Czy i kiedy dziennikarze mogą ujawniać swoich informatorów - opinie

Naczelny "Rzeczpospolitej": niebezpieczny precedens "GW"

Redaktorzy, dziennikarze i ekspert prawa prasowego pytani przez PAP, czy i kiedy można ujawniać swoich informatorów, zgodnie podkreślają, że ochrona źródeł informacji to sprawa fundamentalna. Niektórzy uważają, że informatorów nie wolno ujawniać w żadnym przypadku, inni - że czasem ujawnić trzeba, bo nie można chronić tych, którzy przekazują "nie informacje, ale kłamstwa".

 W piątek "GW" doniosła, że "padła ofiarą umyślnej dezinformacji, którą prawdopodobnie zaplanował szef zarządu CBŚ w Olsztynie Jan Markowski". Gazeta ujawniła też, że informacje o aferze, czyli współpracy policjantów z gangsterami przekazał jej komendant wojewódzki policji w Łodzi Janusz Tkaczyk. Według "GW", Tkaczyk  miał informować o sprawie m.in. zastępcę prokuratora generalnego Kazimierza Olejnika i wojewodę łódzkiego Stefana Krajewskiego.

"Zasada ochrony źródeł informacji jest dla mediów niesłychanie ważna; ale źródeł informacji, a nie dezinformacji czy prowokacji" - powiedział PAP redaktor naczelny "Polityki" Jerzy Baczyński. "Przyjmuję, że to co +Gazeta+ napisała w piątek, jest prawdą; że padła ofiarą dezinformacji" - zaznaczył.

"W takiej sytuacji jedyny sposób uwiarygodnienia własnej rzetelności i także czystości własnych intencji to ujawnienie nazwisk osób, które gazetę na taką sytuację naraziły" - powiedział. W jego ocenie, wyjaśnienie "Gazety" bez podania nazwisk "brzmiałoby mało wiarygodnie".

Według Baczyńskiego, ujawnienie nazwisk daje informatorom sygnał, że "jeżeli przekazują nie informacje, a świadome kłamstwa, nie mogą liczyć na ochronę".

Tymczasem redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" Grzegorz Gauden uważa, że "jest to niebezpieczny precedens". "Teraz informatorzy, przychodzący z prawdziwymi informacjami mogą sobie zadawać pytanie, czy mogą mieć pewność, że nie zostaną ujawnieni" - powiedział Gauden.

Podkreślił, że "należy przykładać wyjątkową staranność do sprawdzania informacji, jakie są dostarczane do redakcji". "Nie można polegać na informacjach, które pochodzą od bardzo wysokich urzędników i nie zostały zweryfikowane bądź skonfrontowane ze źródłami" - dodał.

Także redaktor naczelny "Kuriera Szczecińskiego" Andrzej Łapkiewicz uważa, że "źle się stało, że +Gazeta Wyborcza+ ujawniła nazwiska swoich informatorów". "+Gazeta+ powinna była przełknąć tę gorzką pigułkę i przeprosić za całe zamieszanie" - powiedział Łapkiewicz.

"Jeżeli dziennikarz decyduje się na posługiwanie się takimi informacjami, to bierze na siebie odpowiedzialność. Musi także liczyć się  konsekwencjami, nawet przegranym procesem" - podkreślił. 

Także redaktor naczelny "Gazety Krakowskiej" Marek Zalejski podkreśla, że dziennikarzowi nie wolno ujawniać swojego informatora.

Z kolei według redaktora naczelnego lubelskiego "Dziennika Wschodniego" Andrzeja Mielcarka, informator, który przekazał gazecie fałszywą informację, nie zasługuje na ochronę. "Jeśli miałbym całkowitą pewność, że ktoś celowo przekazał nam fałszywą informację, to też zdecydowałbym się na jego ujawnienie" - powiedział Mielcarek. "W przypadku ujawnienia komendanta Tkaczyka, to ja zrobiłbym to wyłącznie w porozumieniu z nim" - dodał.

Honorowy prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Stefan Bratkowski zapytany, czy dziennikarz może ujawniać źródła informacji, powiedział: "Nie wolno". Dodał, że jeśli doszło do dezinformacji, to osoba, która podała fałszywą informację, popełniła przestępstwo.

Zdaniem szefowej SDP Krystyny Mokrosińskiej, "dziennikarze zostali wykorzystani przez oficerów policji i Centralnego Biura Śledczego". Dlatego - jak powiedziała - dobrze się stało, że "GW" ujawniła fakt, iż została zmanipulowana. "To podnosi poprzeczkę, jeśli chodzi o rzetelność i wiarygodność pracy dziennikarskiej" - oceniła.

Według eksperta prawa prasowego Macieja Pacuły z Uniwersytetu Warszawskiego, dobrze, że "Gazeta Wyborcza", czując, iż nadużyła wolności słowa, postanowiła zdementować swoje informacje. 

Pacuła podkreślił, że dziennikarz otrzymujący z nieformalnego źródła poufną informację przede wszystkim powinien postawić sobie pytanie, "po co on mi to ujawnia?". Ekspert zwrócił uwagę, że w sytuacji, gdy dziennikarz staje się powiernikiem tajemnicy, może powoływać się na "stan wyższej konieczności lub "obronę konieczną"
przed prowokacją, ujawniając dane informatora.

Kilka miesięcy temu Sąd Najwyższy wydał orzeczenie, w którym odniósł się także do kwestii tajemnicy dziennikarskiej. Sędziowie podkreślili w nim, że to dziennikarz decyduje, czy zasłaniać się tą tajemnicą, czy też nie korzystać z tego uprawnienia.

A jaka jest Państwa opinia?

masz-pap