WirtualneMedia.pl

Portal o mediach, reklamie, internecie, PR
Nr 1 w Polsce

Przeczytaj też

Google planuje płatnego YouTube’a bez reklam

Trybunał Sprawiedliwości UE: umieszczanie filmów z YouTube’a na dowolnych stronach jest legalne (opinie)

2014-11-03 A A A KOMENTARZE: 7 FORUM DRUKUJ POLEĆ

Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że osadzanie na internetowych witrynach filmów i linków do nich nie jest naruszeniem praw autorskich. „To dobra wiadomość dla internautów, ale nie dla twórców” – mówi Wirtualnemedia.pl prawnik Jakub Kralka.

Trybunał Sprawiedliwości UE: umieszczanie filmów z YouTube’a na dowolnych stronach jest legalne (opinie)

Sprawa dotarła przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości w momencie, gdy firma BestWater International produkująca filtry do wody wytoczyła proces swoim konkurentom, którzy na swoim serwisie internetowym umieścili jej klip promocyjny.

Sporny filmik pochodził z serwisu YouTube. Przed sądem BestWater International stwierdził, że nie udzielił zgody na zamieszczenie filmu na witrynie pozwanej firmy, doszło więc do naruszenia praw autorskich. Sędziowie prowadzący proces zwrócili się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem, czy nastąpiło złamanie prawa. Trybunał odpowiedział, że nie. W jego opinii umieszczenie na stronie internetowej filmu lub prowadzącego do niego linku nie jest publicznym udostępnianiem treści w rozumieniu art. 3 ust.1 dyrektywy 2001/21/WE. W związku z tym nie doszło do naruszenia praw autorskich firmy BestWater International.

Zdaniem ekspertów pytanych przez Wirtualnemedia.pl opinia wyrażona przez trybunał oznacza, że wszyscy internauci, którzy osadzają na swoich stronach rozmaite filmy, które już wcześniej pojawiły się w sieci mogą spać spokojnie, bez obaw o prawne konsekwencje. Nie jest przy tym istotne, czy kopia pochodzi z legalnego źródła, czy też nie - Upraszczając opinię trybunału oznacza ona, że zamieszczenie interaktywnego linku (frame, embed) do filmu udostępnionego publicznie na YouTube nie jest w świetle prawa korzystaniem z utworu i nie wymaga uzyskiwania zgody jego twórcy - wyjaśnia Wirtualnemedia.pl Wiktor Rainka, adwokat z kancelarii Wierzbowski Eversheds. - Co więcej, skoro takie działanie nie jest w ogóle korzystaniem z utworu to bez znaczenia pozostaje to czy utwór znalazł się na YouTube legalnie czy też nie. Tym samym trybunał potwierdził swoje dotychczasowe stanowisko przedstawione w wyroku w sprawie Svensson, wskazujące, że linkowanie i embedowanie nie stanowi odrębnej eksploatacji utworu, ale jest w zasadzie wyłącznie poinformowaniem o jego zamieszczeniu na innej stronie. Dostęp do tej innej strony nie może być jednak ograniczony (np. płatny) - podkreśla Rainka.

Z kolei Jakub Kralka, prawnik i autor bloga techlaw.pl, zwraca uwagę na to, że kwestia osadzania filmów i linków na stronach internetowych jest z punktu widzenia prawa kontrowersyjna. - Ocena linków i obiektów osadzonych (embed) pod kątem ochrony prawa autorskiego jest problematyczna, próby okiełznania tych zagadnień przez praktyków i teoretyków prawa były liczne, natomiast dotychczasowe efekty tych starań okazały się wysoce niezadowalające - podkreśla Kralka. - Również orzeczenie TSUE w sprawie BestWater rozwiązuje jeden problem, tworząc w praktyce... kolejny. O ile Trybunał, zapewne słusznie, ratuje taką interpretacją przepisów internautów, którzy nieświadomi nielegalnego charakteru utworu postanowili opublikować go np. na swojej facebookowej "ścianie", z drugiej strony przyjęta wykładnia pozostawia bez ochrony samych autorów.  A są w polskim internecie duże strony, uwzględniane nawet w Megapanelu, których działalność opiera się niemal wyłącznie na linkowaniu do pirackich treści czy "embedowaniu" odcinków popularnych seriali lub filmów (np. liczne klony (nie)słynnego Kinomaniaka). To orzeczenie TSUE jest dobrą wiadomością dla przeciętnego internauty, który przypadkiem i nieświadomie nie narazi się na problemy prawne - ale już nie dla twórców. Nie jestem też przekonany czy dokonana wykładnia europejskiego prawa jest aby na pewno słuszna (trybunał stwierdził na przykład, że w wyniku linkowania lub osadzania z utworem nie zapoznaje się nowa widownia, ale przecież dokładnie tak się dzieje). Niezależnie od tego jaki kształt na przestrzeni lat będzie przyjmowało orzecznictwo (obecnie istnieje duża presja dotycząca liberalizowania prawa autorskiego, dyktowana głównie nastrojami młodych internautów), obawiam się, że w świetle obowiązujących przepisów nie jest ono w stanie wypracować odpowiednich rozwiązań. Przede wszystkim trzeba zredefiniować, być może za pomocą niechcianej, ale koniecznej kazuistyki, nie tyle techniczne opisy „linkowania” i „embedowania” co samo pojęcie rozpowszechniania - podkreśla Kralka.

Eksperci branży internetowej dziwią się, że do wspomnianej sprawy sądowej w ogóle doszło. - Przypadek niemieckiego sądu dowodzi, że w kwestii dostosowania prawa autorskiego do standardów wymiany informacji w internecie jest jeszcze sporo do zrobienia - mówi Sebastian Górski z serwisu Komputerswiat.pl, który zajmuje się tworzeniem filmów i zamieszczaniem ich w internecie. - W całej sprawie dziwi mnie nieco skostniała postawa firmy, która zdecydowała się pozwać internautów za udostępnienie ich filmu. W końcu z założenia miał on charakter promocyjny - podsumowuje Górski.

Autor: ps

Wiecej informacji: YouTube, Europejski Trybunał Sprawiedliwości, naruszenie praw autorskich

Komentarze (7) Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl

  reklama

POPULARNE

Zobacz więcej

Newsletter

Praca - WirtualneMedia