W Agorze przez lata bez etatu? "Solidarność": działania firmy niewystarczające

Działająca w Agorze i Inforadiu "Solidarność" dostawała sygnały o osobach, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej dlatego, że współpracowały z firmami na umowach cywilnoprawnych. – Pozostawanie na umowach cywilnoprawnych latami jest np. szczególnie trudne dla matek, w tym matek samodzielnie wychowujących – podkreśla szefowa "Solidarności" Aleksandra Szyłło.

Tomasz Wojtas
Tomasz Wojtas
Udostępnij artykuł:
W Agorze przez lata bez etatu? "Solidarność": działania firmy niewystarczające
Aleksandra Szyłło i siedziba Agory, fot. mat. prasowy

Aleksandra Szyłło w opublikowanym kilka dni temu nagraniu zwróciła uwagę na negatywne konsekwencje ponoszone przez osoby, które są związane z Agorą, ale nie na umowach o pracę. – A wiecie, że jakiś czas temu kobieta u nas w firmie urodziła dziecko i straciła środki do życia? Dlaczego? Bo była latami na umowie cywilnoprawnej – opisała.

Zaznaczyła, że podobne problemy mogą mieć współpracownicy Agory, jeśli z przyczyn zdrowotnych przez dłuższy czas nie będą mogli regularnie pracować.

Szyłło zapewniła, że "Solidarność" wspiera swoich członków "w dyplomatycznych, kulturalnych i spokojnych negocjacjach z pracodawcą w tej sprawie", a jeśli współpracownik się na to zdecyduje – także "w powiadomieniu Państwowej Inspekcji Pracy i sądu pracy". – Załatwmy to – zaapelowała.

– Forma współpracy jest ustalana na podstawie sposobu wykonywania obowiązków przez osobę zatrudnioną – zgodnie ze specyfiką jej zadań oraz aktualnymi przepisami – zaznaczyło biuro prasowe Agory.

Firma nie ujawnia, ile razu interweniowała w niej Państwowa Inspekcja Pracy lub współpracownik kierował pozew do sądu pracy. Zapewniła, że "współpracuje z Państwową Inspekcją Pracy, w takim zakresie, w jakim jest to wymagane", zaś nie komentuje dotyczących niej postępowań sądowych.

Więcej współpracowników Agory w tarapatach życiowych

Z kolei Aleksandra Szyłło, odpowiadając na nasze pytania, podkreśliła, że "Solidarność" w ostatnich latach dostała sygnały na temat innych osób, poza kobietą opisaną w nagraniu, "latami pozostających na umowach cywilnoprawnych, które z tego powodu były w bardzo trudnej sytuacji życiowej".

– Mam na przykład przed oczami osobę ciężko chorującą, z podejrzeniem nowotworu, która zamiast skupić się na leczeniu, musiała zamartwiać się, że straci podstawowy dochód, jeśli pójdzie na dłużej do szpitala – stwierdziła.

Wyliczyła mankamenty wynikające z braku umowy o pracę. – Pozostawanie na umowach cywilnoprawnych latami jest np. szczególnie trudne dla matek, w tym matek samodzielnie wychowujących (!) – które pozbawione są podstawowego bezpieczeństwa socjalnego: prawa do zwolnienia lekarskiego na chore dziecko i urlopu wypoczynkowego – opisała.

– Pozostawanie na umowie cywilnoprawnej to brak możliwości korzystania z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, brak ochrony przedemerytalnej (!), a także w większości wypadków niższe składki emerytalne. A także wiele innych konsekwencji życiowych, np. słaba zdolność kredytowa, co jest zasadnicze dla osób np. chcących założyć rodzinę – dodała.

Szefowa "Solidarności" przypomniała, w jakich okolicznościach firma powinna podpisać umowę o pracę. – Szef, wyznaczone miejsce i czas pracy to podstawowe przesłanki w prawie, że mówimy o realnym stosunku pracy – podkreśliła.

Przyznała, że w ostatnich latach Agora "podejmowała działania mające na celu ograniczenie sytuacji, w których latami ważną, wręcz nierzadko zasadniczą rolę np. w redakcji odgrywają wieloletni ‘współpracownicy’ – mówimy np. o całym dziale, który w ten sposób działał". – W naszej ocenie te działania nie są jednak wystarczające – zaznaczyła Szyłło.

"Solidarność" w Agorze chce mieć więcej członków

W ostatnich tygodniach Aleksandra Szyłło zamieściła szereg nagrań, w których opisywała ciemną stronę pracy w Agorze. Stwierdziła m.in., że niektórzy dziennikarze "Gazety Wyborczej" muszą dodatkowo pracować, np. w McDonaldzie czy na Uberze.

Przy okazji zachęcała pracowników firmy, żeby zapisywali się do kierowanej przez nią organizacji. – Kampania informacyjna "Solidarności" ma na celu przede wszystkim dotarcie do wszystkich zainteresowanych osób, by wiedzieli, że nie są sami i związek zawodowy jest po to, by udzielić im realnego wsparcia – podkreśliła.

Aleksandra Szyłło przewodniczącą Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" działającej w Agorze i Inforadiu została w połowie listopada br., zastępując Natalię Mazur. Od końcówki ub.r. była już wiceszefową organizacji, w Agorze pracuje od 2010 roku jako dziennikarka "Gazety Wyborczej".

PRACA.WIRTUALNEMEDIA.PL

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

"Jedna bitwa po drugiej" i "Hamnet" wśród nominowanych do Oscara dla najlepszego filmu

"Jedna bitwa po drugiej" i "Hamnet" wśród nominowanych do Oscara dla najlepszego filmu

Paramount wydłuża czas na wrogie przejęcie Warner Bros. Discovery

Paramount wydłuża czas na wrogie przejęcie Warner Bros. Discovery

IKEA wycofuje kultową torbę. Ale spokojnie – nie na zawsze

IKEA wycofuje kultową torbę. Ale spokojnie – nie na zawsze

"Ukończyłem 15 lat". Nowa funkcja mObywatela ma ograniczyć dzieciom dostęp do social mediów

"Ukończyłem 15 lat". Nowa funkcja mObywatela ma ograniczyć dzieciom dostęp do social mediów

Wydawcy o nowych dotacjach od ministerstwa. Chcą wsparcia dla całej prasy

Wydawcy o nowych dotacjach od ministerstwa. Chcą wsparcia dla całej prasy

"Polska. Co dalej?" w TVP Info rusza poza Warszawę

"Polska. Co dalej?" w TVP Info rusza poza Warszawę