego dzieło, jakkolwiek nie brzmi to okrutnie i niesamowicie.

Słyszałem taka supozycję, że Twoja redakcja była przekonana, że konkurencyjny Fakt wydrukuje te zdjęcia i postanowiliście nie być gorsi?

- Oczywiście, że nie kierowaliśmy się tymi względami. Nie zaprzątaliśmy sobie głowy jak inni to zrobią. My staraliśmy się zrobić najlepszą okładkę, która w sposób najpełniejszy pokazuje emocjonalną prawdę o tej niesłychanej tragedii i dylemacie, w jakim znalazła się Polska.

Nie mówimy o uczuciach bliskich, którzy mogli poczuć się nieswojo, kiedy śmierć kogoś najbliższego stała się powszechnie dostępnym towarem...

- Nie tylko dziennikarze mają bliskich. Gdyby wzgląd na bliskich był decydujący to media nie opublikowały by żadnych takich zdjęć. Zamordowany wczoraj prezydent Czeczenii też ma pewnie wielu bliskich, a mimo to telewizje nie wahały się pokazać jego zdjęć.

Czy zrobiłbyś to co zrobiła telewizja CBS, czyli opublikował zdjęcia ubierającej księżnej Diany?

- Ciagle slysze pytania tego rodzaju Ja jestem, niestety, relatywista. Wszystko zależy od kontekstu od sytuacji od wydarzenia, od zdjęcia, od dnia, od tego jaki jest news.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Naczelny Super Expressu odpowiada na zarzuty

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl