SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

TVP Info przez cały weekend ujawniało podsłuchane rozmowy z ks. Sową, TVN i Polsat o nich milczą

Od piątku do niedzieli TVP Info publikowało fragmenty podsłuchanych rozmów z udziałem ks. Kazimierza Sowy, polityków PO i PSL oraz biznesmena Jerzego Mazgaja. W niedzielę późnym wieczorem wyemitowało nagrania w całości. Za to w ogóle nie poinformowano o nich w TVN24 i Polsat News.

Article

Ujawnione rozmowy odbyły się w lutym 2014 roku w restauracji Sowa & Przyjaciele. Uczestniczyli w nich m.in. publicysta ks. Kazimierz Sowa, ówczesny rzecznik rządu Paweł Graś, ówczesny minister skarbu Włodzimierz Karpiński, biznesmen Jerzy Mazgaj i gen Marian Janicki.

Jeden z pierwszych fragmentów, opublikowanych w TVP Info w piątek przed południem, dotyczył publikacji w „Gazecie Polskiej” tekstu w negatywnym świetle stawiającego Jerzego Mazgaja. Ks. Sowa ocenił, że w takiej sytuacji pismo należy „zniszczyć, nie polemizować”. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz w wydanym szybko oświadczeniu wyraził oburzenie i stwierdził, że należy w tej sprawie powołać komisję śledczą.

W TVP Info zapowiedziano, że kolejne fragmenty podsłuchanych rozmów zostaną ujawnione w głównym wydaniu „Wiadomości” oraz wieczornym programie „Nie da się ukryć”. W stacji przez cały dzień poświęcono im bardzo dużo uwagi, komentowali je publicyści i politycy. Następne fragmenty nagrań opublikowano w TVP Info w sobotę przed południem, a dalsze - w niedzielę wieczorem w programie „Bez retuszu”.

W podsłuchanych rozmowach dyskutowano m.in. o obsadzie stanowisk w spółkach państwowych (w tym Telewizji Polskiej), hierarchach kościelnych oraz bieżących wydarzeniach politycznych. Ks. Sowa skrytykował niektórych biskupów, w dyskusji o relacji w „Fakcie” z 50. urodzin Elżbiety zapytał, ile wydawca dziennika Ringier Axel Springer dostaje środków państwowych i unijnych. Ocenił też, że „Super Express” jest „najbardziej niebezpieczny, bo propisowski”. Krytykował też niektóre działania Igora Ostachowicza, doradcy premiera Donalda Tuska w sprawach wizerunku. