SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Reklamy w telewizji zabijają filmy

Filmowcy apelują do prywatnych nadawców: przestańcie przerywać filmy reklamami.

 - To niedorzeczność - odpowiadają stacje. Ale środowiska twórcze nie tracą nadziei. Szukają pomocy w rządzie i w Brukseli - podała "Rzeczpospolita".

W piątek 10 listopada kwadrans po godz. 20 TVN rozpoczęła emisję trzeciej części przeboju kinowego "Władca pierścieni". Film, który w kinach trwa 3 godziny 13 minut, w telewizji zakończył się po 4 godzinach i niecałych 3 minutach. W tym czasie przerywano go pięć razy. W blokach reklamowych, przetykanych billboardami sponsorskimi i zwiastunami programów, widzowie zobaczyli tego wieczoru148 reklam. Kilka dni wcześniej w paśmie " Mega Hit" Polsat pokazał film " Rollerball". Trwał2 godziny10 minut (wkinie94 minuty) -wyemitowano 90 reklam, wylicza "Rz". 

Wg "Rz" w ten sposób filmy szatkowane są każdego wieczoru. Według szacunków Cezarego Gadomskiego z Media Direction OMD z reklam w środku filmów Polsat czerpie prawie jedną trzecią przychodów, TVN -20 proc., a TVN Siedem nawet40 proc.

Polskie środowisko filmowe powiedziało: dość. Dlatego 14 związków twórczych, ze Stowarzyszeniem Filmowców Polskich na czele, rozesłało pisma protestacyjne do swoich członków (w przypadku SFP to około 1,2 tys. osób). Ci mają je podpisać i przesłać na ręce marszałka Sejmu Marka Jurka. Filmowcy domagają się zakazu przerywania filmów reklamami, bo to według nich "barbarzyństwo". "To zabieg tak samo haniebny, jak byłoby nim przerwanie reklamą seansu filmowego, a także symfonii w trakcie koncertu" - napisali w proteście. Autorzy dodają, że proceder "gwałci brutalnie prawo autorskie i jest dowodem pogardy dla widza".

Jerzy Płażewski, długoletni krytyk filmowy, który koordynuje protest w imieniu stowarzyszeń, używa podobnych słów. - To barbarzyński obyczaj. Jedynym jego sprawcą są pieniądze. Dowiedźmy, że nie wszystko mogą -przekonuje. I zaznacza, że postulaty filmowców popiera szefowa KRRiT Elżbieta Kruk. - Zgadzam się z nimi, ale nie widzę sposobu, by zmienić obecną sytuację. Po pierwsze, na przerywanie filmów zezwalają przepisy polskie i europejskie. Po drugie, wiadomo, jak wielka część przychodów telewizji pochodzi właśnie z tych reklam i jaki sprzeciw rodziłby ewentualny zakaz.

Zdaniem medioznawcy prof. Macieja Mrozowskiego apel filmowców jest "szlachetny, ale mało realny".

Zdaniem pracowników domów mediowych zakaz ingerencji w filmy spowodowałby rewolucję na rynku. - Na filmach zarabia się najwięcej - zaznacza dla "Rz" Arkadiusz Kawecki z Mediaedge:cia.


Andrzej Sołtysik rzecznik TVN, prowadzący program filmowy "Multikino" dla "Rzeczpospolitej"

Apel filmowców jest niedorzeczny i oderwany od rzeczywistości. Nie wierzę, by "artyści związani ze sztukami wizualnymi" nie zdawali sobie sprawy, że podstawą funkcjonowania stacji komercyjnych jest emitowanie reklam. To wołanie brzmi fałszywie. Przerywanie filmów blokami reklamowymi to konieczność biznesowa. Taka jest różnica między stacją komercyjną a niekomercyjną. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. I dotyczy to wszystkich filmów emitowanych w TVN. Tak dzieje się na całym świecie. Przerwy reklamowe podczas emisji filmów fabularnych już zostały ograniczone przez prawo UE. I na tym poprzestańmy.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Reklamy w telewizji zabijają filmy

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl