SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Polak Arthur Reinhart robie karierę w Hollywood

Zanim został operatorem, długo myślał o karierze reżysera. Dostał się nawet na Wydział Reżyserski łódzkiej Filmówki, ale szybko przeniósł się na Wydział Operatorski.

Teraz kręci filmy z Amerykanami. Wszystko wskazuje na to, że dokonał dobrego wyboru.

W piątek na ekrany polskich kin weszła amerykańsko-brytyjsko-niemiecka superprodukcja "Tristan i Izolda". Scenariusz napisał Dean Georgaris ("Zapłata", "Lara Croft Tomb Raider: Kolebka Życia"). Reżyserią pokierował Kevin Reynolds ("Robin Hood: Książę złodziei", "Hrabia Monte Christo"). Przed kamerą wystąpili James Franco ("Spiderman") i Rufus Sewell ("Obłędny rycerz", "Helena Trojańska"). Za kamerą natomiast - w roli operatora stanął Artur Reinhart. "Tristan i Izolda" to jego pierwsza hollywoodzka produkcja.

- Przez przypadek zobaczyłem jego zdjęcia do filmu "Nic" - wspomina Kevin Reynolds początek swojej współpracy z Reinhartem. - Dostrzegłem w nich tę wrażliwość i melancholię, połączone z pewną dozą mroku, które chciałem zobaczyć w "Tristanie i Izoldzie". To prawdziwy artysta, a dla mnie strona wizualna filmu ma kluczowe znaczenie. Co prawda odradzano mi jego zaangażowanie. Słyszałem głosy, iż nigdy nie pracował przy superprodukcji, że sobie nie poradzi, ale byłem uparty - dodaje. - To jeden z najlepszych operatorów na świecie - podkreśla reżyser.

- Myślę obrazem. Widzę obrazem. Praca z kamerą sprawia mi dziką przyjemność - opowiada w rozmowie z "Dziennikiem" o swoim zawodzie i pasji sam Reinhart, a o pracy nad hollywoodzkim "blockbusterem" dodaje:

- Nie mogę narzekać. Przed rozpoczęciem zdjęć, kilka razy spotkałem się z Kevinem. Precyzyjnie ustaliliśmy, jak film będzie wyglądał od strony plastycznej. Przedstawiłem reżyserowi pewne sugestie, on je zaakceptował. Tak było już do końca produkcji.

Chociaż wcześniej unikał realizacji komercyjnych, na udział w "Tristanie i Izoldzie" operator zgodził się ze względu na swój sentyment do opowieści o nieśmiertelnej miłości.

- Spodobał mi się średniowieczny sztafaż - przyznaje i jednocześnie zdradza, że "Tristan i Izolda" to dopiero początek jego współpracy z Reynoldsem. Panowie już szykują się do kolejnego spotkania.

Tymczasem jednak Reinhart przygotowuje się do pracy na planie swojej partnerki życiowej Doroty Kędzierzawskiej. Razem pracują już od wielu lat, teraz przygotowują film "Pora umierać" z Danutą Szaflarską w głównej roli. Zdjęcia będą czarno-białe.

Przypomnijmy, iż polscy operatorzy są jednymi z najbardziej cenionych w Hollywood. Z powodzeniem radzi sobie tam nie tylko Janusz Kamiński, który stale współpracuje ze Stevenem Spielbergiem, ale i Paweł Edelman ("Pianista"), Andrzej Sekuła ("Cztery pokoje", "Cube 2", "American Psycho") i Sławomir Idziak ("Gattaca - Szok przyszłości", "Helikopter w ogniu", "Harry Potter i Zakon Feniksa").

- Łódzka szkoła kształci pełnego filmowca. Operatorzy są dobrze wykształceni, samodzielnie robią etiudy. Piszą także scenariusze, potrafią pracować z aktorem, znają się na reżyserii. Tymczasem w Hollywood obowiązuje wąska specjalizacja. Nie komentuje się pracy innych. Praca to praca - komentuje fenomen polskich operatorów w Hollywood Reinhart, chociaż nie wszyscy z nich, jak np. Kamiński, rzeczywiście zdobywali wykształcenie w Polsce.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Polak Arthur Reinhart robie karierę w Hollywood

0 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl