SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Przecieki demaskują polityczną cenzurę Facebooka, o treściach decydują redaktorzy a nie algorytm

Wewnętrzne dokumenty Facebooka wskazują, że o publikacji najpopularniejszych treści w dużym stopniu decydują pracownicy serwisu, którzy mogą blokować konkretne materiały. Facebook się tłumaczy, a Mark Zuckerberg zapowiada spotkania z prawicowymi politykami w USA.

Article

We wtorek pojawiły się informacje o tym, że Facebook w doborze treści prezentowanych użytkownikom blokuje te o charakterze konserwatywnym. Serwis oficjalnie zaprzeczył tłumacząc, że za dobór najpopularniejszych materiałów odpowiada algorytm, a nie polityczne sympatie pracowników Facebooka.

Tłumaczenia Facebooka okazały się niezbyt przekonujące, bowiem w Stanach Zjednoczonych pojawia się coraz więcej głosów domagających się śledztwa w tej sprawie, a o oficjalne wyjaśnienia do serwisu zamierza się zwrócić jedna z komisji senatu USA.

Człowiek, a nie algorytm
Aby wzmocnić swoje stanowisko i oddalić posądzenia o polityczną stronniczość Facebook starał się dokładnie przedstawić sposób doboru i publikowania materiałów na swojej platformie.

Na firmowym blogu  Justin Osofsky, wiceprezes Facebooka ds. globalnych działań wyjaśnił mechanizm pracy nad najpopularniejszymi treściami.

Według Osofsky’ego głównym elementem doboru treści, które są proponowane użytkownikom jest specjalnie skonstruowany algorytm. Jego zadaniem jest wyłonić te artykuły, wpisy czy filmy wideo, które w danej chwili wywołują największe zainteresowanie na platformie.

Nie wszystko jednak odbywa się automatycznie. Zanim konkretne treści zostaną opublikowane jako proponowane przez Facebooka trafiają do zespołu redaktorów. Osofsky wyjaśnił jednak, że rola tych pracowników jest jedynie pomocnicza i w gruncie rzeczy techniczna, poza tym zaś pracują oni według precyzyjnych wytycznych.

W sprzeczności z tymi informacjami stoją wewnętrzne dokumenty Facebooka, które wyciekły z firmy i trafiły do dziennika „The Guardian”.

Z przejętych przez dziennikarzy materiałów wynika, że rola redaktorów pracujących nad treściami proponowanymi użytkownikom nie ogranicza się tylko do kontrolowania algorytmu w kwestiach technicznych.

Pracownicy Facebooka pracujący w 12-osobowych zespołach przez całą dobę mają duże możliwości w decydowaniu o tym jakie treści zostaną udostępnione szerokiej rzeszy użytkowników Faceboka, a które zostaną zablokowane. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że decyzją redaktorów zasięg niektórych materiałów może być sztucznie ograniczany.

Z dokumentów wynika także, że w zespole Trending Topics funkcjonuje spis zaufanych źródeł, z których w pierwszej kolejności czerpane są materiały kierowane do szerokiego rozpowszechniania. Na liście tych źródeł znalazły się m.in. BBC News, CNN, Fox News, „The Guardian”, NBC News, „The New York Times”, „USA Today”, „The Wall Street Journal”, „Washington Post” i Yahoo News.

Guardian zauważa, że we wspomnianym spisie przeważają media o liberalnym charakterze, w konsekwencji więc z samej już definicji doboru treści może wynikać słabsza obecność w serwisie treści o charakterze zdecydowanie prawicowym.

Mark Zuckerberg: Będzie śledztwo i rozmowy z prawicą
Oskarżenia o polityczną stronniczość Facebooka okazały się na tyle poważne, że w sprawę włączył się Mark Zuckerberg, szef koncernu.

Na swoim facebookowym profilu Zuckerberg w osobnym wpisie wyjaśnił jakie działania firma zamierza podjąć w związku z podejrzeniami o cenzurowanie treści.

- Zbudowaliśmy platformę Trending Topics by dostarczać użytkownikom najważniejsze treści niezależnie od ich politycznego czy ideologicznego charakteru - zapewnił Zuckerberg. - Pojawiły się jednak oskarżenia o to, że nasi pracownicy dyskryminują materiały o konserwatywnym charakterze. Na razie nie ma to żadnych dowodów. Macie jednak moje słowo, że podejmiemy wszystkie dodatkowe kroki by dogłębnie wyjaśnić sprawę - podkreślił szef Facebooka.

Zuckerberg poinformował także, w najbliższym czasie spotka się z czołowymi przedstawicielami konserwatywnych sil w USA, aby wyjaśnić z nimi politykę informacyjną Facebooka i poznać ewentualne zastrzeżenia kierowane pod adresem serwisu.

Przychód Facebooka w I kwartale 2016 roku wyniósł 5,38 miliarda dolarów a zysk netto 1,51 miliarda dolarów. W Polsce Facebooka odwiedza średnio 6,9 mln internautów dziennie.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Przecieki demaskują polityczną cenzurę Facebooka, o treściach decydują redaktorzy a nie algorytm

24 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
safd
Skoro Zuckerberg będzie spotykał się z "prawicowymi politykami", to znaczy, że on sam jest lewicowcem i cały jego portal to też lewicowa trucizna.
74 22
odpowiedź
User
pavv
Wcale mnie to nie dziwi. Przecież Pejsbuk został założony przez CIA i Mossad.
47 14
odpowiedź
User
Do zorientowanego
Wcale mnie to nie dziwi. Przecież Pejsbuk został założony przez CIA i Mossad.


Zapomniałeś o KGB...
22 29
odpowiedź
User
@safd
Skoro Zuckerberg będzie spotykał się z "prawicowymi politykami", to znaczy, że on sam jest lewicowcem i cały jego portal to też lewicowa trucizna.


Nie ma większej trucizny od jadu prawicowego... Padłaby by od niego nawet najgroźniejsza żmija.
19 73
odpowiedź
User
wet
Nie ma większej trucizny od jadu prawicowego... Padłaby by od niego nawet najgroźniejsza żmija.

To jakim cudem żyjesz lewaku? Przecież ten "prawicowy jad" chcąc nie chcąc sączy sie zewsząd....
52 16
odpowiedź