Cała prawda o alertach RCB. Czemu tak dużo pogody, kto je pisze i wysyła? #KomentarzeWM
Kto decyduje, że na Twój telefon trafia alert RCB? Dlaczego ostrzeżenia przychodzą w środku nocy, a SMS o zagrożeniu musi zmieścić się w 160 znakach? Piotr Błaszczyk, rzecznik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, wyjaśnia, jak działa system, z którego korzystają miliony Polaków.
Od redakcji: Rozmowa została nagrana zanim RCB pomyliło w swoim alercie województwo lubelskie z lubuskim.
Skąd biorą się alerty?
Punktem wyjścia rozmowy jest dominacja ostrzeżeń pogodowych. Na 30 ostatnich alertów, które otrzymałem, aż 21 dotyczyło pogody. Piotr Błaszczyk tłumaczy, że RCB korzysta z informacji instytucji monitorujących zagrożenia: m.in. IMGW, policji, służb sanitarnych i wojewódzkich centrów zarządzania kryzysowego. Ostrzeżenia pogodowe opierają się na prognozach, a sytuacja może zmieniać się nawet podczas wysyłki.
Rzecznik podkreśla też, że alerty to tylko najbardziej widoczna część działalności RCB. Według jego szacunku stanowią około 5–10 proc. pracy instytucji, która zajmuje się również ochroną infrastruktury krytycznej, planowaniem kryzysowym, współpracą międzynarodową i przygotowaniem krajowego planu ewakuacji.
My jesteśmy takim hubem informacyjnym, który zbiera informacje od tych instytucji, które monitorują dane zagrożenia.
Dlaczego nietypowe SMS-y przychodzi nocą?
Jednym z wątków były nocne ostrzeżenia o zaczadzeniu podczas upałów. Piotr Błaszczyk tłumaczy, że po otrzymaniu rekomendacji RCB stara się ostrzegać możliwie szybko. Dawniej instytucja trzymała się niepisanej zasady wysyłania alertów między godz. 6 a 22. Wojna w Ukrainie i zagrożenia ze wschodu sprawiły, że ostrzeżenia są przekazywane także nocą. Rzecznik przedstawia hipotetyczną sytuację, w której odłożenie komunikatu do rana miałoby tragiczne konsekwencje:
Na następny dzień rano przychodzi do nas raport, że pięć osób zmarło w wyniku zaczadzenia. Wziąłbyś na siebie taką odpowiedzialność?
Kto podejmuje decyzję?
Wniosek o uruchomienie alertu trafia do służby dyżurnej RCB, pracującej przez całą dobę. Następnie dobierany jest gotowy wzór ostrzeżenia lub przygotowywana nowa treść. Decyzję podejmuje dyrektor albo jego zastępca.
Wyjątkiem są zagrożenia z powietrza. Według Błaszczyka po otrzymaniu informacji z Centrum Operacji Powietrznych wysyłka jest uruchamiana natychmiast, a dyrektor informowany później.
Rzecznik wyjaśnia również, że RCB przygotowuje komunikat i wskazuje obszar ostrzegania, natomiast same SMS-y wysyłają operatorzy telekomunikacyjni.
Dlaczego alert może nie dotrzeć?
Szybkość wysyłki zależy od przepustowości operatora i wielkości obszaru objętego ostrzeżeniem. Błaszczyk nie podaje konkretnego czasu potrzebnego na powiadomienie całej Polski. Szacuje natomiast, że ogólnokrajowa wysyłka obejmuje około 57 mln SMS-ów.
Rzecznik wskazuje również możliwą przyczynę braku wiadomości: telefon osoby przebywającej na zagrożonym terenie może być połączony ze stacją bazową poza obszarem ostrzegania. Wspomina też o możliwym braku zasięgu w momencie wysyłki. Podkreśla, że RCB nie prowadzi własnej bazy numerów odbiorców.
Nie mamy żadnej bazy. Tak jak mówiłem, my w żaden sposób nie przetwarzamy, nie gromadzimy żadnych danych. My mamy kontakt z operatorami.
Dlaczego alerty są tak krótkie?
Dlaczego alerty są tak krótkie i nie zawierają polskich znaków? Błaszczyk wskazuje na ograniczenia technologii SMS i limit 160 znaków. Przyznaje, że taka długość nie zawsze pozwala przekazać wystarczający kontekst. Rzecznik tłumaczy, że podzielenie ostrzeżenia na kilka wiadomości wiązałoby się z ryzykiem otrzymania ich w niewłaściwej kolejności.
— Zgodzę się z tym, że ten komunikat może być częściowo zbyt krótki w niektórych sytuacjach — przyznaje rzecznik.
Zgodzę się z tym, że ten komunikat może być częściowo zbyt krótki w niektórych sytuacjach.
Nowe odcinki "Komentarzy WM" są publikowane co wtorek na Wirtualnemedia.pl, YouTube, Spotify, YouTube Music oraz Apple Podcasts.











