SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Polacy nie lubią chodzić do kina

Według wyników tak zwanego box office - przekazanego przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.

W roku 2005 do kin w naszym kraju poszło o 10 milionów mniej naszych rodaków, niż w rok wcześniej, czyli w 2004.

Zjawisko zauważono także w innych krajach: W Stanach Zjednoczonych widzów było o 9% mniej, we Francji o 10%. Jednak najbardziej wymowne są dane właśnie z Polski: spadek frekwencji wyniósł aż 30%, to znaczy z około 33 milionów w roku 2004 do 23 milionow w 2005.

Widzowie z którymi rozmawiała reporterka IAR mówią, że repertuar w ubiegłym roku był słaby.

W 2005 istotnie nie było wielkich hitów - superprodukcje 'Aleksander' i 'Troja' zrobiły klapę. Natomiast rok wcześniej same tylko trzy wielkie przeboje: 'Pasja', 'Shrek' oraz "Władca Pierścieni: Powrót Króla" - przyciągnęły w sumie 10 milionów widzów. Tymczasem najpopularniejsza w 2005 roku produkcja "Karol - człowiek, który zostal papieżem" miała zaledwie milion dziewięćset tysięcy widzów.

Według krytyka filmowego Janusza Wróblewskiego brak hitów, to jednak zbyt proste wyjaśnienie spadku frekwencji w 2005. Tak naprawdę jest to skutek rozplenionego na ogromną skalę piractwa internetowego - twierdzi krytyk.

Mlaskanie dobiegające z sąsiedniego fotela i zapach prażonej kukurydzy nie każdemu odpowiada... W dodatku nawet w legalnej wypożyczalni można tanio zdobyć filmy i obejrzeć je w bardziej komfortowych warunkach na dvd.

- Najchętniej młodzi Polacy oglądają filmy w niewielkim gronie przyjaciół lub rodziny - powiedział filmoznawca profesor Wiesław Godzic. Jego zdaniem ta zmiana upodobań to zapowiedź śmierci kina.

Widziowie w rozmowie z IAR przyznają, że - jeśli idą do kina - to z reguły wybierają film zagraniczny, bo jest po prostu lepszy. Spośród polskich produkcji Polacy preferują
nieskomplikowane komedie romantyczne: "Nigdy życiu" przyciągnęło w 2004 roku rekordową, jak na polską produkcję, liczbę miliona i sześciuset tysięcy. widzów. Dla porównania - najbardziej popularny polski obraz w 2005 roku - dramat "Skazany na Bluesa" obejrzało zaledwie 188 tysięcy ludzi.

Działający od niedawna Polski Instytut Sztuki Filmowej stawia sobie za cel zachęcenie widza do oglądania polskich filmów. Dyrektor Instytutu Agnieszka Odorowicz zmierza do tego przez system dotacji dla projektów filmowych, które mają szansę przyciągnąć co najmniej kilkusettysięczną widownię. Dziś niektóre znane polskie tytuły mają zaledwie po kilka tysięcy widzów.

Część środowiska filmowego niepokoi się co - wobec nacisku na kino komercyjne - będzie z kinem ambitnym i autorskim. Agnieszka Odorowicz odpowiada, że kino artystyczne może być komercyjne, zaś Polski nie stać na produkcje filmów, które nie mają odbiorców. Jakie będą efekty działania Polskiego Instytutu Filmowego można będzie ocenić najwcześniej za rok, a raczej za dwa lata.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Polacy nie lubią chodzić do kina

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl