SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Balcerowicz o fuzji banków: To nie gra na zwłokę

Komisja Europejska wzmogła w poniedziałek nacisk na Polskę w związku z blokowaniem fuzji banków Pekao S.A. i BPH, których akcjonariuszem jest włoski bank UniCredito, wysyłając kolejny list w tej sprawie.

W liście, który - jak powiedział rzecznik unijnego komisarza ds. rynku wewnętrznego i usług Charliego McCreevy'ego, Oliver Drewes - liczy "dwa-trzy akapity", Komisja z zaniepokojeniem stwierdza, iż blokowanie fuzji jest niezgodne z unijną zasadą swobodnego przepływu kapitału.
 
"Takie jest nasze stanowisko - powiedział Drewes. - Są bardzo mocne przesłanki wskazujące, że polskie władze nie respektują jednej z fundamentalnych zasad unijnego prawa. Kraje członkowskie muszą go przestrzegać, a my musimy się upewnić, czy w tym wypadku prawo UE jest stosowane".
 
Rzecznik zaznaczył, że samo odwlekanie podjęcia decyzji jest dla KE wskazówką, że może mieć miejsce naruszanie swobody przepływu kapitału, ponieważ z punktu widzenia unijnego prawa chodzi nie o teoretyczne zapisy, ale o to, czy zasada jest rzeczywiście wcielana w życie i czy podmioty gospodarcze mogą z niej korzystać.
 
Polska ma 15 dni na odpowiedź, od której Komisja uzależnia dalsze kroki. Jeśli uzna ją za niewystarczającą, może rozpocząć procedurę w związku z naruszeniem przepisów UE, która może zaprowadzić Polskę przed unijny trybunał w Luksemburgu.
 
W poniedziałek upływa termin odpowiedzi przez Polskę na list sprzed tygodnia wysłany przez służby pani komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes, która nadzoruje fuzje i przejęcia na rynku UE, w tym także w sektorze bankowym. Polska została poproszona m.in. o wyjaśnienie, jaki interes publiczny i prywatny chce chronić, blokując fuzję Pekao SA - BPH.
 
Rzecznik pani Kroes Jonathan Todd wyjaśnił, że KE chce wiedzieć, czy polskie stanowisko jest stanowiskiem władz państwowych, czy też rząd działa jako udziałowiec prywatnych banków.
 
Todd powiedział wczesnym popołudniem, że odpowiedź z Polski dotąd nie nadeszła. Wyjaśnił, że zgodnie z unijnym prawem konkurencji Komisja Europejska - główny unijny urząd antymonopolowy - może sama podjąć wiążącą decyzję, że w tej sprawie Polska łamie przepisy. Jeśli Polska nie podporządkuje się decyzji KE, sprawa może trafić do Luksemburga.
 
Todd powiedział, że służby podległe komisarz Kroes i komisarzowi McCreevy'emu "koordynują" działania w sprawie fuzji. Drewes dodał, że włączając się w naciski na Polskę, komisarz McCreevy chciał wysłać "wyraźny sygnał, że Komisja Europejska traktuje sprawę bardzo poważnie".
 
Drewes przyznał, że równoległa korespondencja między polskim rządem a różnymi komisarzami w jednej sprawie, czego efektem mogą być dwa postępowania w sprawie wykroczeń, "nie jest zwykłą procedurą".
 
Tym bardziej, że do dwóch listów w sprawie UniCredito dochodzi jeszcze trzeci, także wysłany w poniedziałek. KE wraca w nim do wyrażonego w listopadzie przez Polskę sprzeciwu wobec prac nad nową dyrektywą, która ma ułatwić ponadgraniczne fuzje w europejskim sektorze bankowym. Podczas wymiany poglądów na spotkaniu ministrów finansów Polska jako jedyna wypowiedziała się przeciwko nowym regulacjom, których orędownikiem jest komisarz McCreevy.
 
Teraz w liście McCreevy wyraża nadzieję, że Polska będzie "aktywnie" uczestniczyć w pracach nad dyrektywą i zgłaszać swoje uwagi i obawy wykorzystując do tego wszystkie dostępne w UE fora. "Chcemy, by polski głos był słyszany. Liczymy na zaangażowanie Polski" - zapewnił Drewes.
 
Premier Kazimierz Marcinkiewicz powtórzył w poniedziałek, że w sprawie ewentualnej zgody na przejęcie przez UniCredito Banku BPH i połączenia go z Pekao konieczne będzie przeprowadzenie skrupulatnych analiz, a rząd nie będzie się z tym spieszył. "To nie jest bieg na 100 metrów. Dziwi fakt, że Komisja Europejska prosi o wyjaśnienia w ciągu siedmiu dni. Nie ma pośpiechu" - powiedział w poniedziałek dziennikarzom premier.
 
Polski rząd twierdzi, że przed wydaniem ewentualnej zgody konieczne będzie przeanalizowanie wszystkich materiałów, w tym raportu Najwyższej Izby Kontroli. Według nieoficjalnych informacji kontrola NIK uznała, że włoski inwestor złamał jeden z punktów umowy prywatyzacyjnej Pekao SA, przejmując Bank BPH w ramach globalnej fuzji. Tymczasem ten punkt stanowi, że właściciel Pekao SA nie będzie mógł posiadać więcej niż 10 proc. akcji innego, konkurencyjnego na polskim rynku banku.
 
Rzecznik Todd powiedział, że po raz pierwszy Komisja Europejska spotkała się z przypadkiem, kiedy zachodzi podejrzenie, że umowa prywatyzacyjna sprzeczna jest z zasadą swobody przepływu kapitału.
 
Z punktu widzenia KE fuzja Pekao SA - BPH byłaby dokończeniem globalnego połączenia UniCredito Italiano z niemieckim HypoVereinsbank, zaakceptowanego w październiku przez KE. W wyniku tego połączenia UniCredito posiada pośrednio 71,03 proc. głosów na walnym zgromadzeniu BPH. UniCredito nie otrzymało jednak do tej pory od Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) zgody na wykonywanie prawa głosu z akcji BPH.
 
"To nie jest gra na zwłokę" - powiedział w poniedziałek w Brukseli prezes NBP i szef KNB Leszek Balcerowicz. "Naszym mandatem nie jest ocena z punktu widzenia konkurencji, ale stabilności sektora bankowego" - dodał. Najbliższe posiedzenie Komisji Nadzoru Bankowego zaplanowane jest na 8 lutego.
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Balcerowicz o fuzji banków: To nie gra na zwłokę

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl