Rolniczy król TikToka. Kołodziejczak prostymi środkami robi viral za viralem

– Hahaha, zobaczcie, co urosło w moim ogródku. To dla mnie prawdziwy smak lata – Michał Kołodziejczak z wdziękiem internetowego śmieszka wrzuca kolejny viral na Facebooka i TikToka. Idzie mu to gładko, jakby był do tego stworzony. Czy cel to przyszłoroczne wybory parlamentarne? A może były wiceminister rolnictwa ma duży potencjał reklamowy? O to pytamy ekspertów.

Rafał Badowski
Rafał Badowski
Udostępnij artykuł:
Rolniczy król TikToka. Kołodziejczak prostymi środkami robi viral za viralem
Nagrania Michała Kołodziejczaka na Facebooku i TikToku.

Michał Kołodziejczak jest jednym z najaktywniejszych polityków młodszego pokolenia w polskim internecie. Ma na TikToku już ponad 100 tys. obserwujących, a na Facebooku – ponad 74 tys. Na X obserwuje go 63 tys. followersów. To efekt zmiany komunikacji. Od miesięcy publikuje tam krótkie filmiki z prostego życia na wsi.

Generują setki tysięcy wyświetleń. Jak ten, na którym pokazuje plony żółtej fasolki szparagowej – trwające 16 sekund nagranie sprzed kilku dni zdobyło już tam prawie 270 tys. wyświetleń.

Film ze zrywaniem czereśni ma łącznie na Facebooku i TikToku około miliona wyświetleń, a materiał z jazdy traktorem – ponad 800 tysięcy. Na innym (ponad 900 tys. wyświetleń na Facebooku) w upał na polu polewa go wąż ogrodowy. W tle nieśmiertelny hit Kombi "Słodkiego, miłego życia". Kołodziejczak bez skrępowania się cieszy. I to wszystko.

Inna, trwająca 24 sekundy produkcja to "nieporozumienie" związane z kapustą pekińską. Pokazuje mały głąb po przekrojeniu warzywa i poleca zjedzenie nie jego, ale "serca kapusty", bo ma dużo witamin. Film zdobył 427 tys. wyświetleń na TikToku i 618 tys. na Facebooku w kilka dni. Łącznie ponad milion obejrzeń.

Na innym nagraniu – taka formuła zdarza się częściej – jest w samochodzie. Kołodziejczak wyraźnie kpi z tego, że Niemcy odpadli z mundialu z Paragwajem.

"Posłowie noszą kijek w tyłku"

Skąd taka forma komunikacji, która u polityków jest jednak rzadkością? Jak sam ujął to Michał Kołodziejczak w programie "Studio parlament" w kanale Polsat News Polityka, "w momencie, kiedy większość posłów, może nawet 90 proc., nosi kij w tyłku, to myślę, że potrzebne jest pokazanie normalności".

Bez skrępowania przyznał, że ponad dwa miesiące temu zwolnił osoby odpowiedzialne za jego komunikację w mediach społecznościowych. Nauczył się montować proste filmy i sam je wymyśla. Gdy coś wymaga większej wiedzy technicznej, korzysta z pomocy jednej osoby.

A jak filmiki Kołodziejczaka oceniają eksperci? Wskazują na wyraźną zmianę w sposobie komunikacji posła Koalicji Obywatelskiej.

Były wiceminister rolnictwa dał się wcześniej poznać jako założyciel i prezes ruchu Agrounia. Jego retoryka bywała buntownicza, roszczeniowa i agresywna. A teraz chce utrwalić swój image jako bardziej przyjazny, bliski ludziom.

Momentami trudno uwierzyć, że to ten sam Kołodziejczak, który w 2023 r. awanturował się z Januszem Kowalskim na korytarzu Ministerstwa Rolnictwa, wypowiadając słynne "Cicho, cisza!". Teraz agresywną retorykę zastąpił dystans i luz. A zasięgi rosną. Celem mogą być przyszłoroczne wybory parlamentarne.

– Być może to celowe działanie, by ocieplić wizerunek. Kiedyś używał ostrych słów, był znany z protestów rolniczych, to postać kontrowersyjna. Teraz zmniejsza dystans do widowni. Takie złamanie wizerunku może być odbierane jako mało wiarygodne. Widać, że nie ma jeszcze doświadczenia. Przydałby mu się menedżer czy agencja ale nie od "wklejania filmików" – ocenia Jacek Gadzinowski, ekspert marketingu internetowego.

– Czasem powie coś śmiesznego, czasem chodzi z plonami, dobrze się to ogląda jako mem i ludzie lubią pozytywnych "ziomków", humor oraz rozrywkę, ale może być odbierany jako mało wiarygodny w dłuższej perspektywie jako polityk – ocenia nasz rozmówca.

Jacek Gadzinowski
ekspert marketingu

Zdaniem Gadzinowskiego, gdyby jednak w przyszłości przestał być politykiem, miałby duży potencjał reklamowy.

– Dziś są spore budżety na "zasięgowe" krótkie rolki czy tiktoki. Można dostać nawet 10-20 tys. złotych za jeden film przy jego obecnych zasięgach filmów. Ale takie przekazy powinny być oznaczane. Jeśli ktoś przyjmuje za nie pieniądze, to powinien podpisywać jako reklamę czy promocję zgodnie z zaleceniami UOKIK. Gdyby kiedyś zrezygnował z polityki i działał jako "śmieszek", mógłby nawet zarobić kilkaset tysięcy w skali kilku miesięcy, a nawet milion zł w ciągu roku – ocenia ekspert.

Obecny wizerunek jest bardzo wesoły i pozytywny, pokazuje go jako rolnika, cieszącego się życiem i plonami. Nowy sposób komunikacji na pewno dobrze wpada w algorytmy social mediowe, co pokazują wzrastające statystyki

Paweł Karaś
prezes Mint Media

Czy Kołodziejczak mógłby liczyć na solidne kontrakty reklamowe? Paweł Karaś nie rozpatruje tego w tym kontekście. – Raczej to za krótki okres, żeby firmy się "rzuciły" z produktami do promocji. Być może trafi się klient, do którego będzie idealnie pasował. Nie zapominajmy, że zmiana wizerunku raczej wiąże się stricte ze zbliżającymi się wyborami – podkreśla.

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

Wokalistka i dziennikarka radiowa kolejną uczestniczką "Tańca z gwiazdami"

Wokalistka i dziennikarka radiowa kolejną uczestniczką "Tańca z gwiazdami"

Awaria Facebooka za nami. "Konto tymczasowo niedostępne"

Awaria Facebooka za nami. "Konto tymczasowo niedostępne"

Tego jeszcze nie było. Szykuje się najdłuższa przerwa w finale w historii. Wystąpią gwiazdy

Tego jeszcze nie było. Szykuje się najdłuższa przerwa w finale w historii. Wystąpią gwiazdy

TVP stawia na YouTube. Trafił tam "Teleexpress" TVP1

TVP stawia na YouTube. Trafił tam "Teleexpress" TVP1

Dlaczego rynek SPF zmienia się szybciej niż rynek kremów przeciwzmarszczkowych?
Materiał reklamowy

Dlaczego rynek SPF zmienia się szybciej niż rynek kremów przeciwzmarszczkowych?

Kamery mają pokazywać sport, nie ciało. Nowe standardy transmisji kobiecej lekkoatletyki

Kamery mają pokazywać sport, nie ciało. Nowe standardy transmisji kobiecej lekkoatletyki