SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Sąd: dziennikarka Polskiego Radia doświadczyła dyskryminacji

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska, b. dziennikarka Polskiego Radia,wygrała ze swym byłym pracodawcą sprawę o naruszenie wobec niejzakazu dyskryminacji. Zarazem sąd uznał, że nie udowodniła ona, bynaruszono jej dobra.

Sąd: dziennikarka Polskiego Radia doświadczyła dyskryminacji

Mocą tego wyroku, Kolińska-Dąbrowska ma otrzymać od PolskiegoRadia 1126 zł i 30 gr (ustawowe najniższe wynagrodzenie) tytułemodszkodowania za naruszenie wobec niej zasady zakazu dyskryminacji,co - według decyzji Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy ze środy -powódka wystarczająco uprawdopodobniła.

Sąd wskazał, że dziennikarka wykazała, iż - mimo wysokich ocen -wpisano ją na listę do zwolnienia, na której zdecydowaną większośćstanowili pracownicy Radia w wieku powyżej 40 lat. "Pracodawca nieprzedstawił przekonujących argumentów na temat zasadprzeprowadzenia w radiu reorganizacji" - dodał sąd podkreślając, żenikt z zarządu firmy nie stawił się w sądzie, by zostaćprzesłuchanym jako strona w procesie.

50-letnia dziś Kolińska-Dąbrowska była dziennikarką PolskiegoRadia od maja 1982 r. Mówiła, że był to czas, gdy w wyniku stanuwojennego z Radia odeszło wiele osób, więc ogłoszono naUniwersytecie Warszawskim, gdzie studiowała, konkurs na staż - takzostała radiowcem.

Od lat 90. była w radiu działaczką rady zakładowej ZwiązkuZawodowego Pracowników Radia i Telewizji i radiowym "mężemzaufania". W piątek w sądzie mówiła, że angażowała się w obronęinteresów pracowniczych i protestowała przeciwko zatrudnieniu wredakcji "Sygnałów Dnia" naczelnego "Gazety Polskiej" TomaszaSakiewicza, do prowadzenia porannych wywiadów. "On był wtedy wostrym sporze prawnym z TVN, nie chcieliśmy mieszania niezależnegoradia publicznego w tę polityczną aferę" - wyjaśniała sądowi.

Jej zdaniem, od tego momentu znalazła się na "cenzurowanym", ajako że prawie cała redakcja radiowych "Aktualności" podpisała tenprotest, to na liście dziennikarzy do zwolnień grupowych znaleźlisię prawie wszyscy jej pracownicy. "Najwyraźniej wiceprezes radiaJerzy Targalski uznał, że to właśnie tu jest największe siedliskokomuchów i +ubekistanu+" - uważa powódka.

Mimo, że była w radiu pod ochroną związkową (do zwolnieniatakiej osoby potrzebna jest odrębna uchwała zarządu), ona takżeznalazła się na liście kilkuset pracowników do zwolnienia, cokwestionowała nawet Państwowa Inspekcja Pracy. Mówiła, że niechciała "wypaść z rynku, bo dziennikarz bez pracy przestajeistnieć" i dlatego - mając ofertę z TVP - odeszła za porozumieniemstron.

Sąd uznał, że te argumenty w wystarczającym stopniuuprawdopodobniły fakt dyskryminacji, a to już wystarczy, byuwzględnić roszczenie i przyznać odszkodowanie. Zasądzono je wminimalnej wysokości, bo według sądu powódka nie wykazała żadnychszczególnych argumentów za jego powiększeniem.

Kolińską-Dąbrowską dotknęły też przytaczane w mediach wypowiedziwiceprezesa Polskiego Radia Jerzego Targalskiego, któryuzasadniając zwolnienia miał mówić m.in., że w Radiu "średnia wiekujest bliska tej na cmentarzu" i że wkoło widzi stare kobiety.Dlatego oprócz odszkodowania za dyskryminację domagała się teżzadośćuczynienia za naruszenie jej dóbr osobistych.

Powództwo w tej części sąd oddalił. Uznał, że dziennikarka nieudowodniła, by w sensie obiektywnym były skierowane do niejosobiście.

W ustnym uzasadnieniu wyroku asesor Grzegorz Kopciewskipodkreślił, że słowa Targalskiego można uznać za niegrzeczne irozważać, czy powinna się tak wypowiadać osoba na takim stanowisku,ale oceniając je obiektywnie, według sądu są one niezrozumiałe imówione "do wszystkich i do nikogo".

"Trudno mówić, jaka jest średnia wieku na cmentarzu, bospoczywają tam osoby w różnym wieku. Trudno też oceniać wypowiedź ostarych kobietach. Pan Targalski ma 54 lata, więc nie wiemy, jakiekobiety są według niego stare. Być może on pracował w takimskrzydle budynku, gdzie pracowało wiele starszych osób" - mówiłsąd. Jednocześnie podkreślił, że inna jest sytuacja MariiSzabłowskiej (zwolnionej z Radia przez Targalskiego), bo to onaosobiście - według mediów - takie słowa usłyszała.

B. dziennikarze radia w większości spraw wytoczonych byłemupracodawcy powołują się właśnie na wypowiedzi Targalskiego, które -jak mówią - naruszają ich godność. Po ukazaniu się w mediach jegowypowiedzi (wygłaszanych przy okazji przeprowadzanych przez radiozwolnień grupowych) 21 kwietnia Targalski został zawieszony wpełnieniu obowiązków wiceprezesa zarządu PR.

Ostatecznie 9 czerwca Rada Nadzorcza radia przywróciłaTargalskiego w prawach członka zarządu "uwzględniając dotychczasowywkład jego pracy i mając na uwadze sprawność działań zarząduspółki".

Dla Doroty Pudzianowskiej z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka,która monitoruje liczne procesy byłych radiowców, najważniejszebyło to, że przesądzona została zasada złamania przez Polskie Radiozasady niedyskryminowania pracowników. "Myślę, że to będzie ważnena przyszłość dla tego pracodawcy" - powiedziała.

Środowy wyrok jest nieprawomocny. Kolińska-Dąbrowska nie wiejeszcze, czy się z nim pogodzi, czy będzie składać apelację. Niewiadomo, jak się zachowa Polskie Radio, bo nikt z ramienia spółkinie stawił się w sądzie.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Sąd: dziennikarka Polskiego Radia doświadczyła dyskryminacji

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl