SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Progressive Web App może zagrozić mobilnym aplikacjom, ale nie od razu. „Musi okrzepnąć na rynku, nie do wszystkiego się nadaje” (opinie)

Pierwsi wydawcy internetowi sięgnęli po opracowaną przez Google technologię Progressive Web App (PWA), dzięki której mobilne strony zachowują się jak zainstalowane w smartfonie aplikacje. Danny Ryback z agencji Leo Burnett przewiduje, że PWA oznacza początek końca typowych aplikacji, ale nie wszyscy eksperci polskiego rynku mobilnego podzielają w pełni ten pogląd. - PWA może być odpowiedzią na pytanie: aplikacja czy strona internetowa, ale technologia musi najpierw się sprawdzić, i raczej nie będzie przeznaczona do obsługi wszystkich zadań stojących przed dostawcami treści i usług mobilnych - oceniają dla serwisu Wirtualnemedia.pl Bartosz Drozdowski, Łukasz Makowski, Marcin Malicki, Dawid Wałęga i Artur Zawadzki.

Fot. Leo BurnettFot. Leo Burnett

Progressive Web App jest rozwiązaniem, dzięki któremu istnieje możliwość zbudowania mobilnej strony internetowej która funkcjonuje podobnie do aplikacji zainstalowanej w smartfonie czy tablecie.

Zalety PWA to m.in. możliwość uruchamiania powiadomień dla użytkowników i dodatkowych widżetów, praca w trybie offline przy słabszym połączeniu z siecią czy szybsze niż w wypadku tradycyjnej witryny otwieranie strony PWA w mobilnej przeglądarce.

Do tej pory wśród firm które zastosowały PWA znalazły się Lyft, Washington Post, Alibaba, Flipkart czy CNN. Po rozwiązanie sięgają też polscy wydawcy - przykładem może być nowa wersja mobilnej strony Onetu wprowadzona w czerwcu br.

Początek końca aplikacji

Dla niektórych ekspertów pojawienie się na rynku PWA będzie miało poważne konsekwencje dla mobilnego segmentu, szczególnie w kontekście funkcjonowania w nim aplikacji.

Wśród nich jest Danny Ryback, emerging technologies director w agencji Leo Burnett, który zapowiedział wprost koniec mobilnych aplikacji na agencyjnym blogu we wpisie o wymownym tytule „R.I.P. the Native Mobile App, 2008-2017”.

Zdaniem Rybacka typowe aplikacje miały już swoje 5 minut i w poważny sposób zmieniły sposób korzystania z przenośnego internetu. Posiadają jednak sporo wad i ich dni są policzone, a następcą tych programów staną się platformy wykorzystujące PWA.

Ekspert Leo Burnett wskazuje, że typowe aplikacje mobilne są m.in. kosztowne w projektowaniu i wdrażaniu, muszą być przystosowane do konkretnego systemu operacyjnego, poza tym zaś aby trafić do użytkowników wymagają akceptacji ze strony największych platform dystrybucyjnych takich jak Google Play czy App Store.

Ryback przypomina, że w ostatnich latach w ekosystemie mobilnych stron internetowych wprowadzono sporo istotnych zmian, które przybliżyły funkcjonowanie witryn do aplikacji mobilnych. Teraz zaś udostępnienie PWA praktycznie likwiduje pod względem zawartości wszelkie bariery dzielące programy instalowane w smartfonach od mobilnych stron WWW.

PWA to odpowiedź na mobilny dylemat

W swoim wpisie Ryback w świetle przytoczonych wcześniej argumentów wysuwa tezę, że w nadchodzących miesiącach i latach aplikacje mobilne stracą grunt i zostaną stopniowo zastąpione przez platformy korzystające z PWA.

Czy Ryback ma rację? Czy rzeczywiście PWA w internetowym segmencie mobilnym jest wypatrywaną „the next big thing”, która wyprze znane dzisiaj powszechnie aplikacje na smartfony i tablety?

Odpowiedzi na te pytania serwis Wirtualnemedia.pl poszukał u ekspertów polskiego rynku mobilnego. Choć większość z nich widzi spore możliwości technologii PWA, to część dostrzega też ograniczenia które przed nią stoją.

Według Bartosza Drozdowskiego, CEO Mobile Rockets rynkowa szansa dla PWA jest związana m.in. z pewnym spowolnieniem w obszarze natywnych aplikacji mobilnych.

- Abstrahując od „There's An App For That” z reklamy iPhone ’a z 2009 roku, rzeczywiście aplikacje są w delikatnym odwrocie - zauważa Bartosz Drozdowski. - Po pierwsze większość czasu mobilnych użytkowników zabierają ustabilizowane aplikacje dużych graczy od Facebooka, poprzez YouTube’a aż po dedykowane konkretnym potrzebom np. Endomondo czy Yanosik. Jest mała szansa aby zająć to miejsce. Po drugie, od dłuższego czasu większość aplikacji społecznościowych forsuje własną wewnętrzną przeglądarkę przez co użytkownik nie opuszcza macierzystej aplikacji oraz oszczędza cenne sekundy.

Nasz rozmówca potwierdza, że PWA to świetne rozwiązanie które zalety dedykowanej aplikacji przenosi w obszar strony internetowej. - Zapewnia działanie offline, powiadomienia (kluczowe) oraz nakłania do korzystania ze strony jak z aplikacji np. przez umieszczenie ikony na ekranie smartfona. Każda prezentacja doświadczonego software house’u zaczyna się od pytania czy na pewno potrzebujesz aplikacji? Czy wystarczy dobra strona RWD? Teraz bardzo często najlepszą odpowiedzią może być PWA – przewiduje Drozdowski.

Łukasz Makowski, CEO agencji LookSoft, w rozmowie z nami podkreśla z naciskiem, że choć PWA jest obiecującym rozwiązaniem, to jednak nie znajdzie ono zastosowania we wszystkich segmentach mobilnych.

- Każda technologia ma swoich zwolenników, jednak zanim wejdzie do powszechnego użytku musi minąć czas kiedy osiągnie ona pewną skalę, masę krytyczną aby firmy po prostu jej zaufały, zaczęły z niej korzystać bądź wymagać od swoich dostawców ich zastosowania - zastrzega Łukasz Makowski. - Taki cel osiągnąć można poprzez odgórne narzucenie pewnych reguł przez liderów rynku (np.: nakazu aktualizacji, zaprzestaniach stosowania pewnych funkcji czy bibliotek których nie zastosowanie prowadzić może choćby do usunięcia aplikacji z marketów). Druga droga to budowanie zaufania do technologii poprzez unikalne możliwości, których wcześniejsze rozwiązania nie posiadały bądź uproszczenie sposobu działania. Progressive Web App nadal będą stronami, a nie aplikacjami natywnymi co niesie za sobą oczywiste konsekwencje.

Szef LookSoft ocenia, że w obecnej chwili aplikacje PWA nie dają jeszcze takich możliwości jak aplikacje natywne, szczególnie jeśli chodzi o działanie w tle i wydajność oraz look&feel czy integrację z systemem operacyjnym urządzenia.

- PWA według mnie są dla stosunkowo prostych aplikacji typu blog, strona firmowa, prosty sklep internetowy - przyznaje Makowski. - Natomiast dla bardziej skomplikowanych aplikacji typu gry, odtwarzanie wideo, nawigacja lepiej sprawdzają się aplikacje natywne bo dają one pełną kontrolę nad urządzeniem oraz umożliwiają pełne wykorzystanie możliwości smartfona.

Mimo faktu że strona PWA będzie zachowywała się niemal jak aplikacja, np. będzie mogła wysyłać powiadomienia to nasz rozmówca nie sądzi aby przy skomplikowanych rozwiązaniach znalazła szerokie zastosowanie. Kierunek PWA odbieram jako próbę umożliwienia (w przyszłości) łatwiejszego podjęcia decyzji po stronie klienta czy powinien zdecydować się na responsywną stronę czy też na aplikację - zaznacza Makowski.

PWA pogodzi dwa światy, wsparcie od Google to duża szansa

Marcin Malicki, dyrektor Obszaru Stron Głównych i Platform Wydawniczych w Grupie Wirtualna Polska jest zdania, że progresywne aplikacje webowe pozwolą wydawcom na znalezienie złotego środka pozwalającego jednocześnie budować zasięgi wśród odbiorców i ich zaangażowanie.

- PWA to obecnie jedyna propozycja, która próbuje odpowiedzieć na fundamentalny dziś dylemat każdej platformy mobilnej - zasięg czy zaangażowanie? - ocenia Marcin Malicki. - Aplikacje mobilne dużo mocniej angażują i przywiązują użytkowników, ale większość z nich nie jest w stanie przebić szklanego sufitu ograniczonego zasięgu. Wszystko dlatego, że znalezienie i pobranie aplikacji to spory wysiłek, a konkurencja jest ogromna. Natomiast webowe strony mobilne dużo łatwiej uzyskują zasięg, ale poruszanie się po nich jest dużo bardziej uciążliwe - strony ładują się dłużej, poruszanie się jest mniej płynne, a funkcji znacznie mniej niż w aplikacjach.

Zdaniem eksperta z Grupy WP przykłady zagranicznych serwisów, które postanowiły zaadaptować rozwiązania PWA, takie jak  Flipkart, Aliexpress, Housing.com pokazują, że to podejście ma sens i przynosi realny wzrost zaangażowania użytkownika liczony w takich parametrach jak powracalność, liczba odsłon na użytkownika czy czas spędzany na stronie.

- Polska wciąż czeka tu na swoich pionerów, choć trzeba pamiętać że PWA to rozwiązanie bardzo świeże. Trudno mówić tu o zagrożeniu z jednej czy drugiej strony, to raczej próba zbliżenia dwóch światów, które dzieli obecnie przepaść. Ta przepaść spowalnia rozwój platform mobilnych i w taki czy inny sposób musi zostać zasypana. Czy uczyni to PWA? Czas pokaże - zapowiada Malicki.

Z kolei Dawid Wałęga, CEO MoBehave ocenia PWA w kategoriach trwałego trendu, a nie chwilowej mody w ekosystemie mobile.

- Pewne jest, że użytkownicy mają przesyt ilości dostępnych aplikacji, dlatego wielu z nich korzysta z zaledwie kilku w ciągu miesiąca zauważa Dawid Wałęga. - Można więc zakładać, że bariera mentalna została osiągnięta i dodanie kolejnej aplikacji musi być związane z koniecznością zaspokojenia konkretnej potrzeby. Nie jest nią z pewnością potrzeba przeglądania podstawowych treści, stąd też aplikacje portali mają tak niskie wykorzystanie.

Z drugiej strony, jak zaznacza nasz rozmówca wzrasta konsumpcja internetu i przywiązanie do mobile jako podstawowego źródła bieżących informacji.

- Uważam, że PWA nie jest chwilową modą, a nowym standardem, który na trwałe zadomowi się na rynku digital – nie ukrywa Wałęga. - Przede wszystkim dlatego że nie stawia przed użytkownikiem wymagań (instalacja, konfiguracja, regulamin etc), a daje konkretne benefity: działanie w trybie pełnoekranowym (bez paska przeglądarki), możliwość dodania skrótu do pulpitu, natychmiastowy czas ładowania strony głównej, oraz w pewnym zakresie działanie w trybie offlinie.

W ocenie szefa MoBehave za sukcesem tego trendu z pewnością przemawia również fakt, iż jest on mocno wspierany przez Google co już nie raz przyczyniło się do zmian na rynku. - Proces wdrożenia w mojej ocenie na pewno będzie stopniowy. Beneficjentami PWA zaraz po użytkownikach są z pewnością portale i to one w pierwszej kolejnością przejdą na nowy standard – prognozuje Wałęga.

Dla Artura Zawadzkiego, członka zarządu Spicy Mobile jest jasne, że PWA na obecnym etapie nie pochłonie aplikacji mobilnych. Aby tak się stało technologia musi okrzepnąć na rynku i pokazać pełnię swoich możliwości.

- Teoretycznie, jeżeli przeglądarki będą wystarczająco szybkie i komfortowe dla użytkowników urządzeń mobilnych, być może w przyszłości nie będziemy używać aplikacji – przyznaje Artur Zawadzki. - Z drugiej strony - czy technologia PWA zagrozi aplikacjom natywnym? Według mnie nie. Najpierw musimy zobaczyć, jak to rozwiązanie sprawdzi się w praktyce.

Jeżeli chodzi o przyszłość rynku mobilnego, ekspert Spicy Mobile jest pewien trzech rzeczy. - Technologia i sposoby programowania będą zależały od tego, jakie możliwości będzie dawało samo urządzenie, czyli smartfon. - Aplikacje na pewno będą rozwijały się tak, by były najprostsze pod każdym względem, w tym również pod kątem programowania. I wreszcie, aplikacje będą coraz bardziej wykorzystywały technologie webowe - przynajmniej te, które nie potrzebują dostępu do hardware’u (antena GPS, głośnik, aparat itp.) - podsumowuje Zawadzki.

Dołącz do dyskusji: Progressive Web App może zagrozić mobilnym aplikacjom, ale nie od razu. „Musi okrzepnąć na rynku, nie do wszystkiego się nadaje” (opinie)

4 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
dyrdy
Leo robi wpis, żeby tłuc więcej kasy. A u nas same akademiki. Pytanie jest proste: SMSy odbierasz w PWA czy aplikacji? Dziękuję, więcej pytań nie mam.
odpowiedź
User
Pytanie
Jaka jest zasadnicza różnica między PWA a przemyślanym RWD?
odpowiedź
User
kos
Jaka jest zasadnicza różnica między PWA a przemyślanym RWD?


Taka że PWA to inicjatywa Google, które chce w ten sposób przejąć władzę nad wszystkimi platformami. Możesz odpalać nudne Windows, nudnego Linuksa czy nudnego Mac OS X, następnie uruchamiasz Chrome i trafiasz do kolorowego, nowoczesnego świata PWA.

To jest oficjalny przekaz.

A oni dzięki temu mogą jeszcze lepiej targetować reklamy. Twój numer buta poznali dawno temu (sklep!), wiedzą też, na co chorujesz i że dużo pijesz.

Jest takie opowiadanie "Twój telefon zna datę twojej śmierci" czy coś takiego. Poczytaj sobie.
odpowiedź