WirtualneMedia.pl

Portal o mediach, reklamie, internecie, PR
Nr 1 w Polsce

Przeczytaj też

Codemedia poprowadzi kampanię influencr marketingową dla sklepu internetowego Jako-O

Rafał Masny: nowe kanały z Grupy Abstra jeszcze w tym roku, myślimy o produkcji komedii

2017-11-21 A A A KOMENTARZE: 9 FORUM DRUKUJ POLEĆ

Rozstaliśmy się z Lifetube, ponieważ nie mogliśmy dłużej prowadzić sprzedaży na zewnątrz naszej firmy. Teraz stawiamy na rozwój, nowe kanały wprowadzimy na YouTube jeszcze w tym roku. W perspektywie mamy też produkcję filmową i ekspansję zagraniczną - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Rafał Masny, współwłaściciel i jeden z założycieli Grupy Abstra.

Rafał Masny, Grupa Abstra Rafał Masny, Grupa Abstra

Justyna Dąbrowska: Kilkanaście dni temu poinformowaliście publicznie, że opuszczacie sieć partnerską Lifetube, by produkować treści we własnym zakresie. Jak na waszą decyzję zareagował LifeTube?

Rafał Masny, Grupa Abstra: Byli bardzo niepocieszeni. Stanowiliśmy dużą część całej sieci pod względem liczby subskrypcji i wyświetleń, byliśmy także jednym z pierwszych dużych kanałów w LifeTube. Kojarzyliśmy się z tą siecią wielu użytkownikom i branży reklamowej. Jak w każdym długim związku – rozstanie nie było niczym przyjemnym, ale jak na razie obie strony zachowują się wobec siebie fair. Liczymy na to, że utrzymamy dobre relacje.

Jak uzasadniliście swoją decyzję?

Obecnie zależy nam na wyższym poziomie organizacji naszej firmy i budowaniu relacji z rynkiem. Nie możemy zatem outsourcingować sprzedaży. Patrzymy już nie tylko z perspektywy kanału „Abstrachuje.TV”, ale całej Grupy Abstra, składającej się w tym momencie z siedmiu kanałów. Jesteśmy internetowym producentem oraz wydawcą i tak się pozycjonujemy. Nie chcemy być nazywani „telewizją w internecie”, bo to stary, wyświechtany termin. Mamy największe doświadczenie w produkcji filmów na Youtube i sprawnie działającą sieć kanałów, to daje nam świetną pozycje do dalszej ekspansji.

Tworzycie zatem, w opozycji do tradycyjnych, nowe media. W jakim kierunku chcecie je rozwijać? Macie w planach nowe kanały?

Tak, zamierzamy wejść na YouTube z kilkoma kanałami. Być może część uda nam się uruchomić jeszcze w tym roku. Na razie nie możemy jednak powiedzieć, o czym dokładnie będą.

Tematyką będzie mu bliżej do „Abstrachuje.TV”, „To JUŻ JUTRO”, czy „Dla Pieniędzy”?

Z pewnością będzie to coś nowego, nie  podobnego do już istniejących treści. Zasadniczo naszą kluczową kompetencją jest produkcja i wyznaczenie trendów na rynku internetowego wideo. A na to potrzeba dużo pieniędzy, czasu i innych zasobów. Nie jest to tak prosty proces, jak jeszcze kilka lat temu, mamy jednak przewagę w postaci silnej społeczności, zaplecza produkcyjnego i doświadczenia w środowisku internetowym.

Macie również inwestora. Ile wyłożyli na Grupę Abstra Bogusław Leśnodorski, Maciej Wandzel  i Olek Wandzel? Odkupili ponad 50 proc. akcji w firmie?

Mogę powiedzieć tylko tyle, że pozostajemy właścicielami większościowego pakietu udziałów w Grupie Abstra.

Po jakim czasie wasz nowy kanał zacznie być rentowny? Przeprowadziliście z inwestorami taką estymację?

Nowy projekt z pewnością zacznie na siebie zarabiać dopiero po kilku miesiącach. Uwzględniamy to w naszych planach. Natomiast nie ograniczamy się w inwestycjach tylko do YouTube, chcemy też wchodzić na nowe platformy, musimy być responsywni w stosunku do zmian na rynku.

Masz na myśli produkcję filmową? Szlaki przetarliście sobie przecież pełnometrażową wersją „Nieprzygotowanych”. Kiedy wtedy pytałam o powody nakręcenia tej produkcji, powiedziałeś, że „ktoś musi w końcu znów zrobić śmieszną komedię w tym kraju”.

„Nieprzygotowani. The Movie” był raczej zabiegiem wizerunkowym. Chcieliśmy pokazać, że nasza firma jest w stanie wyprodukować półtoragodzinny film kinowy. To był pierwszy tego typu projekt, z budżetem około 30 tysięcy złotych. Przećwiczyliśmy dłuższą formę filmową i nie wykluczamy kolejnych. Być może będzie to kontynuacja „Nieprzygotowanych”,  może nowa historia. W Polsce brakuje dobrych komedii - ich produkcja to nasz potencjalny kierunek na przyszłe lata.

Wraz z ogłoszeniem informacji o pozyskaniu inwestora pojawiły się doniesienia o zagranicznej ekspansji Grupy Abstra. Kiedy miałby się rozpocząć i z jakimi treściami chcielibyście zdobyć widzów spoza Polski?

Jeśli spojrzeć na nasze treści teraz, to o ile w odbiorze „Abstrachuje.TV” bardzo ważny jest kontekst lokalny, o tyle już w Nieprzygotowanych tej bariery nie ma. Jeszcze bardziej uniwersalne są kanały popularnonaukowe, takie jak „Dla Pieniędzy”. Trzeba pamiętać, że wyjście z nowymi treściami poza Polskę to pieśń przyszłości, perspektywa co najmniej roku. Na razie skupiamy się na rodzimym rynku, który jest do zagospodarowania.

Do kogo zatem chcecie trafiać z nowymi treściami? Dostrzegacie potencjalne nisze w widowni na polskim YouTube? Od kilku lat zaczyna się na nim robić coraz ciaśniej, co chwila pojawiają się nowe „gwiazdy YouTube”.

Nie chcę zdradzać zbyt dużo naszego know-how, ale wiemy, kto ogląda nasze kanały – z podziałem na wiek, miejsce zamieszkania, zainteresowania. Widzimy też jaki odbiór mają różne inne treści na platformie. To cenna wiedza przy launchowaniu nowego kanału, która sprawi, że nie będziemy trafiali do widzów z przypadkowymi treściami, które nie zatrzymają ich u nas. Poza tym, YouTube nie działa jak telewizja – tu nie ma stałej ramówki, wobec czego użytkownik sam wybiera interesujące go treści albo ufa rekomendacjom np. naszym.

Tym bardziej rywalizacja o widza, a co za tym idzie, o współprace reklamowe na YouTube, będzie coraz ostrzejsza. Lifetube, do którego należeliście, pośredniczył w sprzedaży reklam na waszych kanałach. Jak oceniasz model współpracy na linii twórca-MCN?

W obecnym kształcie ten model się nie sprawdza. Nie chcę uderzać w żadną sieć konkretnie, mówię jedynie o tendencjach widocznych dziś np. zagranicą. W USA sposób działania MCN-ów się zmienia. Disney kupił sieć Makers za pół miliarda dolarów i nie ma pomysłu, co z nią zrobić. Niektóre sieci stawiają na produkcję treści, inne na wąskie specjalizacje, np. kanały gamingowe.  Wraz z rozwojem internetu, model działalności MCN-ów musi się zmienić.

To jaka jest dzisiaj największa słabość sieci partnerskich?

MCN-y pośredniczą w sprzedaży czegoś, co nie wymaga pośredników. Twórca może sam rozmawiać z agencją lub domem mediowym bez udziału sieci partnerskiej. Ponadto MCN-y za bardzo skupiają się na samej sprzedaży.

A na czym powinny?

Na to pytanie powinny odpowiedzieć sobie same sieci partnerskie. Potrzebują także właściwie zdefiniować, jakie benefity mają ze współpracy z nimi  twórcy.

Dochodzimy do kwestii pozyskiwania środków na rozwój kanału. Obserwując polski rynek YouTube, można powiedzieć, że twórcy nie są „skazani” na współprace komercyjne. Na ciekawą formę finansowania wyrasta e-mecenat, czyli system regularnych wpłat od widzów w zamian za częstsze publikacje czy imienne pozdrowienia w filmie. Jak oceniasz taki model pozyskiwania funduszy na rozwój kanału? Czy początkujący twórca powinien jednak zgłosić się do MCN-u?

Nie używałbym tu słowa skazany, współprace komercyjne to raczej wyzwanie i tak je traktujemy. Na początku przygody z wideo w internecie, sieć partnerska jest dobry miejscem na rozwój. Twórcy nie mają jeszcze wtedy silnej pozycji negocjacyjnej i doświadczenia i tutaj MCN okazuje się bardzo pomocny. Nie wiem natomiast, na jakiego rzędu kwoty mogą liczyć youtuberzy na platformach e-mecenatu.

To ja podpowiem – na platformie Patronite Krzysztof Gonciarz miesięcznie dostaje prawie 13 tys. zł, Grupa Filmowa Darwin ponad 24 tys. zł , na Langusta na Palmie ponad 64 tys. zł. To oczywiście najbardziej spektakularne przykłady, ale cała masa twórców może liczyć na wpływy od kilkuset złotych do kilku tysięcy miesięcznie.

To bardzo fajny, szczerze oddolny model osobisty. Dzięki niemu twórca buduje silniejszą więź z widzami, co jest na YouTube wielką wartością samą w sobie. Sprawdza się dobrze, kiedy YouTuber ma jeden kanał lub kiedy publikuje treści trudne do skomercjalizowania – jak w przypadku np. Langusty na Palmie.

Wielki sukces tego kanału pokazuje także, jak różnorodną widownię i treści ma dziś polski YouTube. Czy uważasz, że przestanie być z czasem postrzegany jako serwis ze „śmiesznymi filmikami dla gimbazy”?

YouTube nie jest tylko dla ludzi młodych. W Polsce nie ma ich aż 20 milionów, a tyle osób korzysta z tego serwisu w naszym kraju. Na YouTube są wszyscy – starsi, młodsi, z wielkich miast i małych wsi. To, że dla niektórych grup brakuje treści, nie oznacza, że nie wchodzą na YouTube. Serwis z biegiem lat się profesjonalizuje i dojrzewa. Na mapie mediów nie da się go nie zauważyć. Spójrz, jak mocno wszedł do codziennego życia – dzielimy swój wolny czas na oglądanie seriali i filmów na Netflixie czy HBO, a do kawy w pracy lub w komunikacji miejskiej włączamy YouTube. Wiele osób dostrzega ten trend i w pełni świadomie uruchamia profesjonalne kanały, które przynoszą zyski. Coraz mniej YouTuberów swoją przygodę z serwisem zaczyna wyłącznie hobbystycznie.

Jest na rynku spora grupa twórców, którzy nie uciekają od współpracy z tradycyjnymi mediami - wy też macie za sobą kilka projektów dla Player.pl, należącego do TVN. Co youtuberom daje współpraca z telewizją?

Możemy zobaczyć, jak wygląda produkcja programu na dużą skalę, jak wygląda praca na planie,  jak działa przemysł telewizyjny. Taka współpraca pozwala nam sprawdzić, czy nakłady ponoszone na produkcję treści do telewizji i internetu przekładają się na wyniki oglądalności. Niestety, na rynku brakuje nam wskaźnika porównawczego obu mediów. Telewizję mierzy się statystyczną oglądalnością, internet liczbą wyświetleń. Nie ma kryterium pozwalającego na bezpośrednie porównanie, z którego kanału korzysta więcej osób.

Youtuberzy coraz częściej zastępują celebrytów w dużych kampaniach reklamowych. Jak oceniasz poziom współpracy internetowych influencerów z markami? Influencer marketing działa?

Influencer marketing działa, gdy robi się go mądrze. Mnóstwo marek zatrudnia do kampanii influencera tylko dlatego, że takie są trendy. Nie o to chodzi! Każdy twórca ma w kampanii pełnić konkretne funkcje, czego część marketerów zdaje się nie rozumieć. Jestem orędownikiem świadomego influencer marketingu, kiedy twórcy nie dorzuca się do akcji „na doczepkę”, ale jest dla klienta, agencji czy domu mediowego równorzędnym partnerem do rozmowy o celach, jakie chcą przy współpracy osiągnąć.

Do niektórych influencerów przykleiła się łatka „żywych banerów reklamowych” - zareklamują wszystko, za co dostaną wynagrodzenie. Kim właściwie jest dziś influencer? Czy jego wpływ na fanów ogranicza się tylko do decyzji zakupowych?

Pojęcie infleuncera upraszcza się do „internetowego celebryty” a to duży błąd. Współprace komercyjne na kanale dla youtubera to nie to samo co udział w reklamie dla celebryty. Jeżeli chcielibyśmy zrobić analogię do telewizji, to współpraca jest najbardziej podobna do lokowania produktu w programie telewizyjnym (np o motoryzacji). To, że w jednym tygodniu w programie pojawi się jakaś marka samochodowa nie znaczy, że za tydzień nie można tam wspomnieć o oleju silnikowym a za dwa o ofercie leasingowej. Jednoczenie nikt nie będzie miał pretensji do prowadzącego, że jest „żywym banerem” bo jego wizerunek nie jest kluczowy przy współpracy. Klient kupuje konkretny odcinek i zasięg. „Żywe banery”, o jakich wspominasz, to najczęściej osoby nierozsądnie gospodarujące swoim medium, które nie selekcjonują komercyjnych kontraktów. Prędzej czy później, rynek sam zweryfikuje ich potencjał reklamowy.

Nie masz wrażenia, że wraz ze wzrostem popularności, od influencerów coraz więcej się wymaga? Oprócz udziału w reklamach, powinni wypowiadać się na ważne społecznie tematy, być kreatorami i liderami opinii? „Influencerze musisz”?

Niezależnie od tego, czy jestem influencerem, dziennikarzem, celebrytą, mam prawo nie zabierać głosu w publicznych dyskusjach. Nie lubię, kiedy wymaga się tego od kogokolwiek. Mogę mieć własne zdanie, ale zachować je dla siebie. Nie jest moim obowiązkiem wypowiadanie się publicznie, nawet na ważne z punktu widzenia mojej grupy docelowej tematy. Chętnie wezmę udział w dyskusji na temat odpowiedzialności społecznej influencerów i mediów, ale nie chcę linczu za to, że na jakiś temat milczę.

Zaangażowalibyście się w kampanię społeczną?

Braliśmy udział w kilku kampaniach społecznych, włączamy się w Szlachetną Paczkę. Z zasady nie angażujemy się w akcje o podłożu politycznym.

Ale już kampanię Anji Rubik #sexedpl sparodiowaliście.

Ta akcja była dobrym materiałem na parodie. Jest dość schematyczna – znani ludzie mówią coś na białym tle. Sparodiowaliśmy trochę ten sztampowy format, także temat seksu jest „żartogenny”. To nie znaczy oczywiście, że nie popieramy założeń tej kampanii – ta parodia to był tylko żart.

Jak podchodzicie do kwestii praw autorskich w internecie?

Niedługo ta materia dzięki YouTube zostanie prawnie mocno przedefiniowana. Nie mamy nic przeciwko inspiracji, nasz format też jest swego rodzaju inspiracją. Zauważamy jednak, że w internecie pojawiają się filmy o takich samych tytułach jak nasze, z takimi samymi scenami, co jest już przegięciem. Nie mamy niestety instrumentów prawnych, by ścigać ich twórców, ale też nie uważamy tego za konieczne. Koniec końców, to widzowie ocenią tego typu „twórczość”.

Co z formatami commentary wideo, które z zasady polegają na ocenie innych filmów?

To zupełnie odtwórczy format o niskiej wartości. Jeśli w teoretycznie „moim” wideo główną treść stanowi czyjś film, to jaka jest moja rola jako twórcy? Że potnę czyjś film na sceny i po każdej zacznę się śmiać i dołożę dwa zdania? Proszę, jaką to ma wartość? Marną.

Autor: Justyna Dąbrowska

Wiecej informacji: Rafał Masny, Grupa Abstra, Abstrachuje.TV, influencer marketing, influencerzy, MCN, sieci partnerskie, kampanie społeczne, społeczna odpowiedzialność influencera

Komentarze (9) Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl

  reklama

POPULARNE

Zobacz więcej

Newsletter

Praca - WirtualneMedia