SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Piotr Kraśko: Człowiek, który dogada się ze wszystkimi na Stadionie Narodowym

Na początku grudnia pojawił się sondaż, których prezenterów telewizyjnych Polacy najbardziej cenią i lubią. Zwycięzca był bezkonkurencyjny - zdobył niemal jedną trzecią głosów. Kilka dni później okazało się, że od sześciu lat prowadził samochód bez prawa jazdy.

Piotr Kraśko, fot. materiały prasoweArticle

W tegorocznym rankingu 50 najbardziej wpływowych osób w Polsce Piotr Kraśko zajął 45. miejsce. Na liście poza nim znalazło się tylko pięciu mężczyzn związanych z mediami: Robert Mazurek (9. miejsce), Tomasz Terlikowski (28.), Jacek Kurski (37.), Tadeusz Rydzyk (41.) i Zygmunt Solorz (44.).

W 2021 roku Kraśko otrzymał także Telekamerę Tele Tygodnia w kategorii Prezenter informacji i znalazł się na podium w konkursie Dziennikarz Roku (za Andrzejem Poczobutem i Jagodą Grondecką).

Kraśko prowadził auto bez uprawnień

W dniach 3-6 grudnia na zlecenie WP zorganizowano badanie na panelu Ariadna. Respondentów pytano: „Którego z prowadzących telewizyjne programy polityczne cenisz i lubisz najbardziej?”. 30 proc. wskazało Piotra Kraśkę. Konkurencje zostawił daleko w tyle: Monikę Olejnik wybrało 15 proc. ankietowanych, Anitę Werner – 13 proc., Bogdana Rymanowskiego – 10 proc., Michała Rachonia – 7 proc., Danutę Holecką – 3 proc., a Michała Adamczyka – 1 proc.

Wyniki rankingu opublikowano 12 grudnia. Dzień później „Super Express” na okładce donosił: „Kraśko skazany! Policja złapała prezentera bez prawa jazdy! Zapadł wyrok”. Według ustaleń tabloidu, dziennikarza we wrześniu br. skazano prawomocnym wyrokiem za jazdę samochodem bez uprawnień, odebranych w 2015 roku.

Jak podawał „SE”, prezentera zatrzymano w kwietniu do rutynowej kontroli. Okazało się, że w przeszłości miał dwukrotnie odbierane prawo jazdy (w 2009 i 2014 roku) za przekroczenie limitu punktów karnych. Za drugim razem nie zdał ponownie egzaminu i w konsekwencji stracił uprawnienia do kierowania pojazdami. Kraśkę skazano na 7,5 tys. zł grzywny i rok zakazu prowadzenia pojazdów.

Prezenter „Faktów” przeprosił publicznie. „Prowadzenie samochodu bez prawa jazdy nigdy nie powinno się wydarzyć i jakiekolwiek usprawiedliwienia tego nie zmienią. Odpowiadając na bardzo zasadne w tej sprawie pytanie: co on miał w głowie? Cokolwiek to było - było to bardzo głupie. I wstyd mi za to. Poniosłem konsekwencje prawne. Ale rozumiem jak bardzo zawiodłem Państwa zaufanie. Zrobię wszystko, by na nie zasługiwać. Przepraszam. Bardzo wszystkich Państwa przepraszam” - napisał na Instagramie. Jak ustaliły Wirtualne Media, TVN nie zamierza wyciągać wobec Kraśki konsekwencji w tej sprawie.

Ćwierć wieku w TVP

Urodził się w 1971 roku w Warszawie jako syn Barbary Pietkiewicz i Tadeusza Kraśki. Matka była producentką filmową, a ojciec w czasach PRL wicenaczelnym Redakcji Publicystyki Kulturalnej w TVP 1 i szefem Redakcji Reportażu w TVP 2. Sam Kraśko przyznawał w rozmowie z serwisem Dziendobry.tvn.pl, że na początku nie myślał o pójściu w zawodowe ślady rodziców, choć był prezenterem popularnego wówczas programu dla dzieci i młodzieży „5-10-15”.

„Wydawało mi się, że praca w mediach jest tak absorbująca, pochłaniająca, że mi się nie podobała cała ta telewizja i media. Myślałem, że na pewno nie będę tego robił. W ogóle nie miałem takich planów. Później, kiedy byłem na studiach z teatrologii, myślałem też o reżyserii teatralnej, bo teatr wydawał mi się najważniejszy na świecie. Moi koledzy dostali propozycję z warszawskiego ośrodka telewizyjnego i powiedzieli, że może poszedłbym z nimi. I tak się to zaczęło” - opowiadał.

W TVP przepracował ćwierć wieku. Po WOT pracował w redakcji oprawy TVP 1, gdzie realizował reportaże i dokumenty. Kolejne lata spędził jako korespondent Telewizji Polski kolejno w: Brukseli (2003), Rzymie (2004-2005) i Waszyngtonie (2005-2008).

W 2008 roku wrócił do kraju o został prowadzącym główne wydanie „Wiadomości”. Niecałe cztery lata później objął stanowisko redaktora naczelnego programu. Z Kraśką współpracowały wtedy m.in. Beata Tadla, Diana Rudnik czy Justyna Dobrosz-Oracz.

„Wiadomościom” szefował do czasu wymiany kadr po zwycięstwie PiS w 2015 roku. Odszedł na początku 2016 roku i szybko odnalazł się w TVN. Równolegle (od 2015 roku) prowadził środowy „Poranek radia Tok FM”.

Najpierw prowadził „Dzień dobry TVN” wraz z Kingą Rusin oraz „Fakty z zagranicy” w TVN 24 BiS. Nic nie robił sobie z krytyki, że prowadzenie programu śniadaniowego może być odbierane jako niepoważne. „W Stanach Matt Lauer np. prowadzi telewizję poranną, kiedyś Katie Couric, która potem prowadziła główne wydanie serwisu CBS. Kandydaci walczący o urząd prezydenta ogłaszają, że będą kandydować w telewizji porannej, więc to też jest bardzo poważny format” - mówił wówczas. I podkreślał, że jednym z jego gości w „Dzień dobry TVN” był... Dalajlama.

W lipcu ub.r. dołączył jednak do prowadzących „Fakty” TVN i „Fakty po Faktach” TVN 24, rezygnując z pracy w Tok FM.

Czytaj też: Piotr Kraśko ma większe ambicje niż prowadzenie pasma śniadaniowego i wieczornego serwisu w TVN24 BIS (opinie)

Chyba najgłośniejszym jak dotąd materiałem był wyemitowany w październiku ub.r w „Faktach po Faktach” wywiad z kardynałem Stanisławem Dziwiszem. Podczas czterdziestominutowej rozmowy hierarcha na pytania Kraśki dotyczące pedofilii w polskim Kościele odpowiadał „nie pamiętam, nie znam, nie widziałem”.

„Zawsze szuka zgody”

O Kraśce nie chce rozmawiać Tomasz Lis, redaktor naczelny „Newsweeka”, a w przeszłości również prowadzący „Wiadomości”, korespondent TVP w USA i szef „Faktów”. - Nie będę publicznie recenzował ludzi, których lubię i szanuję - ucina.

Justyna Dobrosz-Oracz (obecnie w „Gazecie Wyborczej”, do 2016 roku razem z Kraśką w „Wiadomościach”) nie ma czasu na rozmowę, nie chce też komentować ostatnich wydarzeń wokół dziennikarza. Udaje mi się tylko spytać o to, jakim był szefem. - Był super, mogę o Piotrku same dobre słowa powiedzieć – zaznacza.

Czasu najpierw nie znajduje też Beata Tadla (obecnie w Onecie, w „Wiadomościach” również do 2016 roku), ale po półgodzinie oddzwania ze słowami: „czemu miałabym niczego nie powiedzieć o Piotrku, którego szalenie lubię?”. - To ogromna przyjemność pracować z człowiekiem, który urodził się do roli dziennikarza i showmana. On miał w redakcji swój mały szefowski pokoik, drzwi do niego zawsze były otwarte – podkreśla dziennikarka.

- To był szef-doradca, szef-wsparcie, szef-wiedza, szef-doświadczenie. Na którego zawsze można liczyć. Zawsze dbał o jak najwyższą jakość materiałów, które przygotowywaliśmy, denerwował się na niedociągnięcia, kiedy ktoś czegoś nie dowiózł. Ale zawsze doceniał, można było liczyć na jego dobre słowo. Poza tym to dżentelmen o bardzo wysokiej kulturze osobistej. Nie widziałam go nigdy wkurzonego, rzucającego wulgaryzmami. Albo żeby się wywyższał w relacji szef-podwładny. Wspierał młodych, stażystów, asystentów. Wszystkich traktował na równi, starał się słuchać i czerpać od innych – dodaje Tadla.

Podobne zdanie o Kraśce ma inny z jego byłych podwładnych, który jednak woli pozostać anonimowy. - Był wymarzonym szefem, pozwalającym na nieszablonowe materiały, dbał o atmosferę w zespole, mobilizował do pracy. Nie udzielał się na imprezach w redakcjach, nie świętował sukcesów czy urodzin, ale też nie był daleko. Generalnie był lubiany – wymienia.

Sam Kraśko w 2008 roku wypełnił kwestionariusz dla Wirtualnych Mediów. Zdanie „szefem jestem...” dokończył wówczas „dla ludzi, z którymi pracuję, jestem kumplem”. W innym miejscu zaś stwierdzał, że hobby to dla niego praca.

- Nigdy nie szukał konfliktu, zawsze starał się wszystko łagodzić. Czasem było to nawet zbyt łagodne, kiedy sytuacja wymagała ostrej reakcji. A on starał się nie reagować za wszelką cenę porozumienia, nawet jeżeli ewidentnie trzeba było kogoś upomnieć – wspomina były dziennikarz TVP. - Ktoś kiedyś o nim napisał, że to człowiek, który może dogadać się ze wszystkimi na Stadionie Narodowym. I to prawda. Zawsze szuka zgody. Choć ludzie go odbierali, że jest do bólu salonowy, stara się mieć dobre kontakty ze wszystkimi, którzy coś mogą, piastują ważne stanowiska. Nie szukał konfliktu ani politycznego, ani biznesowego – dodaje.

Wady w tej ugodowości nie widzi Beata Tadla. - Dogadywałam się z nim, bo myślę, że podobnie jak on mam syndrom prymusa: zawsze chcę być dobrze przygotowana. Piotrek tak samo: skoncentrowany, z ogromną wiedzą i godnej pozazdroszczenia umiejętnością celowanego dobierania wydarzeń i ich porównywania. Zawsze dużo czytał, wiele doświadczył i zebrał z tego wszystko to, co najlepsze, żeby mieć punkty odniesienia dla swojej pracy – mówi dziennikarka.

Bez olewki

- Nie wiem, na ile procent to prawda, ale jest anegdotka, jak kiedyś leciał na specjalne wydanie gdzieś za granicą – opowiada proszący o anonimowość były podwładny Kraśki. - Lecieli z nim także inni dziennikarze, jeden wziął kilka książek. Operator pyta go: co robisz? Ten na to, że wziął dwie czy trzy książki, żeby lepiej przygotować się do materiału. Operator patrzy i mówi: no tak, ale Kraśko już je wszystkie przeczytał. On zawsze był przygotowany do specjalnych wydań – wspomina.

Sam Kraśko punktuje za to polityków za nieprzygotowanie do rozmów. „Ciekaw jestem, ilu z nich przed wywiadem siada ze swoim doradcą i wypisuje 10 potencjalnych pytań, które mogą paść. Przecież to nie jest trudne zadanie. Dla nikogo nie jest zaskoczeniem z jakiego powodu polityk został zaproszony i co się tego dnia wydarzyło w Polsce. Dziennikarz musiałby się bardzo nagłowić, żeby zadać pytanie, którym naprawdę zaskoczy swojego gościa, a mimo to dzieje się to często” - mówił w wywiadzie z Natemat.pl.

- W programach, które prowadził, nigdy nie było olewki, zawsze przygotowanie, background. Niewielu jest obecnie ludzi z taką troską o merytoryczne przygotowanie i profesjonalizm w tego typu programach radiowych – opowiada Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, który wielokrotnie bywał gościem Kraśki w audycjach w Tok FM. - Znamy się od początku jego dorosłego życia w telewizji, pierwsze spotkanie ze mną prowadził w 1994 czy 1995 roku. Obserwowałem, jak ten człowiek dojrzewa i uważam go za jednego z lepszych profesjonalistów w świecie dziennikarzy informacyjnych i nie tylko – podkreśla.

- Potrafi stanąć przed kamerą i szyć bez promptera, bez potrzeby wsparcia. To świadczy o tym, że jest prawdziwym „anchorem”, jak mówią Amerykanie – chwali dawnego szefa były dziennikarz TVP. - Dziś są takie możliwości technologiczne, że można sobie zrobić prompter na końcu świata, ale kiedyś tego nie było. Kraśko po prostu stawał i jechał z głowy, zawsze to było dobre, logiczne i fajnie zrobione. Jest tylko dwóch dziennikarzy, którzy potrafią pojechać „Wiadomości” bez promptera. Jeden to Michał Adamczyk, a drugi to Piotr Kraśko – twierdzi.

Zdarzają się zarzuty, że Kraśko jest nieco za chłodny, bez wyrazu. - Gdyby był słaby, nie miałby takiej popularności – twierdzi jednak Bogusław Chrabota. - On nie jest produktem mediów. Prawdziwie wybitne postaci świata medialnego to ludzie, za których wizerunkiem jest osobowość, praca, wysiłek i pewien rodzaj charyzmy – zaznacza.

- Media to pojemny worek przeróżnych charakterów i osobowości – mówi natomiast Beata Tadla. - Jest miejsce dla ludzi, uznawanych za bardziej agresywnych dziennikarzy, ale też dla tych łagodnych. Najważniejsze to być sobą i nie wkładać masek. Widownia wybierze sobie, kogo lubi oglądać – mówi. Czy Kraśko jest sobą? - Jest dokładnie taki sam na antenie i poza nią. Jak go oglądam, mogę śmiało powiedzieć: cały Piotr! - dodaje Tadla.

- Charakterystyczne dla niego jest, jak mówi „wspaniale tu być, cudownie tu być”. To jest on. Nie ma w tym gry, on się tak po prostu zachowuje – wtóruje jej były dziennikarz TVP.

Kraśko w tramwaju

I tak też nasi rozmówcy postrzegają przeprosiny po upublicznieniu informacji o prowadzeniu samochodu bez uprawnień. - Piotr doskonale sobie zdaje sprawę z tego, co zrobił. Przeprosił, uderzył się w pierś. Czy to wystarczy? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Ale zrobił w tej sytuacji najlepsze, co można zrobić – ocenia Beata Tadla. - Każdy z nas ma na koncie mniejsze lub większe grzeszki. Za bardzo szanuję Piotra, by wieszać na nim psy – podkreśla.

- Postąpił lekkomyślnie. W żadnej mierze nie wpływa to na jego sprawy profesjonalne. Jeśli miałoby dyskredytować jego karierę, dorobek, wkład, gromadzone przez wiele lat osiągnięcia, byłby to kompletny absurd – uważa Bogusław Chrabota.

- Myślałem, że on zapomniał o tej utracie prawa jazdy – przyznaje anonimowo były podwładny Kraśki. - Z jego wypowiedzi wynika jednak, że miał tę świadomość. Zdziwiło mnie to, bo przecież wiedział, że to wcześniej czy później wyjdzie. Nie akceptuję jego zachowania i wytłumaczenia, ono podkopuje jego wiarygodność i zaufanie do niego – zaznacza.

I przypomina kolejną anegdotkę sprzed lat: Kiedyś na kolegium w TVP, był wtedy czterdziestoletnim facetem, przy okazji jakiegoś tematu powiedział, że nie pamięta, kiedy ostatni raz jechał tramwajem. Chyba po maturze. I nie wiedziałby nawet, czy potrafiłby skasować bilet.

Być może byłby to dla prezentera TVN „sport ekstremalny”. Jak bowiem stwierdził w kwestionariuszu dla Wirtualnych Mediów ponad 13 lat temu, takim jest dla niego „składanie PIT-u ostatniego dozwolonego dnia na Poczcie Głównej w Warszawie; maratony i latanie helikopterem to dziecinada w porównaniu z tym”.


Sylwetki Wirtualnemedia.pl

Czytaj także: Krzysztof Ziemiec: Wallenrod w złotej klatce

Czytaj także: Kim jest Łukasz Ciechański, który przyszedł do Trójki "żuć gumę i orać konkurencję"?

Czytaj także: Kuba Wojewódzki: król prowokacji i silvers-nastolatek, nie widać jego następcy

Czytaj także: Marcin Gaworski: napędza mnie bycie pionierem

Czytaj także: Krzysztof Stanowski gwiazdą mediów społecznościowych

Czytaj także: Robert Mazurek: Skazany na masakrowanie

Czytaj także: Zachwyca Kurskiego, oburza opozycję. Kim jest Miłosz Kłeczek z TVP Info

Czytaj także: Bartosz Węglarczyk: dziennikarz-celebryta czy zakładnik wydawcy

Dołącz do dyskusji: Piotr Kraśko: Człowiek, który dogada się ze wszystkimi na Stadionie Narodowym

47 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Свобода
Zawsze miał szczękościk.
odpowiedź
User
Pawel
Jak np. p.red.M.Rachon jeździlby 6 lat bez pj. to byłby przez was orany na zawsze.P.Krasko rozprawia o praworządności a jej nie przestrzegał i proszę jak ociepla się jego wizerunek.
odpowiedź
User
1245
Piotr Kraśko: człowiek, który przez 6 lat łamie prawo i jest praktycznie bezkarny.
odpowiedź