SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Jarosław Kuźniar o 7,4 tys. zł za udział w Gdańskim Tygodniu Demokracji: brak wynagrodzenia za pracę jest karalny

Firma Jarosława Kuźniara otrzymała 7,4 tys. zł za to, że dziennikarz poprowadził jedną z debat podczas Gdańskiego Tygodnia Demokracji. Uczestnicy tej debaty dostali po 3,1 tys. zł, a niższe wynagrodzenie uzyskała Renata Kim z „Newsweeka”. Honorariów nie otrzymali natomiast Dominika Wielowieyska i Mikołaj Chrzan z „Gazety Wyborczej”, która była współorganizatorem wydarzenia.

Jarosław Kuźniar Article

Tegoroczny Gdański Tydzień Demokracji odbył się od 11 do 17 września w Gdańsku. Wydarzenie zorganizował urząd tego miasta we współpracy z „Gazetą Wyborczą” i Europejskim Centrum Solidarności.

W niektórych dyskusjach w ramach tego wydarzenia brali udział dziennikarze. Inauguracyjną debatę - w której dyskutowali prof. Lena Kolarska-Bobińska (była europosłanka PO, była minister nauki i szkolnictwa wyższego), prof. Mirosława Marody, Wojciech Eichelberger, prof. Jerzy Bralczyk - prowadził Jarosław Kuźniar, gospodarz programu „Onet rano”. Z wykazu umów opublikowanego przez Urząd Miasta Gdańsk wynika, że firma dziennikarza otrzymała za to 7 380 zł wynagrodzenia, a także 1 250 zł zwrotu kosztów podróży i zakwaterowania. W wykazie są też honoraria po 3 075 zł dla prof. Kolarskiej-Bobińskiej, prof. Marody i prof. Bralczyka.

- Wykonałem w Gdańsku swoją dziennikarsko-konferansjerską pracę zgodnie ze sztuką. Publiczność to doceniła. Miałem zacnych gości w zaszczytnym miejscu. Brak wynagrodzenia za pracę jest, zdaje się, karalny - skomentował Jarosław Kuźniar w odpowiedzi na pytania Wirtualnemedia.pl. Czy dziennikarzowi wypada przyjmować wynagrodzenie od jednostki samorządowej kierowanej przez polityka? Czy nie zawaha się potem, kiedy przyjdzie skrytykować tego polityka? - Ukryta w pana pytaniach sugestia, że opłacona faktura pozbawia mnie obiektywizmu jest głupie. A płacenie za zadawanie głupich pytań to już jest skandal. Proszę go pilnie opisać - odpowiedział Kuźniar.

Z kolei w dyskusji „Czy demokracja jest potrzebna, aby wieść dobre życie?”. mieli brać udział  m.in. Dominika Wielowieyska z „Gazety Wyborczej”, Renata Kim z „Newsweek Polska”, Bartosz Węglarczyk z Onetu i Jacek Pałasiński z TVN24.

Dominika Wielowieyska przekazała nam, że nie wzięła honorarium, ponieważ „GW” współorganizowała to wydarzenie. - Wzięła udział w dyskusji w ramach pracy w „Wyborczej” - wyjaśniła. Renata Kim zaznaczyła, że jej wynagrodzenie jest dużo niższe niż 3 tys. zł dla uczestników debaty inauguracyjnej. Z kolei Bartosz Węglarczyk nie dał rady uczestniczyć w dyskusji. - Była mowa o wynagrodzeniu, ale nie doszliśmy do konkretów - powiedział nam.

Moderatorem dyskusji samorządowców był Mikołaj Chrzan, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej Trójmiasto”. - Za prowadzenie tej dyskusji nie otrzymałem żadnego wynagrodzenia - odpowiedział na nasze pytanie.

Z kolei Dorota Warakomska wygłosiła jedno z przemówień z serii pod nazwą „Kobiety! RatujMY demokrację”. Dziennikarka przekazała nam, że ma otrzymać przede wszystkim zwrot kosztów podróży i zakwaterowania. W wykazie Urzędu Miasta Gdańsk nie ma na razie umów z Warakomską ani Kim.

