SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Pierwsza recenzja płyty Paris Hilton

Obrzydliwie bogata dziedziczka fortuny hotelarskiej rodziny nagrała całkiem niezłą płytę. Sorry - nagrali producenci, a blond kociak zgrabnie dał głos.

Do tej pory wykpiwana była za głupotę i próżność. Jeżeli czymkolwiek zasłynęła w mediach, to na pewno nie aktorskim występem w horrorze „Dom woskowych ciał”, lecz amatorskim filmem porno w którym kocha się ze swoim chłopakiem.

Nic dziwnego, że po nieudanych próbach zrobienia kariery filmowej, Hiltonówna postanowiła zostać piosenkarką. Jej debiutancki album zatytułowany „Paris” ukaże się 21 sierpnia. Składać się będzie z 11 kawałków utrzymanych w trzech stylach: R’n’B, disco oraz pop-rock.

Płytę wyróżnia przede wszystkim staranna produkcja. Dzięki niej krążek trzyma poziom. Wokal Paris nie powala, ale brzmi wyjątkowo poprawnie, jak na pannicę, która nie miała wcześniej nic wspólnego z muzyką. Najbardziej zaskakuje w balladzie „Heartbeat” przypominającej nieco… „True Colors” Cyndi Lauper.

Albumu, choć krótkiego (trwa niecałe 40 minut), słucha się przyjemnie. Paris pewnie nie do końca zdaje sobie sprawę dokąd zmierza, ma jednak pieniądze, wygląd i chcąc nie chcąc robi wokół siebie szum. Producenci na niej zarobią, a sama zainteresowana będzie "happy" słysząc własne hity na licznych imprezach, które do tej pory traktowała jako swoje główne zajęcie.

Więcej na www.patoleta.pl

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Pierwsza recenzja płyty Paris Hilton

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl