SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Polskie Radio zarzuca Filipowi Chajzerowi kryptoreklamę. Chajzer: to pretekst, wcześniej obniżyłem honorarium

- Nie przysyłał na czas materiałów, podczas swoich audycji łamał zasady dotyczące kryptoreklamy, a co gorzej zdarzało mu się swoimi wypowiedziami narażać Radio na kłopoty z KRRiT - tak Polskie Radio uzasadnia zakończenie współpracy z Filipem Chajzerem. - To tylko pretekst, nigdy nie zgłaszano zastrzeżeń do mojej pracy, a dwa miesiące temu zgodziłem się na obniżkę swojego honorarium - odpowiada dziennikarz.

Filip Chajzer w studiu radiowej Czwórki Article

Filip Chajzer od prawie dwóch lat prowadził w Czwórce cotygodniowy program „Piątek, piąteczek, piątunio”. W ostatni piątek audycję odwołano na kilka godzin przed emisją, przy czym dyrektor stacji zapewniała, że w kolejne piątki będzie normalnie nadawana.

Jednak środę wieczorem Chajzer ujawnił przesłane mu mailowo rozwiązanie umowy. Dziennikarz stwierdził, że dyrekcja zleciła załodze szukanie donosów na niego, żeby znaleźć powód do zerwania umowy. Ponadto był umówiony na spotkanie w piątek z dyrektor rozgłośni. - Dzisiejsza decyzja nie ma związku z polityką i dobrą zmianą, wynika to ze zwykłych obowiązków, zadań, które trzeba wykonywać, by tworzyć radio. Audycję tworzy zespół, każdy ma swoje obowiązki i zadania, jeżeli ktoś swoich obowiązków lub zadań nie wykona - jest problem - audycja nie może powstać - stwierdzili przedstawiciele Czwórki na jej fanpage’u facebookowym.

W czwartek Polskie Radio przesłało portalowi Wirtualnemedia.pl oświadczenie, w którym przedstawiło konkretne powody zakończenia współpracy z Filipem Chajzerem. - Nie przysyłał na czas materiałów, podczas swoich audycji łamał zasady dotyczące kryptoreklamy, a co gorzej zdarzało mu się swoimi wypowiedziami narażać Radio na kłopoty z KRRiT. Podobnie było i tym razem. Red. Chajzer wyjechał na urlop lekceważąc zespół przygotowujący jego audycję i nie przysyłając materiałów do niej - wyliczono.

- Nikt nie planował rozwiązania umowy z red. Chajzerem. To on mimo wielokrotnie zwracanej uwagi nie chciał dopasować się do reguł Radia - podkreśliło Polskie Radio. - W tej sytuacji Czwórka nie miała innego wyjścia i rozwiązała umowę z red. Chajzerem. Z każdym innym dziennikarzem lub współpracownikiem w podobnej sytuacji postąpiono by podobnie - zapewniło.

Publiczny nadawca skrytykował też wpis facebokowy Filipa Chajzera, w którym dziennikarz poinformował, że dostał wypowiedzenie umowy. - Porównywanie sytuacji, w której z własnej winy traci audycję, do działań SB, sugerowanie zlecania donosów na niego uwłacza koleżankom i kolegom, z którymi współpracował przy realizacji swojej audycji i jest zwykłym kłamstwem i manipulacją. Trudno nawet z tym polemizować - czytamy w oświadczeniu. - Niezależnie od komentarzy red. Chajzera dziękujemy mu za współpracę i tym samym chcemy zakończyć komentowanie tej sprawy - zakończyło Polskie Radio.

Filip Chajzer całkowicie nie zgadza się z postawionymi mu zarzutami. W rozmowie z Wirtualnemdia.pl podkreśla, że w czasie prawie dwuletniej współpracy z Czwórką nie otrzymał żadnego sygnału od przełożonych, że jego tryb pracy jest nieodpowiedni albo że jakieś treści w jego programie są niestosowne lub naruszają prawo. Nie skarżyli się też na to słuchacze. Dziennikarz przyznaje natomiast, że jego sytuacja w stacji pogorszyła się po tym, jak na początku br. zmieniło się kierownictwo Polskiego Radia i jego poszczególnych stacji.

- Polskie Radio uznało, że dostaję za dużo pieniędzy i na tej podstawie chciano zerwać ze mną umowę. Podczas spotkania z dyrektor i prawnikiem powiedziałem, że skoro to narodowe medium za publiczne pieniądze, jestem w stanie obniżyć swoją stawkę, z racji tego że traktuję tę pracę jako przygodę oraz żeby wszyscy byli zadowoleni i żeby można kontynuować audycję, którą stworzyłem - mówi nam Chajzer. - Polskie Radio nie miało wyjścia, musiało przyjąć moją ofertę, a w zasadzie swoją własną, którą mi zaproponowali. Niestety dla nich na tej podstawie nie udało się wtedy zerwać umowy - dodaje.

Dziennikarz podtrzymuje swoje stwierdzenie, że pracownikom Czwórki polecono, żeby informowali przełożonych o nieprawidłowościach w jego pracy. - Kilka dni po rozmowie o obniżeniu mojej stawki usłyszałem na korytarzu, od bardzo konkretnego człowieka: „Filip, chciałbym ci przekazać, że zostało wydane polecenia szukania wszystkich możliwych uchybień formalnych, które mogą spowodować zerwanie z tobą umowy. Jest mi bardzo głupio, że też zostałem o to poproszony”. Nie mogę oczywiście powiedzieć, kim jest ta osoba, bo byłby to dla niej cios poniżej pasa - opisuje.

- Jak widać, pretekst wreszcie się znalazł, a teraz Polskie Radio po całym dymie medialnym, który jest od wczoraj w internecie, szuka jakiegokolwiek punktu zaczepienia, żeby wyjść z tej sytuacji z twarzą. Moim zdaniem to się nie uda - uważa Chajzer. - Zrozumiałbym formę zwolnienia, w której spotykam się z panią dyrektor i w rozmowie w cztery oczy dowiaduję się jasno i konkretnie, co nie podoba się przełożonym w mojej pracy. Tymczasem jestem umówiony z panią dyrektor na piątek, a w środę otrzymuję plik PDF ze zwolnieniem - dodaje dziennikarz.

- Polskie Radio niestety kłamie. Szkoda, bo jest Polskie, a Polaków nie można oszukiwać za ich pieniądze. Jestem na urlopie, to fakt. Czas na zgłoszenie tematu audycji miałem do czwartku. Pdf ze zwolnieniem przyszedł o 12:18 w środę - stwierdził dziennikarz na swoim profilu facebookowym.

- Zarzuca mi się brak szacunku do załogi. To dla mnie strzał w twarz. Dwa lata temu postanowiłem znaleźć czterech dwudziestolatków tak, żeby udowodnić światu, że da się zrobić karierę bez pleców. Zawsze wierzyłem, że z talentem i determinacją można wszystko. Wydaje mi się, że wychowałem wspaniałych reporterów. Przekazałem im całą moją wiedzę. Pani dyrektor niestety zabraniała im wspólnych wejść antenowych, to tak a propos szacunku do załogi i ludzi. O tym między innymi mieliśmy rozmawiać w piątek. Nie porozmawiamy - napisał Chajzer. - Kryptoreklama? ... Proponowałbym Polskiemu Radiu oficjalną dobrą reklamę oferty pracy. Ogarniacz socjal media. Ten wasz jest bardzo słaby - ocenił.

Według danych z badania Radio Track w pierwszym kwartale br. udział Czwórki w rynku radiowym wyniósł 0,5 proc.

Jak już informowaliśmy, w najbliższym czasie, prawdopodobnie w wakacje, stacja zniknie z częstotliwości UKF, zostanie zastąpiona przez kanał informacyjny Polskie Radio 24. Filip Chajzer powiedział nam, że nie jest zainteresowany pracą w radiu internetowym.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Polskie Radio zarzuca Filipowi Chajzerowi kryptoreklamę. Chajzer: to pretekst, wcześniej obniżyłem honorarium

13 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Grillowiec
Slyszalem audycje Chajzera, w ktorej pieknie zareklamowal uslugi pani organizujacej wesela. Najpierw podal namiary, a pozniej cennik.
31 47
odpowiedź
User
log
To dlaczego od razu nie stracil pracy??? Dyscyplinarnie
24 14
odpowiedź
User
jola
smieszne, dobrze ze to radio znika bo to obraza dla starej Czwórki
25 20
odpowiedź