Agora za współpracę przy promowaniu Gdańskiego Tygodnia Demokracji otrzymała od miasta 73,8 tys. zł.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: Jarosław Kuźniar o 7,4 tys. zł za udział w Gdańskim Tygodniu Demokracji: brak wynagrodzenia za pracę jest karalny

38 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
greg
Nie bardzo rozumiem, dlaczego ktoś oczekuje od kogoś, aby wykonywał pracę za darmo. Jak rozumiem autor artykułu sam nie wykonuje swojej pracy bez wynagrodznia
53 79
odpowiedź
User
PK
Na obronie demokracji da się zarobić, jak widać. Szczególnie w Gdańsku. A ja myślałem, że oni tak bezinteresownie.
odpowiedź
User
23424
To jak popierający KOD i niby obronę demokracji są robieni w wała nie jest już przerażające, a śmieszne. Na pieprzeniu o koncu demokracji w Polsce mozna niezle zarobic jak widać, a co niektórzy muszą dorabiać na boku bo skonczylo sie eldorado.
odpowiedź
User
Bebe
Nie bardzo rozumiem, dlaczego...


Porównaj sobie podejście pani Dominiki Wielowieyskiej a może zrozumiesz. Albo ktoś jest dziennikarzem albo gościem do wynajęcia, czyli Kuźniarem.
76 13
odpowiedź
User
Robert
Jak to łatwo odlecieć, oderwać się od rzeczywistości...Ale Kuźniar jest w szoszialmidija expertem wiec o co nam chodzi....
Próbujecie tutaj pokazać Jemu różnicę np porównując do Wielowieyskiej itp.
Też chciałem, ale kurczę przypomniałem sobie o wanience w Walmarcie - czyli reasumując, to nie ma sensu.
Pomyśleć, że ten gość kiedyś może marzyć o 7 tys. a jego "go for world bedzie go for wieś"- wszystko możliwe.Ale one tego nie wie.
54 4
odpowiedź
User
Gosc
Ale o co chodzi? Kuźniar został wynajęty do konkretnej roboty, za którą otrzymał wynagrodzenie, na które się ze zleceniodawcą umówil. Co autora bulwersuje? Dziennikarze są wynajmowani do takiej pracy z reguły za pieniądze. Czasem robią to za free z różnych przyczyn, np. po koleżeńsku, ale to sprawa raczej normalna. Zastanawiam się po takim tekście czy wirtualnemedia orientują się choć trochę w rynku mediów. Kuźniar nie jest moim idolem, ale skomentował to idiotyczne pytanie bardzo celnie.
29 49
odpowiedź
User
tiktak
Nie bardzo rozumiem, dlaczego ktoś oczekuje od kogoś, aby wykonywał pracę za darmo. Jak rozumiem autor artykułu sam nie wykonuje swojej pracy bez wynagrodznia


Albo można bronić demokracji za darmo, tak jak setki tysięcy Polaków na demonstracjach w obronie wolności sędziów czy przeciwko zakazowi aborcji, bez wystawiania faktur.
45 10
odpowiedź
User
wytwór
Mateusz też wystawiał faktury
67 1
odpowiedź
User
gość
Nie bardzo rozumiem, dlaczego ktoś oczekuje od kogoś, aby wykonywał pracę za darmo. Jak rozumiem autor artykułu sam nie wykonuje swojej pracy bez wynagrodznia


Albo można bronić demokracji za darmo, tak jak setki tysięcy Polaków na demonstracjach w obronie wolności sędziów czy przeciwko zakazowi aborcji, bez wystawiania faktur.


Kuźniar nie bronił tam demokracji tylko prowadził konferansjerkę. Jezu! To naprawdę nie jest trudne: pracę wykonuje się odpłatnie, przekonania polityczne, religijne, społeczne czy jakiekolwiek inne prezentuje się zupełnie z innych pobudek i w inny sposób (np. dyskutując, demonstrując) i za to raczej wynagrodzenia się nie pobiera.
18 36
odpowiedź
User
conf
no cóż.... "obrona demokracji " kosztuje ; ) bo, nie daj bóg , znajomi tego pana redaktora pomyśleliby, że mu na poważnie o jakieś wyższe wartości czy ideały przypadkiem chodzi : ) Czekam na komentarz pana Kuzniara że "co prawda przytulił kasę, ale z obrzydzeniem szedł do bankomatu; )
51 8
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing