SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Olbrzymia wpadka gazety "Fakt"

Czwartkowy wydanie "Faktu" przyniosło sensacyjną wiadomość: Roman Giertych wykorzystywał rządowy samochód, by pomagać swojej matce. Giertych: To nie moja matka!

01.03.2007- "Fakt": Roman Giertych zawsze deklarował, że chce prowadzić politykę prorodzinną. I wreszcie obietnicę spełnił. Wysyła rządową limuzynę i funkcjonariuszy BOR, by wozili na zakupy jego własną rodzinę, a potem odwozili ją do domu.
Zimowy wieczór, okazała willa wicepremiera w podwarszawskich Łomiankach. Roman Giertych gości u siebie rodziców. Najwyraźniej czegoś w lodówce zabrakło, bo mama ministra, Antonina Giertych, wychodzi nagle po zakupy - ale wszystko obserwuje obiektyw "Faktu".

           

Taksówką? Nie. Podjeżdża po nią rządowa limuzyna. Funkcjonariusz BOR otwiera drzwi i po chwili auto rusza. Przejeżdża zaledwie 200 metrów, bo taka odległość dzieli dom wicepremiera od sklepu. Gdy matka ministra robi zakupy, błyszcząca rządowa lancia z kierowcą czeka przed sklepem. Parę minut potem rządowy ochroniarz, bierze siatki od kobiety i pomaga jej zająć miejsce w aucie - relacjonował wczoraj dziennik.
 
Auto odwozi panią Giertychową do domu i dalej czeka przed willą. Po paru godzinach - gdy przyjęcie urodzinowe dobiegło końca - sytuacja się powtarza. Ale tym razem z willi Giertycha wychodzi także jego ojciec europoseł. Kierowca z Biura Ochrony Rządu otwiera drzwi. A Maciej Giertych z żoną wsiadają do rządowego auta. Lśniąca limuzyna odwozi ich do domu.

"Fakt" próbował zapytać rzecznika BOR, dlaczego szkoleni do zadań specjalnych i opłacani przez nas wszystkich funkcjonariusze są wykorzystywani na prywatny użytek rodziny Giertychów. Rzecznik nie chciał z gazetą rozmawiać. - Proszę mi przesłać pytania pisemnie - rzucił ze złością przez telefon Dariusz Aleksandrowicz.

Giertych: to nie moja mama, to nie mój tata
"Uprzejmie informuję, że dniu dzisiejszym w gazecie 'Fakt' podano trzy nieprawdziwe informacje, które niniejszym prostuję:

Po pierwsze, kobieta przedstawiona na zdjęciu nie jest moją mamą.

Po drugie, mężczyzna przedstawiony na zdjęciu nie jest moim tatą. Nie są to osoby ze mną spokrewnione ani spowinowacone.

Po trzecie, samochód przedstawiony na zdjęciu nie jest samochodem Biura Ochrony Rządu ani Ministerstwa Edukacji Narodowej" - napisał wczoraj Roman Giertych w oświadczeniu.

"Uprzejmie informuję, że jeżeli w ciągu 7 dni gazeta "Fakt" nie przeprosi mnie i moich rodziców za ten skandaliczny atak - skieruję sprawę na drogę postępowania sądowego" - dodał minister.

Co na to "Fakt"?
Przyznaję - pomyliliśmy się. Na zdjęciach nie ma ani Mamy, ani Taty wicepremiera Giertycha. Każdy ma prawo do błędu, a tym razem to nasz błąd i nasza wina. Przepraszam. Zarówno Rodziców wicepremiera, jak również samego ministra Giertycha oraz wszystkich Czytelników. Jeśli chodzi o punkt trzeci sprostowania, to już wyjaśniam - auto jest państwowe, należy do Kancelarii Sejmu - napisał Grzegorz Jankowski, redaktor naczelny Faktu. 

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Olbrzymia wpadka gazety "Fakt"

1 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Andrzej Kiliszewski
Przeciez to oczywiste, iż gazeta Fakt albo co jakiś czas ma poważne wpadki, podając kłamstwa w swoich artykułach lub niesprawdzone informcaje, co jest naganne i niezgodne z etyką dziennikarską. Wile takich przykładów można podawać, iż również dochodzi przez gazete Fakt do kradziezy praw autorskich co do publikowanych przez siebie zdjęć na łamach gazety, m.in. Fakt naruszył moje parwa autorskie majątkowe co do posiadanych przeze mnie zdjęć... ale przyjdzie czas na zapłate zadośćuczynienia i odszkodowania za swoje "wpadki" i kradzież "rarw autorskich"
8 8
odpowiedź