Prokuratura wszczęła je 2 czerwca po przeprowadzeniu czynności sprawdzających - podał rzecznik w komunikacie na stronie internetowej prokuratury. Zaznaczył, że na obecnym etapie śledztwa prokurator nie przewiduje publikowania materiału filmowego z kamer nasobnych funkcjonariuszy, którzy brali udział w tej interwencji. "Decyzja ta może ulec zmianie na dalszym etapie śledztwa" - dodał rzecznik.
Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie dotyczy działań na szkodę Sakiewicza - możliwości przekroczenia uprawnień przez policjantów - "nieuprawnionym wejściu do wskazanego lokalu mieszkalnego" i jego lustracji czy nie ma tam osoby zamierzającej popełnić samobójstwo - wynika z komunikatu.
Prokuratura zbada też, czy policjanci mogli przekroczyć swoje uprawnienia przy zatrzymaniu i założeniu na ręce kajdanek przebywającej w mieszkaniu kobiecie, bez wcześniejszego wezwania jej do zachowania zgodnego z prawem oraz uprzedzenia jej o zamiarze ich użycia. Śledztwo ma też wyjaśnić ewentualne nieprawidłowości w policyjnym protokole jej zatrzymania - podał prok. Skiba.

Rzecznik przypomniał, że zawiadomienie o możliwości przestępstwa prokuratura otrzymała 18 maja od Komendanta Stołecznego Policji i w kolejnych dniach zostało uzupełnione kolejnymi dokumentami ze stołecznej komendy. Zaznaczył też, że odrębne śledztwo w sprawie fałszywych alarmów, które od 13 maja kierowano do różnych służb i dotyczyły głównie osób powiązanych z Telewizją Republika prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa – Praga w Warszawie.
W piątek 15 maja policja weszła do domu Tomasza Sakiewicza i skuła jego asystentkę. Powodem był jeden z wielu fałszywych alarmów. Funkcjonariusze otrzymali informację, że w mieszkaniu znajduje się "dziecko w niebezpieczeństwie".
Źródło: PAP










