SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Kinga Rusin: wykorzystuję dobrą passę

Zwycięstwo w "Tańcu z gwiazdami" zapoczątkowało w życiu Kingi Rusin nowy etap.

Dziennikarka rozwija własną firmę PR, w weekendy prowadzi program "Dzień dobry TVN" i koncentruje się na sobie i swoich dzieciach.

- Lubię kiedy wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Tak, jak sobie zaplanowałam. Nie potrafię niczego robić na pół gwizdka - mówi Kinga Rusin, która na siebie zaczęła zarabiać już jako 16-latka, udzielając lekcji angielskiego. - Od dwóch lat żyję w nieustannym pośpiechu. Cały czas nowe wyzwania, nowe pomysły, nowe stresy... Ale nie narzekam - dodaje.

Prezenterka przyznaje, iż z radością przyjmuje to, co przynosi jej los i stara się wykorzystać szanse, które od niego dostaje. - Wykorzystuję dobrą passę. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? - pyta retorycznie. Przyznaje, że nowe możliwości otworzyły się dla niej wraz ze zwycięstwem w "Tańcu z gwiazdami" - Wiele osób wtedy we mnie uwierzyło. Łatwiej mi było je przekonać - mówi.

Uwielbia działać. - Jestem trochę taką Zosią Samosią. Nie wiem do końca, czy jest mi z tym dobrze. Pewnie łatwiej byłoby mi poradzić sobie z niektórymi emocjami, gdybym umiała dzielić się nimi z drugą osobą. Ale niektóre cechy trudno zmienić - opowiada Rusin.

Jej mama twierdzi, iż Kinga Rusin przypomina teraz swojego zmarłego ojca - człowieka z wielką pasją do interesów, wizjonera i marzyciela wyprzedzającego swoje czasy, człowieka, na którego mogła zawsze liczyć, który przekazał jej wiarę w siebie i optymizm.

W mediach głośno było o rozejściu Kingi Rusin z Tomaszem Lisem. Chociaż dziennikarz już układa sobie życie na nowo, Rusin jeszcze o tym nie myśli. - Bardzo dobrze czuję się we własnym towarzystwie. Mój mikroświat to moje dzieci, moja mama i ja. Może to źle, bo z drugiej strony jestem zwolennikiem teorii, że człowiek to zwierzę stadne, że potrzebuje drugiego człowieka dla pewnej równowagi. Wiem, sama sobie zaprzeczam, ale co ma być, to będzie - mówi z uśmiechem na twarzy, ale odmawia komentowania swojego rozwodu. Stwierdza jedynie: - Nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny (...), wszystko ma swój sens. Ważne jest, żebyśmy umieli wykorzystać pewne zdarzenia, które na pierwszy rzut oka wydaję się negatywne, jako bodziec do tego, żeby zrobić coś pozytywnego.

Telewizyjna gwiazda nie ukrywa jednak, iż również miewa gorsze dni. - Jak każdy miewam gorsze dni wtedy, kiedy jestem zmęczona, kiedy jest szaro za oknem, kiedy coś nie idzie po mojej myśli. Ale mam żelazną zasadę: nie karmę się swoimi smutkami, nie nakręcam się, nie rozpamiętuję, nie popadam w melancholię. (...) Największą pozytywną siłę dają mi jednak moje dzieci - zdradza skąd czerpie siłę, by realizować swoje marzenia i ambicje Kinga Rusin.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Kinga Rusin: wykorzystuję dobrą passę

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl