SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Telewizja Polska dobrze strzeżona?

TVP jest dobrze strzeżona, twierdzą jej władze. Jak się więc udało jednemu będącemu pod wpływem narkotyków szaleńcowi sterroryzować uzbrojoną ochronę?

W niedzielę wieczorem do gmachu TVP przy ul. Woronicza w Warszawie wtargnął młody mężczyzna. Napastnik sterroryzował strażnika, żądając wystąpienia przed kamerami. Poddał się po ponad dwugodzinnych negocjacjach z policją. (więcej poniżej)

Zamów Newsletter Wirtualnemedia.pl
wersja bezpłatna
- wysyłany codziennie do 7.00
- aktualne wiadomości ze świata mediów, internetu i reklamy na Twój adres emailowy
- informacje o konkursach
- inne dodatkowe "ekskluzywne" informacje

      

W pole "adres-email" należy wpisać adres emailowy i następnie zatwierdzić (trzeba wcisnąć przycisk).

Po wykonaniu tych czynności na podany adres emailowy przyjdzie email z prośbą o potwierdzenie.

Telewizja Polska jest dobrze strzeżona, a w niedzielę zadziałały wszystkie procedury bezpieczeństwa - powiedział rzecznik TVP Jacek Snopkiewicz. Fakt, że napastnikowi tak łatwo udało się dostać do gmachu, rzecznik TVP Jacek Snopkiewicz tłumaczył tym, że siedziba Telewizji Polskiej to budynek publiczny, do którego każdy ma dostęp. Do holu głównego może wejść każdy, prosto z ulicy; dopiero dalej są barierki i uzbrojeni strażnicy.

"Analizujemy sytuację wewnątrz firmy, jak zapobiegać sytuacjom podobnym do tych z niedzieli" - powiedział Snopkiewicz. Dodał, że sprowadza się to do pytań - czy telewizja ma mieć charakter publiczny i otwarty, czy zamknięty, gdzie na każdym kroku stoją strażnicy i dokonuje się rewizji osobistych. "Jak sobie z tym poradzić, to problem cywilizacyjny, bo nie chcemy żyć w odrutowanych mieszkaniach i odrutowanych biurach" - dodał.

Według kierownika biura prasowego TVP Andrzeja Siwka, mężczyzna, który w niedzielę wieczorem wtargnął do bloku "F" TVP, najpierw zagadnął strażnika, a gdy ten udzielił odpowiedzi i się odwrócił, przeskoczył barierkę i sterroryzował strażnika bronią.

"Z początku nikt nie wiedział, że to broń gazowa. Nie można było ryzykować życia i zdrowia człowieka" - powiedział Siwek. Dodał, że mężczyzna zażądał dostępu do studia emisyjnego (możliwe, że chciał coś "rzec do narodu"), ale "ktoś skierował go przytomnie" do studia, w którym nie było emisji, tylko przygotowywano program.

Siwek dodał, że szybko przyjechała policja i rozpoczęły się negocjacje.

Na pytanie, czy TVP jest budynkiem bezpiecznym, Siwek powiedział, że to mogło się zdarzyć w każdym innym miejscu. Zaznaczył, że w historii TVP jest to pierwszy tego typu przypadek.

Siwek dodał, że kierownictwo telewizji zastanawia się, jakie po tym zdarzeniu podjąć kroki. "Z jednej strony nie możemy się odgrodzić od ludzi, z drugiej, nie możemy dopuścić do tego, by zagrożone było życie i zdrowie naszych pracowników" - powiedział.

Mężczyzna był pod wpływem narkotyków, poinformowała policja. Z relacji rzecznika Komendy Głównej Policji Sławomira Cisowskiego, mężczyzna przedstawił dwie wersje tego, co chciał osiągnąć przez wtargnięcie do budynku TVP. Najpierw poinformował, że chce przeprosić rodzinę za swoje zachowanie. Zmienił ją jednak w trakcie przesłuchania. Drugiej wersji policja nie ujawniła.

Zdaniem komendanta stołecznej policji Ryszarda Siewierskiego, mężczyźnie w poniedziałek nie zostaną postawione zarzuty. Być może stanie się to we wtorek. Wiele zależy od opinii badającego mężczyznę lekarza psychiatry.
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Telewizja Polska dobrze strzeżona?

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl