SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

NIK: 283 mln zł strat w handlu węglem

Z powodu błędów i braku precyzji w ewidencji sprzedawanego doenergetyki węgla kopalnie tracą rocznie setki milionów złotychprzychodów, a Skarb Państwa dziesiątki milionów podatków; systemsprzedaży jest nieszczelny i korupcjogenny.

NIK: 283 mln zł strat w handlu węglem

Uznała Najwyższa Izba Kontroli, która związane z tym w latach2004-2006 straty oszacowała na prawie 283 mln zł.

Wyniki kontroli w tym zakresie przedstawił we wtorek wKatowicach prezes NIK, Mirosław Sekuła. Podkreślił, że była to już30. kontrola Izby w obszarze górnictwa, ale pierwsza poświęconawyłącznie systemowi sprzedaży. Kontrolerzy NIK stwierdzili, że mimo17 lat restrukturyzacji i olbrzymich dotacji budżetowych (tylko wokresie kontroli było to 2,2 mld zł), górnictwo nie stworzyłoszczelnego systemu sprzedaży węgla.

Jesteśmy negatywnie zaskoczeni aż takim wymiarem stwierdzonychnieprawidłowości. Sądziliśmy, że po naszych poprzednich kontrolach,po których m.in. uszczelniono system sprzedaży detalicznej iwyeliminowano większość pośredników, także w zakresie sprzedaży doenergetyki będzie znacznie lepiej - ocenił Sekuła.

NIK skontrolowała kopalnie, elektrownie i firmy pośredniczące.Okazało się, że z powodu niespójności systemów ważenia ifakturowania do elektrowni trafiało znacznie więcej węgla, niżwynikałoby to z dokumentów. Bywało, że w jednym pociągu było ok.150 ton więcej (5-10 proc. całego transportu), niż elektrowniazapłaciła. Często elektrownie odkrywały nadwyżki, ale nieinformowały o tym kopalń. Tylko cztery elektrownie miały z tegopowodu łącznie 216 tys. ton nadwyżki, a to oznacza 35 mln złutraconych przychodów kopalń i 8 mln zł niezapłaconego VAT-u.

Na podstawie ustaleń NIK można oszacować, że w całym górnictwie,przy rocznej sprzedaży węgla do energetyki rzędu 40 mln ton,dotyczy to ok. 2 mln ton, a to oznacza ok. 300 mln zł przychodów.Mam jednak sygnały, że w swoim raporcie NIK nie uwzględniłastanowiska kopalń w tej sprawie - skomentował Henryk Paszcza,wicedyrektor katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu,monitorującej sytuację górnictwa.

Kopalnie tłumaczą, że nadwyżki w dostawach do elektrowni nie sąefektem celowego działania, ale wynikają m.in. z jakościstosowanych wag, technologii ważenia i rozmaitych warunkówtechnicznych, które przy tak olbrzymich ilościach nie pozwalają naprecyzyjny, zawsze taki sam pomiar. Przedstawiciele górnictwapodkreślają, że błędy w ważeniu to niewielki procent, a czasamiułamek procenta całości sprzedaży.

To niepoważne tłumaczenie w sytuacji, kiedy ten ułamek procentaoznacza np. 20 mln zł utraconych przychodów. Nikt nie tłumaczyłbysię w ten sposób, gdyby sprzedawał własny towar -oceniłwicedyrektor katowickiej delegatury NIK, Eugeniusz Rejman.

Rzecznik Kompanii Węglowej, Zbigniew Madej, zapewnia, że firmarobi wszystko, aby uszczelnić system sprzedaży. W ostatnichmiesiącach zmodernizowano 18 punktów załadowczych, w ciągunastępnych dwóch lat poprawi się jakość 50 dalszych. Obecnie wagi wkopalniach są około pięciokrotnie mniej dokładne niż welektrowniach. Jednak elektrownie nie informowały kopalń onadwyżkach, a te nie upominały się o to, choć miały takie prawo.NIK ma także zastrzeżenia co do zasad magazynowania węgla, jegoinwentaryzacji oraz monitorowania jego jakości i niedochodzeniaroszczeń w przypadkach, gdy była ona obniżona.

Dzięki nieszczelnemu systemowi elektrownie dysponowały będącymipoza kontrolą nadwyżkami węgla w stosunku do dokumentacji, corównież mogło rodzić nieprawidłowości. Nadwyżki dotyczą takżeeksportującego węgiel Węglokoksu, który - według NIK - stosująckryterium załadowania do linii zanurzenia statku zamiastprecyzyjnego ważenia, nie wiedział dokładnie ani ile węgla dostałod kopalń, ani ile wysłał za granicę.

Rzecznik Węglokoksu, Jerzy Galemba, nie zgadza się z zarzutami.Jak powiedział, stwierdzone nadwyżki to zaledwie ułamek procentacałości sprzedawanego węgla, a stosowana metoda określania ilościjest przyjęta w umowach z kontrahentami. Rzecznik podkreślił, że nawyniki pomiarów ilości węgla składa się wiele obiektywnychczynników. Przedstawiciele NIK uważają natomiast, że jeżeli ówułamek procenta wart jest - jak w tym przypadku - ok. 20 mln zł -Węglokoks powinien zwrócić te pieniądze kopalniom.

W toku kontroli NIK współpracowała z organami ścigania.Nieprawidłowości wykryte w Elektrowni Kozienice i ElektrociepłowniZabrze są przedmiotem śledztw. Izba wskazała m.in. na możliweprzypadki korupcji. Wniosków do prokuratury ma być wkrótce więcej.Kontrolerzy doszukali się m.in. przypadków, kiedy do elektrownitrafiał kupowany u pośredników węgiel gorszej jakości. W efekcietańszy węgiel okazywał się faktycznie droższy, niż gdyby kupićpełnowartościowy węgiel bezpośrednio w kopalni.

Kontrola Izby objęła w sumie 22 elektrownie i ciepłownie, 9kopalń i dwóch pośredników w handlu węglem. Na stwierdzoną wartośćnieprawidłowości składają się m.in. uszczuplenia Skarbu Państwa(18,7 mln zł), środki uzyskane z naruszeniem prawa (26,7 mln zł),wydane z naruszeniem prawa (31,9 mln zł), pieniądze wydaneniegospodarnie (13,5 mln zł) oraz wartość nierzetelnych danych wewidencji księgowo finansowej (151,7 mln zł). Udało się odzyskać11,4 mln zł.

  • Więcej informacji:
  • NIK
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: NIK: 283 mln zł strat w handlu węglem

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl