SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Pożegnanie księdza Twardowskiego

W najnowszym "Tygodniku Powszechnym" ośmiostronicowy dodatek poświęcony księdzu Janowi Twardowskiemu.

Ksiądz Adam Boniecki: „>>Czym jest śmierć? Jest drogą bez powrotu. Podróżą w jednym kierunku – do Boga. Życie po śmierci jest jedną z największych tajemnic wiary (…). Śmierć nie jest wrogiem życia. Dzięki śmierci człowiek żyje. Gdyby wszyscy powołani do życia żyli – podusilibyśmy się na świecie z braku miejsca. Ten, kto umiera, odchodzi przez grzeczność i ustępuje miejsca drugim<<. Tak kiedyś, w jakimś kazaniu u warszawskich Wizytek, powiedział ksiądz Jan Twardowski. Jego kazania zwykle były i poważne, i trochę zabawne. Teraz, kiedy on sam >>odszedł przez grzeczność i ustąpił miejsca innym<<, to kazanie jest już tylko poważne”.
 
Jarosław Borowiec: „W jego wierszach śmierć nigdy nie była unicestwieniem, ale dalszym życiem, ocaleniem przed nicością, momentem poznania Boga. Czytelnikom tłumaczył, że odcinając się od śmierci odbierają swemu życiu sens metafizyczny. >>Gdyby śmierci nie było nikt z nas już by nie żył<<. (…) Nigdy nie narzekał na trudne sprawy; uważał, że żył w epoce, która należała do najbardziej pomyślnych w dziejach Kościoła. Za największe wydarzenia uważał Sobór Watykański II i upadek komunizmu”.
 
„Miłość widzi najlepiej” – zapis archiwalnej rozmowy, którą z ks. Twardowskim przeprowadzili Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski: „Jeśli ktoś naprawdę kochał, to nie wierzy w jego śmierć. Prowadziłem wiele pogrzebów. Ale nigdy nie miałem świadomości, że grzebię w ziemi człowieka, tylko zwłoki – to. Co się z człowieka zwlekło. Kiedy moja matka umarła i nagle stała się taka zimna i obojętna, zdałem sobie sprawę , że to nie ona leży na marach. To były tylko jej zwłoki, a ona odeszła do Boga. Opowiem Wam pewną anegdotę: moją pierwszą penitentką była kiedyś dziesięcioletnia dziewczynka. Umierała pogodnie jak święta, przekonana, że idzie do Jezusa. Kiedy umarła, uważałem, że powinienem odprawić jej pogrzeb w białej kapie, jednakże zgodnie z przepisami Kościoła posoborowego – można zmienić na pogrzebie czarną kapę tylko na fioletową. Z konieczności ubrałem się na fioletowo, ale trzeba trafu, że była wtedy śnieżna zima i śnieg sprawił, że byłem na biało – wbrew wszelkim urzędowym przepisom” – mówi ksiądz-poeta.
 
Krzysztof Śliwiński: „Tych, którzy lubili jego wiersze, proszę o odmówienie jednego >>Zdrowaś Mario<< i przeczytania jednego rozdziału z >>O naśladowaniu Chrystusa<< Tomasza a Kempis”.
 
Ryszard Matuszewski: „Miałem okazję do swoistej konfrontacji Twojej wizji Boga, ku któremu zmierza człowiek z prostej potrzeby serca, z wizjami może bardziej uczonymi i ambitnymi w zamiarze objęcia wielkości Bożej wersetami teologicznych traktatów, ale w moim odczuciu mniej przekonującymi niż twoja najczystsza wiara płynąca z serca”.
 
Arcybiskup Józef Życiński: „W którejś ze swych homilii sugerował, aby zamiast >>umarł<< mówić >>wymknął się naszym oczom<<. Wymykając się nam z pola widzenia, niczym Chrystus ze szlaku wędrowcom do Emaus, pozostawił jako swój ślad poczucie pałania serc w obliczu nadziei odnalezionej po raz wtóry. Pozostawił po sobie także ujmujące świadectwo piękna Ewangelii, które potrafił ukazywać, odsłaniając poetycki wymiar codziennej prozy życia. Poezja ta fascynowała prostotą i delikatnością, w której odnajdujemy styl Ewangelii błogosławieństw i logikę Bożych paradoksów”.
 
Ponadto: 35  wierszy ks. Jana Twardowskiego z kilkunastu numerów „Tygodnika Powszechnego ”.
 
Numer 5 „Tygodnika Powszechnego” z dodatkiem o ks. Twardowskim w sprzedaży od 23 stycznia.
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Pożegnanie księdza Twardowskiego

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl