Od ponad dwóch lat Telewizja Republika dużą część przychodów osiąga z wpłat od widzów. Stacja praktycznie non stop zachęca do przekazywania jej pieniędzy. Od wielu miesięcy podaje numer swojego rachunku bankowego oraz kod QR ułatwiający wpłaty.
Ponadto stacja promuje na antenie swoje poboczne projekty: uruchomioną jesienią zeszłego roku platformę e-commerce Goryla.pl oraz tworzony od kilku miesięcy podcast "13 piętro".
Kilka kodów QR w Republice
Na antenie kod QR do wpłat na Republikę często zajmuje połowę ekranu. Dla stacji takie zasilenie finansowe jest priorytetem, co może symbolizować chociażby to, że w drugiej połowie kwietnia kod QR był eksponowany w czasie transmisji z konferencji PiS, podczas której szef partii Jarosław Kaczyński i jej rzecznik Rafał Bochenek zachęcali do wpłat na ugrupowanie, opowiadając o ułatwiającym to kodzie QR.

W Republice duży kod QR pojawia się na antenie tak często, że regularnie bywa jednym z kilku takich znaczków na ekranie. Tuż nad "belką" informacyjną pokazywane są dwa mniejsze kody: do wpłat na stację i kupowania promowanych produktów na Goryla.pl.
Miłosz Kłeczek o "dżentelmeńskiej umowie" z widzami Republiki
Do wpłat dla stacji zachęcają też jej dziennikarze, m.in. wyliczając imiona i miejsca zamieszkania osób, które w aktualnej chwili przelały pieniądze. Na niestandardowy chwyt w drugiej połowie kwietnia zdecydował się w swoim popołudniowym programie Miłosz Kłeczek: pokazał ekran smartfona z krzywą przedstawiającą liczbę wpłat z tamtego dnia.
– Wczoraj apelowaliśmy z prezesem i ta przerywana linia, która popięła się w górę, to za wczoraj wynik. Ekstra państwo zareagowali. A dzisiaj bez naszych apeli znowu jest lipa, mówiąc kolokwialnie – stwierdził Kłeczek. Zaapelował o wpłaty – poprzez zeskanowanie kodu QR pokazywanego na ekranie – do widzów, "którzy mogą oczywiście, dla których to nie będzie zbyt duży ciężar finansowy".

W zeszłą środę Miłosz Kłeczek kolejny raz posłużył się wykresem z krzywą wpłat, ale tym razem nie pokazał go na smartfonie, tylko wstał zza stołu, gdzie prowadził dyskusję z gośćmi, i przeszedł przed ekran w innej części studia.
Wyjaśnił, że prezentuje ten wykres, ponieważ stacja zawiera z widzami "pewną umowę". – To jest niepisana umowa, dżentelmeńska. Możemy sobie uścisnąć dłonie, przynajmniej tak online, zdalnie. My się narażamy dla Polski, dla racji stanu, dla wolności słowa, dla państwa prawa do informacji wpisanej w konstytucję – wyliczył.
– A państwo jako rekompensatę czy zapłatę za to wspieracie Telewizję Republika. Dzięki temu my możemy wykonywać naszą misję publiczną, bo Telewizja Republika przejęła de facto misję publiczną, która jest wpisana ustawowo dla Telewizji Polskiej, której dzisiaj nie ma – dodał.

– To wsparcie jest potrzebne na różnych płaszczyznach. Teraz także jesteśmy ścigani przez nielegalną prokuraturę i panią prokurator Wrzosek. Pewnie będziemy mieli stawiane zarzuty. Musimy opłacić studio, sprzęt, wynagrodzenia, prawników. Także proszę o państwa zaangażowanie – podkreślił.
I wskazał, jak ma to przełożyć się na linię widoczną na wykresie. – Spróbujemy zaktualizować za kilkanaście minut wykres i chciałbym, żeby fioletowa linia nie płynęła tak jak teraz parabolą, tylko wolałbym, żeby ona popikowała w górę. Prosto w górę, aż do sufitu, aż do chmur – stwierdził (w poniższym wideo ta sytuacja zaczyna się w 16. minucie).
Sakiewicz: jesteśmy od mówienia prawdy
Zachowanie Miłosza Kłeczka od razu pochwalił obecny w studiu szef stacji Tomasz Sakiewicz. – Pracownik Telewizji Republika walczy o nasze sprawy, ale rzeczywiście chciałbym bardzo podziękować, bo to wsparcie, które państwo udzielają – również państwo, którzy często z nami się nie zgadzacie, ale wiemy o takim wsparciu, że udzielają – powoduje, że w tej stacji można mówić, co się chce – stwierdził.

– Chociaż lubić nas nie trzeba, bo nam nie o to chodzi. My nie jesteśmy od lubienia, my jesteśmy od mówienia prawdy i od tego, żeby potrafić formułować swoje myśli – dodał Sakiewicz.










