SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Przestępcy z komórkami w areszcie

Skandal w areszcie śledczym w Lublinie. W kilku celach odkryto osiem telefonów komórkowych, dzięki którym tymczasowo aresztowani kontaktowali się z kompanami zza krat.

Po informacji "Gazety Wyborczej" prokuratura rozpoczyna śledztwo.

W nocy z poniedziałku na wtorek w trzech celach aresztu śledczego przy ul. Południowej znaleziono trzy komórki. W środę - dwie, a w nocy ze środy na czwartek - trzy kolejne. Należały do pięciu tymczasowo aresztowanych i trzech skazanych. Wczoraj przed południem Marek Sierociuk, rzecznik aresztu śledczego zaprzeczał, jakoby znaleziono tam telefony komórkowe. Trzy godziny później przyznał jednak, że to prawda.

Według informacji "Gazety Wyborczej" aparaty komórkowe w więziennych celach, dzięki specjalistycznym urządzeniom monitorujących telefony aresztowanych, odkryli policjanci z I Komisariatu. Luiza Sałapa, rzecznik prasowy Centralnego Zarządu Służby Więziennej tłumaczy, że postępowanie policji w tej sprawie zbiegło się z działaniami funkcjonariuszy aresztu śledczego w Lublinie.

Zabezpieczone komórki należały do aresztowanych za najpoważniejsze przestępstwa. Z celi przy Południowej kontaktował się ze światem Bernard F., członek zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem i obrotem znacznej ilości narkotyków. Jest on także podejrzany o pomocnictwo w pozbawieniu wolności członka konkurencyjnej grupy przestępczej. Zakrojone na dużą skalę śledztwa w sprawie Bernarda F. prowadzi wydział ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Lublinie i prokuratura w Kielcach.

Marek Woźniak, zastępca szefa lubelskiej Prokuratury Okręgowej o ujawnionych w celach telefonach komórkowych dowiedział się od reportera "Gazety Wyborczej".

- Podejrzani trafili do aresztu decyzją sądu na nasz wniosek po to, by uniemożliwić im kontakt z osobami przebywającymi na wolności. Dzięki posiadanym telefonom komórkowym mogli to robić, przez co utrudniali prowadzone przez nas śledztwa - mówi prokurator Woźniak, który zapowiedział wszczęcie śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków i utrudniania śledztwa przez funkcjonariuszy lubelskiego aresztu. Śledczy będą chcieli otrzymać odnalezione w celach telefony, by ustalić z kim aresztowani się kontaktowali.

Niezależne postępowanie pod nadzorem dyrekcji okręgowej służby więziennej i centralnego zarządu służby więziennej prowadzi szefostwo aresztu. Nieoficjalnie wiadomo, że zakładają oni, iż telefony do rąk więźniów mogły trafić dwoma drogami. Przyniosły je osoby odwiedzające osadzonych, np. w paczkach z żywnością, bądź dostarczyli je sami funkcjonariusze. W obydwu przypadkach odpowiedzialność ponosi kadra aresztu.

- W Lublinie doszło do rzeczy, która w ogóle nie powinna mieć miejsca. Funkcjonariusze winni karygodnych zaniedbań poniosą najsurowsze konsekwencje. Trzeba otwarcie powiedzieć, że działali oni nie tylko wbrew prowadzonym w prokuraturze postępowaniom, ale także przeciwko swoim uczciwym kolegom i miejscu pracy. Dla takich ludzi nie ma miejsca w służbie więziennej - oświadczyła Luiza Sałapa.

W tym roku w celach 70 polskich aresztów śledczych i 86 zakładów karnych znaleziono 275 telefonów komórkowych. W areszcie śledczym w Lublinie do wczoraj zabezpieczono osiem komórek, wszystkie w tym tygodniu. W całym kraju większość telefonów komórkowym została wykryta, dzięki posiadanym przez służbę więzienną urządzeniom lokalizującym włączone komórki - czytamy w "GW".

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Przestępcy z komórkami w areszcie

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl