SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Kwiatkowski: nie jestem bohaterem telenoweli

Prezes TVP Robert Kwiatkowski zapewniał, że podczas swoich pierwszych przesłuchań w komisji śledczej i w prokuraturze, niczego nie ukrywał

Prezes TVP Robert Kwiatkowski zapewniał, że podczas swoich pierwszych przesłuchań w komisji śledczej i w prokuraturze, niczego nie ukrywał, a jedynie nie pamiętał niektórych faktów. Mówił, że dziś trudno mu oddzielić to co sam pamięta, od tego, co wie z innych źródeł.

"Proszę nie oczekiwać, że będę się zachowywał jak jakiś bohater telenoweli, że w każdym odcinku dochodzi do przełomu, bo ktoś sobie coś przypomniał" - powiedział Kwiatkowski, podtrzymując swoje zeznania z prokuratury i złożone poprzednio przed komisją śledczą.

Przewodniczący komisji Tomasz Nałęcz (UP), by ustalić kiedy Kwiatkowski dowiedział się o aferze Rywina, pytał go jak to możliwe, że nie chciał uzyskać szerokiej wiedzy o sprawie od Bolesława Sulika i Macieja Kosińskiego, którzy rozmawiali o tym z przedstawicielami "Agory" i "Gazety Wyborczej" i tym samym uzyskali szeroką wiedzę.

Kwiatkowski poprosił o przytoczenie odpowiedniego fragmentu zeznań Sulika. Potem zaproponował, że sam odczyta odpowiedni fragment.

Kwiatkowski zarzucił Nałęczowi "nieuprawnione twierdzenie". Nałęcz powiedział bowiem, że swoje pytania zadaje w oparciu o znajomość rozmów Kwiatkowskiego i Sulika, których oni sami nie pamiętają. "Jeśli jest jakiś skutek, to może być i przyczyna" - odparł szef komisji. "Jeśli jest przyczyna, to może być skutek" - replikował prezes TVP.

Kwiatkowski protestował też przeciwko innym stwierdzeniom Nałęcza, m.in. wtedy, gdy szef komisji, powołując się na billingi telefoniczne, mówił, że Kwiatkowski i Sulik "rozmawiali ponad wszelką wątpliwość". "Powtarzam: nigdy w życiu nie rozmawiałem z panem Sulikiem, i przypuszczam, że z nikim innym, przez telefon komórkowy, przez dwie godziny" - oświadczył.

Szef komisji śledczej pytał też o to, czemu Kwiatkowski "ukrył fakt rozmowy z Kosińskim", dyrektorem generalnym TVP. "Nie ukrywałem niczego, nie jestem w stanie - ani wówczas, ani w tej chwili, przypomnieć sobie wszystkich rozmów, jakie odbywałem na ten temat. (...) Rozmowa z dyrektorem Kosińskim nie wnosiła do sprawy nic nowego" - zeznał Kwiatkowski.

Podczas czerwcowego przesłuchania Nałęcz pytał Kosińskiego, czemu ta rozmowa była krótka. Kosiński wyjaśnił, że rozmowa z Michnikiem była długa, bo relacjonowano mu "cały ciąg wydarzeń", a Kwiatkowski - według niego - już o tym wiedział. "Czyli mamy do czynienia z zeznaniem, które kwestionuje pańskie zeznania i w prokuraturze i przed komisją, że pan znał tylko mgliste plotki". "Ja wówczas przed rozmową z panem Kosińskim, byłem po rozmowie z panem Rywinem i panem premierem" - odparł szef TVP.

"Lew Rywin był dla pana wiarygodnym narratorem tej sprawy i nie zamierzał pan już weryfikować tej wiedzy u pana Kosińskiego, czy Sulika?" - zauważył Nałęcz. "Od niego (Rywina) się o sprawie dowiedziałem" - mówił Kwiatkowski. Pytany, czemu dalej nie wypytywał innych, Kwiatkowski powtórzył, że był też po rozmowie z premierem, "którego wrażenia były jednoznaczne". "Pan Rywin przekazywał mi tyle ile chciał, ile uważał za stosowne" - dodał.

Kwiatkowski oświadczył, że potwierdza to, co już wcześniej o tym powiedział i nie ma nic więcej do dodania. (wac)
Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Kwiatkowski: nie jestem bohaterem telenoweli

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl