SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Waterloo Rydzyka

Na krawędzi bankructwa stanęło medialne imperium ojca Tadeusza Rydzyka

"Kto ma media, ten ma władzę" - mawia ojciec Tadeusz Rydzyk. Wkrótce dyrektor Radia Maryja i założyciel telewizji Trwam może mieć wspomnienie po mediach i władzy, bo zbudowane przez niego imperium medialne znalazło się na granicy bankructwa. Dobiła je uruchomiona zaledwie pięć miesięcy temu telewizja Trwam - czytamy w najnowszym numerze "Wprost". (więcej poniżej)

Zamów Newsletter Wirtualnemedia.pl
wersja bezpłatna
- wysyłany codziennie do 7.00
- aktualne wiadomości ze świata mediów, internetu i reklamy na Twój adres emailowy
- informacje o konkursach
- inne dodatkowe "ekskluzywne" informacje

      

W pole "adres-email" należy wpisać adres emailowy i następnie zatwierdzić (trzeba wcisnąć przycisk).

Po wykonaniu tych czynności na podany adres emailowy przyjdzie email z prośbą o potwierdzenie.

Już koncepcja zbudowania w Toruniu gigantycznego kompleksu naukowego dla pięciu tysięcy studentów (dotychczas uruchomiono Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej) była faraońskim wymysłem - nigdy bowiem ojca Rydzyka nie było stać na inwestycję szacowaną na 800 mln zł. Rozdęte projekty wywołały efekt domina. Telewizja Trwam jest w stanie produkować zaledwie kilka godzin programu, składającego się z tanich audycji studyjnych i retransmisji. Deficytowy stał się wydawany jeszcze niedawno w 250 tys. egzemplarzy "Nasz Dziennik". Nie ma pieniędzy na rozbudowę centrum edukacyjnego, brakuje środków na nadawanie programu Radia Maryja drogą satelitarną, fatalnie rozchodzą się dochodowe do niedawna książki, płyty CD, kasety dla dzieci, kalendarze, śpiewniki i albumy.

Tadeusz Rydzyk zarżnął kurę znoszącą złote jaja, bo za wiele od niej wymagał. Teraz pozostały mu tylko apele o wsparcie finansowe dla swojego holdingu wygłaszane na antenie Radia Maryja oraz w telewizji Trwam. I po raz pierwszy od lat nie ma odzewu.

Ojciec Rydzyk liczył, że początkowy okres działalności telewizji zostanie sfinansowany ze sprzedaży zestawów satelitarnych sygnowanych logo Radia Maryja. Nie sprawdziła się optymistyczna wersja z rozpowszechnieniem 100 tys. zestawów. Nabywców udało się znaleźć zaledwie na 3 tys. Spółka z Żywca, która zajmuje się ich dystrybucją, o 30 proc. obniżyła cenę, lecz i to nie pomogło. Sukcesem nie jest również wprowadzenie sygnału telewizji Trwam do sieci kablowych, bo zdecydowało się na to niespełna 20 proc. kablówek. I to głównie małych.

Innym planowanym źródłem dochodów telewizji Rydzyka miały być reklamy. W odróżnieniu od Radia Maryja telewizja Trwam ma zezwolenie na nadawanie reklam. Trudno jednak, aby reklamodawcy ustawiali się w kolejce, kiedy wyniki oglądalności stacji mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Inna sprawa, że tzw. target (czyli grupa docelowa), zarówno telewizji, jak i radia Rydzyka, jest mało atrakcyjny dla reklamodawców. Zdaniem ks. Andrzeja Lutra, kościelnego eksperta ds. mediów, telewizja Trwam nie ma szans na zwiększanie widowni, bo jej programy informacyjne i publicystyczne są nafaszerowane ogromną dawką ideologii, a inne audycje są po prostu amatorskie.

Telewizja Trwam powstała dzięki 9 mln zł, które pożyczono od jednej z fundacji kontrolowanych przez ojca dyrektora. To przynajmniej dwadzieścia razy za mało, by można było liczyć na rynkowy sukces. Ojciec Rydzyk dał się zwieść temu, że koszty działalności Radia Maryja, stacji w dużej mierze opartej na wolontariacie, można było ograniczyć praktycznie do kosztów emisji. O ile do przeprowadzenia transmisji radiowej wystarczy nawet jedna osoba, o tyle wysłanie obrazu i dźwięku wymaga zatrudnienia co najmniej 30 fachowców. Poza tym realizatorzy, montażyści, dźwiękowcy, inżynierowie wozów transmisyjnych, operatorzy kamer czy oświetleniowcy to specjaliści poszukiwani na rynku pracy, a przez to drodzy. Tacy ludzie nie chcą pracować za "Bóg zapłać". Brak fachowców w telewizji ojca Rydzyka widać na pierwszy rzut oka. - Program telewizji Trwam to właściwie retransmisja Radia Maryja, takie radio z lufcikiem. To chyba pierwszy wypadek, kiedy audycje radiowe możemy oglądać w telewizji - podkreśla ks. Luter.

Kłopoty imperium medialnego ojca Rydzyka nie oznaczają, że upadnie ono za kilka dni czy tygodni. Będzie to raczej rozłożona w czasie agonia - struktura holdingu jest tak skomplikowana, iż przez pewien czas będzie można przerzucać papierowe aktywa z jednej spółki czy fundacji do innej, markując tym samym przyzwoity stan finansów. Trudno będzie też egzekwować długi holdingu, bo za zobowiązania jednej jego części nie odpowiadają inne. Tym bardziej, że na czele poszczególnych podmiotów stoją de facto figuranci. Wszystkie nitki prowadzą co prawda do redemptorystów, jednak nawet zwierzchnicy ojca Rydzyka są w jakimś sensie figurantami, a polscy biskupi - zgodnie z prawem kanonicznym - nie mogą nic zrobić, bo zakonnicy nie podlegają ich jurysdykcji. Jedno jest pewne, biskupi nie będą raczej zmartwieni upadkiem holdingu Rydzyka.


Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Waterloo Rydzyka

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl