SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Wolne miasto RMF FM

- Walić rządzące ekipy po mordzie. Nieważne, czy to AWS, czy SLD - tak prezes RMf FM, Stanisław Tyczyński ...

W podkrakowskiej gminie Alwernia kończy się budowa nowej siedziby RMF FM do której niebawem przeniesie największa polska stacja komercyjna. Zdjęcia "kosmicznego imperium" prezentuje najnowszy "Newsweek". W tygodniu tym można znaleźć też obszerny artykuł dotyczący RMF FM i jej prezesa, który niechętnie udziela wywiadów. Oto najciekawsze fragmenty:

- Kręta droga opasująca Kopiec Kościuszki w Krakowie bardziej przypomina serpentynę prowadzącą do zamku niż wjazd do rozgłośni radiowej. Wewnątrz austriackich fortów w marmurowych posadzkach holu odbijają się krzyżowe sklepienia, stylowe lampiony i kryształowe lustra. Kiedy jednak otworzą się drzwi gabinetu prezesa radia RMF FM, każdego, kto oczekiwał widoku szefa zatopionego w głębokim fotelu za wielkim mahoniowym biurkiem, czeka niespodzianka. Stanisław Tyczyński, szczupły, niski, po czterdziestce, w niebieskiej bluzie z napisem "Gap" i dżinsach, wcale nie wygląda jak Pan na Kopcu czy Wódz, jak go nazywają współpracownicy. Ale to tylko pierwsze wrażenie. W niewielkim pokoju z małym zakratowanym oknem czuć wojskowy dryl. Nie ma wątpliwości: tu wydawane są rozkazy. Jeden z nich, który pracownicy radia słyszą najczęściej, przewija się też podczas rozmowy z "Newsweekiem":
- Walić rządzące ekipy po mordzie. Nieważne, czy to AWS, czy SLD.

Tyczyński, prezes jednej z dwóch największych komercyjnych stacji radiowych, bardziej przypomina szefa radykalnej opozycji niż menedżera medialnego imperium.

- To władza ma być kontrolowana przez media, a nie media mają kundlić się pod jej dyktando - mówi.

Najlepszym potwierdzeniem tej ostrej deklaracji jest trwająca właśnie kampania promocyjna programów informacyjnych RMF. Jak wszystkie akcje radia - pomysłu Tyczyńskiego. Szef dokłada w niej zadomowionym na Wiejskiej posłom i lewicy, i prawicy. Ale nie tylko. Nokautuje także wyborców.

Skąd Tyczyński wziął pomysł na kampanię?
- Z rzeczywistości. Z jednej strony mamy czarną hołotę, z drugiej czerwoną, a jeżeli dodamy do tego jeszcze chamstwo Samoobrony, normalny człowiek ma obowiązek zareagować - odpowiada prezes, który nie tylko w swoich reklamach mówi językiem ulicy.

Jest dumny także z tego, że przez 12 lat żaden z polityków nie odważył się do niego zadzwonić z pretensjami. Na antenie RMF nie ma zresztą rozmów z politykami ani debat, z których słynie konkurencyjna Zetka. To świadoma polityka radia. - Jak Lepper chce, żebym o nim mówił i robił mu reklamę, niech wykupi czas antenowy - mówi Tyczyński.

Teraz prezes RMF FM toczy wojnę z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, która półtora roku temu odebrała radiu RMF FM prawo do nadawania programów lokalnych. 200 dziennikarzy straciło pracę, a firma 18 mln zł. Tyczyński walczy w NSA o odszkodowanie.

- Ma instynkt - opisuje byłego szefa Witold Bereś, dziś dziennikarz "Gazety Wyborczej", który w radiu prowadził programy satyryczne. Opowiada, że w 1996 roku, kiedy ruszała akcja promocyjna Inwazja Mocy, dziś znak rozpoznawczy stacji, zaczęła się powódź stulecia. Tego samego dnia, gdy radiowcy ruszyli w trasy koncertowe, zalało pierwszą miejscowość w Karkonoszach. - Tyczyński wpadł na Kopiec i krzyknął:"wszystkie amfibie na zalane tereny!". Mieliśmy opancerzone wozu skupione specjalnie na potrzeby kampanii promocyjnej - wspomina Bereś. Nie ma sensu - kręcili głową współpracownicy. Byli przekonani, że powódź skończy się tak szybko, jak się zaczęła, a tymczasem radiowa akcja padnie. Tyczyński nie słuchał nokogo i wszystkie samochody wysłała do karkonoskiej wioski. Po kilku godzinach okazało się, że miał rację. Rozpoczęła się powódź stulecia, a samochody RMF jako jedyne zapewniały łączność zalanych terenów ze światem. Tak samo błyskawicznie zareagował rok temu 11 września, kiedy odebrał telefon z wiadomością o tragedii w Nowym Jorku. Zerwał ramówkę i nie przejmując się konsekwencjami finansowymi, zakazał emisji reklam. Inne stacje emitowały je jeszcze przez dwie, trzy godziny.

Jest szybki, ale też bezwzględny, co przysparza mu więcej wrogów niż przyjaciół.
- Kiedyś przechodził obok portierni i zobaczył recepcjonistkę rozmawiającą przez telefon z koleżanką. Kiedy wracał po pięciu minutach, ona jeszcze wisiała na telefonie - wspomina Bereś. Zwolnił ją natychmiast.

- Środowisko medialne ma z nim kłopot - mówi Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN.
- Ma świetne pomysły, ale jest potwornie trudny jako szef. Liczy się tylko jego wizja i wszyscy muszą sie jej podporządkować - dodaje.

Miszczak w końcu się nie podporządkował, odszedł z RMF po siedmiu latach pracy z Tyczyńskim. Ale są tacy, którzy wytrzymują.

- Ta stacja będzie nieżywa, kiedy wchodząc do pracy, będę wiedział, co mnie czeka - mówi dyrektor marketingu Krzysztof Nepelski, który pracuje z Tyczyńskim od 12 lat. - Jest prezesem akcji, napędza radio -ocenia szefa.

- To duży dzieciak - mówi Bereś. Opowiada, jak dwa lata temu na 10-leciu stacji RMF w Zakopanem wszyscy gratulowali Tyczyńskiemu wspaniałego przyjęcia: pod Krokwią grano musical "Hair", chór armii rosyjskiej śpiewał pisoenki po angielsku, w 10 knajpach równolegle trwała szampańska zabawa, padał śnieg, świeciły reflektory. - Co wy tam wiecie, nic sie nie udało - odburknął prezes. Okazało się, że chciał wystrzelić w górne warstwy stratosfery balon ze środkiem chemicznym, który zabarwiłby niebo na żółto. Ale nie dostał pozwolenia"

Tymczasem niebawem rusza RMF TV. Stacja ma zaskoczyć wszystkich.
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Wolne miasto RMF FM

1 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
gase534
zobacz tutaj:

http://powodz.blogspot.com
8 8
odpowiedź