SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Piotr Walter

- Liczę się z tym, że odejście Tomasza może mieć wpływ na dziennikarzy - mówi prezes TVN

Wywiad przeprowadzony przez dziennikarza PAP z prezesem TVN

PAP: Po publikacji w "Newsweeku" spytał Pan Tomasza Lisa o jego udział w wyborach prezydenckich, a on nie odpowiedział?

Walter: Myśmy to postrzegali jako ciąg zdarzeń, począwszy od książki "Co z tą Polską", przez jej kampanię promocyjną, spekulacje na temat rozmów Lisa z politykami, do wywiadów. Publikacja w "Newsweeku" była punktem kulminacyjnym. Lis autoryzował wypowiedzi w "Newsweeku" i nie poinformował mnie o tej publikacji. Skoro się do mnie z tym nie zgłosił, to myślę, że zależało mu na tym, by ten artykuł pojawił się w takiej postaci, w jakiej się pojawił.

PAP: Po publikacji co się stało?

Walter: Spotkałem się z Tomkiem dwukrotnie, zaproponowałem mu urlop, żebyśmy dali sobie czas na zastanowienie się. Tomek nie zgodził się na urlop i skończyło się zwolnieniem ze świadczenia pracy.

PAP: Lis podczas tego spotkania proponował, że złoży oświadczenie w "Faktach"?

Walter: Rozmawialiśmy o tym. Uważam jednak, że to oświadczenie powinno paść wcześniej w "Newsweeku". To był właściwy moment, by zdementować plotki. Tymczasem Tomek w swojej wypowiedzi w "Newsweeku" zostawił sprawę otwartą. A przecież dziennikarz informacyjny powinien być wolny od wszelkich podejrzeń.

PAP: Utrata zaufania to podstawa rozwiązania umowy?

Walter: Nie tylko. Niejednoznaczne deklaracje w sprawie udziału w wyborach prezydenckich i w sprawie działalności politycznej, spowodowały zagrożenie dla bezstronności stacji.

PAP: Sugerował się pan doniesieniami medialnymi, a może ktoś chciał w ten sposób Lisowi zaszkodzić?

Walter: W tym ciągu zdarzeń - przed publikacją, przy okazji publikacji i po niej - są bardzo konkretne fakty. Jest książka, są jego wywiady i komentarze w innych mediach. Tomek prowadził działalność pozaantenową bardzo aktywnie - bywał w konkurencji, był w programie Polsatu, co piątek w Tok FM. Ani razu nie zapytał mnie o zgodę, chociaż zobowiązywał go do tego kontrakt. Miałem pełne podstawy by przestać mu ufać.

PAP: Od razu zawieszenie i zwolnienie?

Walter: Nie od razu. Wcześniej wielokrotne upomnienia, rozmowy ze mną, z właścicielami stacji. Nic nie skutkowało. Ale wtedy z menedżerskiego punktu widzenia wydawało mi się, że kara, na przykład nagana, to ostateczny środek.

PAP: Ostateczny to chyba zwolnienie...

Walter: Do końca chciałem uniknąć tego rozwiązania.

PAP: Czy była możliwość, że Lis wróci do "Faktów"?

Walter: Zastanawialiśmy się, ale okazało się, że nie jest to możliwe. W pewnym momencie Tomasz zaczął się z nami komunikować przez media, toteż zwrot "cyrograf na byczej skórze" i "odbieranie praw konstytucyjnych" odebrałem bardzo serio. (Chodzi o wypowiedź Tomasza Lisa w wywiadzie dla TOK FM - "Ja cyrografu na byczej skórze podpisywać nie będę, nie widzę powodu, dla którego miałbym być jedynym obywatelem w 38-milionowym państwie, który per procura, na piśmie, na byczej skórze zrzeka się swoich praw obywatelskich" - PAP). Rzeczywiście nie mogę odebrać Lisowi jego konstytucyjnych praw i nigdy nie chciałbym go postawić w takiej sytuacji. Konkluzją tych przemyśleń jest dzisiejsza decyzja.

PAP: Czyli nie brał pan pod uwagę powrotu Lisa?

Walter: Należałoby znaleźć formułę, która satysfakcjonowałaby obie strony, ale stanowcze oświadczenia Tomka w mediach wykluczyły te rozwiązania.

PAP: Po tym poniedziałku nie było już żadnych rozmów?

Walter: Nie, nie było.

PAP: Jakie koszty poniesie TVN z powodu zwolnienia Lisa?

Walter: To jest rozwiązanie umowy o pracę z sześciomiesięcznym wypowiedzeniem. O dokładnych kosztach nie mogę powiedzieć.

PAP: Jak Tomasz Lis zareagował na to wypowiedzenie?

Walter: Powiedział, że też nie widzi możliwości dalszej współpracy ze stacją.

PAP: Jak się zmienią "Fakty" po odejściu Lisa?

Walter: Nie zmienią się. Moim podstawowym zadaniem jest dbać o to, by stacja była apolityczna, informacje były bezstronne i wiarygodne. Tym zasadom będę wierny. Wkład Tomka w budowanie pozycji "Faktów" jest niepodważalny, ale "Fakty" to nie tylko Tomek. Program ma swoją oglądalność, swój wyraz i to zostanie zachowane.

PAP: Nie obawia się pan, że po odejściu Lisa oglądalność "Faktów" spadnie? Może odejdą dziennikarze...

Walter: Żyjemy w szalenie konkurencyjnym otoczeniu, zagrożeń jest wiele. Biorę pod uwagę wszystkie czarne scenariusze. Liczę się z tym, że odejście Tomasza może mieć wpływ na dziennikarzy. Rozumiem lojalność wobec Tomka, ale mam nadzieję, że nasza argumentacja o powodach tego zwolnienia ich przekona.

PAP: Czy zaobserwowaliście Państwo w ciągu tych dwóch tygodni spadek oglądalności "Faktów"?

Walter: Wczoraj, we wtorek mieliśmy trzeci, najwyższy w historii "Faktów" wynik oglądalności.
2004-02-12
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji:

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl