SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Andrzej Miękus: Na rynku ciągle jest miejsce na dobry męski tytuł

- „Malemen” to produkt, który tworzy nową jakość na rynku magazynów lifestylowych skierowanych do mężczyzn - mówi Wirtualnemedia.pl Andrzej Miękus, który właśnie zrezygnował z funkcji prezesa Next Media, wydawcy pisma.

- Już od dłuższego czasu narastał konflikt między udziałowcami, to znaczy między mną a funduszem NFI Black Lion. Uznaliśmy więc, że dalszy konflikt uniemożliwia wspólne działanie i musieliśmy się rozstać. Niestety nie udało mi się namówić funduszu, który jest większościowym udziałowcem, do odsprzedania swoich udziałów, dlatego to ja musiałem odejść - mówi Andrzej Miękus.

Miękus poinformował nas, że z wydawnictwa Next Media odszedł 27 czerwca. - Ostatni numer „Malemena”, nad którym pracowałem, będzie dostępny w punktach sprzedaży jeszcze przed końcem bieżącego tygodnia. Na tym moja współpraca z wydawnictwem Next Media się kończy - powiedział Miękus. Jednocześnie zapowiedział, że nie zamierza rozstawać się z rynkiem prasowym. - Uważam, że ciągle na rynku jest miejsce na dobry tytuł skierowany do mężczyzn. Chętnie byłbym częścią takiego projektu - stwierdził.

Miękus przyznał, że - jego zdaniem - pozostawia „Malemena” i wydawnictwo w dobrej kondycji. - Uważam, że udało się nam stworzyć bardzo dobry produkt. Produkt, który tworzy zupełnie nową jakość na rynku magazynów lifestylowych skierowanych do mężczyzn. Tytuł ten został bardzo dobrze odebrany nie tylko przez czytelników, ale także przez klientów reklamowych. Myślę, że dzisiaj reklamodawcy działający w tzw. segmencie męskim zaczynają planowanie kampanii prasowych właśnie od „Malemena”. Tak więc pozycja reklamowa tego tytułu jest bardzo silna. Dużo pracy wymagają jeszcze działania marketingowe oraz rozbudowa systemu dystrybucji tego magazynu - mówi Andrzej Miękus.


Z Andrzejem Miękusem, byłym prezesie wydawnictwa Next Media rozmawiamy o kulisach jego odejścia z wydawnictwa, a także o specyfice polskiego rynku tytułów prasowych skierowanych do mężczyzn, jak również o jego planach na przyszłość.


Krzysztof Lisowski: Jakie są prawdziwe powody Pana odejścia z wydawnictwa Next Media? „Malemen” był przecież Pana autorskim pomysłem, z którym był Pan pewnie emocjonalnie związany?

Andrzej Miękus, były prezes wydawnictwa Next Media: Ta sprawa jest skomplikowana. Już od dłuższego czasu narastał konflikt między udziałowcami, to znaczy między mną a funduszem NFI Black Lion. Uznaliśmy więc, że dalszy konflikt uniemożliwia wspólne działanie i musieliśmy się rozstać. Niestety nie udało mi się namówić funduszu, który jest większościowym udziałowcem, do odsprzedania swoich udziałów, dlatego to ja musiałem odejść.

Czy będzie Pan jeszcze finalizował jakieś rozpoczęte projekty w Next Media czy też to zakończenie współpracy ma charakter definitywny?

Odszedłem z dniem 27 czerwca, a ostatni numer „Malemena”, nad którym pracowałem, będzie dostępny w punktach sprzedaży jeszcze przed końcem bieżącego tygodnia. Na tym moja współpraca z wydawnictwem Next Media się kończy.

Ja Pan ocenia sytuację rynkową „Malemena” oraz pozycję wydawnictwa Next Media w chwili, gdy Pan odchodzi?

Uważam, że udało się nam stworzyć bardzo dobry produkt. Produkt, który tworzy zupełnie nową jakość na rynku magazynów lifestylowych skierowanych do mężczyzn. Tytuł ten został bardzo dobrze odebrany nie tylko przez czytelników, ale także przez klientów reklamowych. Myślę, że dzisiaj reklamodawcy działający w tzw. segmencie męskim zaczynają planowanie kampanii prasowych właśnie od „Malemena”. Tak więc pozycja reklamowa tego tytułu jest bardzo silna. Dużo pracy wymagają jeszcze działania marketingowe oraz rozbudowa systemu dystrybucji tego magazynu.

Czy jest Pan zadowolony z poziomu nakładu i czytelnictwa, jaki został osiągnięty przez magazyn „Malemen”? W środowisku krążyły głosy, że sprzedaż ta nie jest zadowalająca (od marca br. z 60 tys. nakładu, tylko 20 tys. sprzedawano w punktach detalicznych, a aż 40 tys. kupowały firmy)?

Ja jestem bardzo zadowolony, ponieważ od początku udało nam się utrzymać podobny nakład oraz sprzedaż tytułu. Było to możliwe m.in. dzięki systemowi dzielonej dystrybucji, w ramach którego część nakładu była kierowana do sprzedaży detalicznej, a część przekazywana firmom. W momencie przejścia na miesięcznik, co miało miejsce w marcu br., znacząco zwiększyliśmy nadział oraz sprzedaż na rynku otwartym. W sensie generalnym jestem zadowolony z pozycji, jaką „Malemen” osiągnął w ciągu tego 2,5 roku.

Jak Pan ocenia polski rynek pism lifestylowych kierowanych do mężczyzn?

Mówi się o tym, że mężczyźni nie czytają prasy i rzeczywiście znajduje to odzwierciedlenie w nakładach i czytelnictwie. Pismo kobiece zaczyna się liczyć na rynku dopiero w momencie, gdy jego sprzedaż sięgnie przynajmniej 80-100 tysięcy egzemplarzy i więcej. Dla pism męskich jest to niestety wciąż granica nieosiągalna. Pomijam oczywiście tytuły skierowane de facto do młodzieży - takie, jak „CKM” czy „Logo”, a mam na myśli bardziej tytuły typowo męskie - takie, jak „Playboy”, „Men’s Health” czy właśnie „Malemen”. Z drugiej strony uważam, że z punktu widzenia sukcesu rynkowego, tytuły „męskie” mają wciąż ogromny potencjał. Zwłaszcza, jeśli zawartość takiego pisma nie będzie skierowana do samych mężczyzn, ale także np. do ich partnerek. Nie bez powodu w przypadku „Malemena” reklamowaliśmy go jako magazyn dla „mężczyzn i kobiet, które ich kochają”. Znalazło to odzwierciedlenie w wysokim współczytelnictwie właśnie u kobiet. Ja generalnie uważam, że taki model ma ogromne szanse na powodzenie rynkowe - aby magazyn męski, kierowany był także do osób będących w bezpośrednim otoczeniu mężczyzny - żony czy przyjaciółki.

Polski rynek magazynów dla mężczyzn - choć trudny - jest dość ubogi. Do wyboru jest niewiele tytułów. Widzi Pan miejsce na jakiegoś nowego gracza? Krążą plotki, że Pan przygotowuje jakiś nowy projekt?

Uważam, że ciągle na rynku jest miejsce na dobry tytuł skierowany do mężczyzn. Chętnie byłbym częścią takiego projektu.

A co Pan myśli o bezpośredniej konkurencji „Malemena” - mam na myśli takie tytuły, jak „Playboy” czy „Men’s Health”?

Uważam, że „Malemen” jest na osobnej półce. Czas „Playboya” się kończy, a „Men’s Health” jest tytułem skierowanym do dużo węższej grupy docelowej.

Przed laty był Pan osobą, która wprowadziła na polski rynek wydawnictwo Readers’s Digest. Myśli Pan o tym, aby znowu utworzyć, tym razem zupełnie nowe wydawnictwo?

Jeśli miałbym podjąć się takiego wyzwania, na pewno nie będę robił tego samodzielnie. Tworzenie struktury wydawnictwa, tak jak w przypadku Reader’s Digest, to jest coś bardzo mi bliskiego. Zresztą „Malemen” i wydawnictwo Next Media były właśnie w taki sposób zbudowane: jako przedsięwzięcie wydawniczo-marketingowe. Mówimy tutaj nie o tworzeniu tytułów prasowych, tylko o tworzeniu brandów. Wydawnictwo Readers’s Digest nie skupiało się tylko na wydawaniu magazynu, ale przygotowywano tam wiele dodatkowych produktów – takich, jak książki czy płyty. Jest to najbliższa mi filozofia tworzenia firmy wydawniczej.

O rozmówcy
Andrzej Miękus pełnił funkcję prezesa wydawnictwa Next Media oraz wydawcy magazynu „Malemen” od 2008 roku. Swoją karierę zaczynał jako dziennikarz telewizyjny, specjalizujący się w tematyce ekonomicznej. Związany był m.in. z „Teleexpresem”, „Panoramą” oraz „Wiadomościami”. W latach 1990 – 1991 był doradcą ds. mediów wicepremiera Leszka Balcerowicza. Był twórcą i inicjatorem takich przedsięwzięć, jak Reader’s Digest, Business Press oraz Stowarzyszenie Marketingu Bezpośredniego. Od 2000 roku jest szefem grupy Smart Marketing Solutions, która zajmuje się tworzeniem i realizacją programów marketingowych.

Dołącz do dyskusji: Andrzej Miękus: Na rynku ciągle jest miejsce na dobry męski tytuł

5 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
macius
zależy jak kto definiuje nową jakość. Ja ciągle czekam na tytuł zbliżony poziomem do brytyjskiego GQ, na razie niestety go brak.
odpowiedź
User
Greg
to zajrzyj do Empiku i kup magazyn PRIME. Mozna śmiało powiedzieć, że jest zbliżony do GQ. Jakość artykułów świetna, trochę kiepska grafika, ale całość bardzo fajnie się czyta.
odpowiedź
User
Haircut
Ciekawy wywiad.
odpowiedź