SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Barbara Stanisławczyk: „Sukces” miał być polskim „Vanity Fair”

Barbara Stanisławczyk opowiada w rozmowie z Wirtualnemedia.pl o kulisach swojego odejścia z Wydawnictwa Przekrój, gdzie była redaktorem naczelnym miesięcznika „Sukces”. Odejścia, które jest de facto nieoczekiwanym i zaskakującym zwolnieniem.

Barbara Stanisławczyk: „Sukces” miał być polskim „Vanity Fair”

Krzysztof Lisowski: Jak wyglądają dokładnie okoliczności Pani odejścia ze stanowiska redaktor naczelnej „Sukcesu”?

Barbara Stanisławczyk: Kiedy we wrześniu 2009 przejmowałam funkcję dyrektora wydawniczego „Przekroju”, pełniąc jednocześnie funkcję redaktor naczelnej „Sukcesu”, umówiliśmy się z prezesem Grzegorzem Hajdarowiczem (właściciel Wydawnictwa Przekrój – przyp. red.), że po pół roku zdecydujemy, którą z tych funkcji będę w dalszym ciągu pełnić, jako że łączenie ich na dłuższą metę jest niemożliwe. W lutym otrzymałam propozycję zostania prezesem wydawnictwa, której to propozycji nie przyjęłam i już wcześniej sygnalizowałam, że jako dziennikarz, redaktor, pisarz chciałabym  kontynuować swoją drogę zawodową i pozostać redaktor naczelną „Sukcesu”. Swoją misję tworzenia wydawnictwa uznałam za zakończoną. Po trudnych negocjacjach podpisałam umowę jako redaktor naczelna. Niedługo potem otrzymałam kolejną propozycję, by poprowadzić „Sukces” w pionie wydawniczym i również nie byłam w stanie tej propozycji przyjąć, nie widząc sensu i możliwości działania w oderwaniu od wydawnictwa. W rezultacie dwa tygodnie później zostałam poinformowana o zmianie na stanowisku redaktor naczelnej.

Mimo to miała Pani z wydawnictwem nadal współpracować jako freelancer? Jego przedstawiciel powiedział niedawno w nieoficjalnej rozmowie z nami, że wydawnictwo żałuje, iż ta współpraca nie będzie kontynuowana.

- Wydawnictwo zaproponowało mi pierwotnie dobre warunki odejścia, dlatego początkowo rozważałam dalszą współpracę. Jednak dwa dni później wycofano się z obietnic. Nie widzę więc możliwości dalszej współpracy, niezależnie od tego, jakie stanowisko w tej sprawie zajmuje wydawnictwo.

Umowę z Panią rozwiązano za porozumieniem stron. Jest Pani mimo to sytuacją tą zaskoczona?

- Tak, jestem zaskoczona, ponieważ nowy właściciel nigdy nie kwestionował, że w trudnych warunkach rynkowych i wydawniczych udało mi się stworzyć liczący się na rynku, nowoczesny tytuł, na wysokim poziomie edytorskim. Podobał mu się też mój pomysł na „Sukces” jako polskie „Vanity Fair”. Dalszy rozwój magazynu związany jest z koniecznością zainwestowania, tak w łamy, jak i zwiększenie wysokości nakładu, a co za tym idzie dostępności tytułu. Tym, co jest mu potrzebne do osiągnięcia wyższej sprzedaży to promocja i reklama, której „Sukces” praktycznie nie miał od lat. W ostatnim roku zmuszona byłam jeszcze do obcięcia i tak małego budżetu pisma dla zapewnienia jego rentowności. Dalszy rozwój magazynu związany jest więc z koniecznością inwestycji.

Czy będąc redaktor naczelną „Sukcesu” miała Pani wizję konkretnych, namacalnych zmian w tym tytule (nowa redaktor naczelna ma zająć się wprowadzeniem zmian i odświeżeniem pisma – przyp. red.)?

- Tak, zmiany te miały być szczegółowo omawiane z właścicielem wydawnictwa, a następnie wprowadzane. Do rozmowy na ten temat jednak już nie doszło. 
 
Jakie ma Pani plany na najbliższą przyszłość?

- W tej chwili kończę jeszcze numer majowy „Sukcesu”, mój ostatni, i wtedy będę myśleć o dalszych planach.


Barbara Stanisławczyk była redaktor naczelną „Sukcesu” od 2006 roku, a wcześniej pracowała jako wicenaczelna tego magazynu. Tytuł należał wtedy do Zbigniewa Jakubasa, a wydawała go spółka Mulitco Press. Po przejęciu „Sukcesu” przez Wydawnictwo Przekrój w październiku 2009 r., Stanisławczyk objęła funkcję dyrektora wydawniczego tej spółki, na której w marcu br. zastąpił ją Artur Rumianek. Od numeru czerwcowego redaktor naczelną „Sukcesu” jest Agata Daniluk.
 

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Barbara Stanisławczyk: „Sukces” miał być polskim „Vanity Fair”

6 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
fullback
Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy.
0 0
odpowiedź
User
żałosne
Zamiast odejść z resztkami honoru, jęczy na wirtualnych. Do roboty za 1000 złoty brutto pani "dziennikarz i pisarz"!
2 0
odpowiedź
User
rademenes
Nie wiem jaki jest sens robienia wywiadów z kimś, kto odchodzi. Pani redaktor jakoś niespecjalnie zapisała się w historii rynku medialnego ani Sukces za jej panowania nie zdobył wielkiego sukcesu. Wolałbym przeczytać wywiad z Hajdrowiczem, który jak widać strasznie się miota i nie ma pomysłu na tytuły.
1 0
odpowiedź
User
Gutek
Co może mieć w głowie paniusia, która publicznie wyraża święte oburzenie z powodu aresztowania Polańskiego...
1 0
odpowiedź
User
Tłusty Wredny Miś Sabotażysta :D
Vanity Fair :D Proszę Was, brzuch mnie boli od smiechu :D Muszę zorganizować, z okazji powinięcia się nogi Baśki, imprezę!. Tak a propos, to czy w tym artykule nie jest za dużo MAGENTY? :D Całe szczęście, że nie muszę się już babrać w tym - za przeproszeniem - shit'cie...
1 0
odpowiedź
User
raf
Z tego co wysondowałem z wiarygodnuch źródeł na przetrwanie SUKCES nie ma szans! Najpierw NOWA MIETŁA - zero kompetencji, doświadczenie- internetowe strony DZIENNIKA, haha- usunęła, chyba ze strachu przed konkurencją, dziennikarkę, której buty czyścić by mogła, świetne pióro, kontakty, etc...Teraz wieść niesie, że pozbywa sie kolejnych ludzi z rozdania Stanisławczyk- tych bardziej kompetentnych!. Pewnie brakuje miejsca dla jej kolesiów i to widać w pierwszym numerze jej "rozdania" - jedno wielkie g...., nudaaaa, nic nie mająca wspólnego z klasycznym magazynem. Ciekawe czy pan Hajdarowicz w ogóle wie co panna wyczynia w SUKCESIE.... Spodziewaliśmy sie cudu, dofinansowanie niezłego pisma, etc,,,a wyszło jak zawsze! WIELKA SZKODA! :-((
0 0
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing
przesuń do góry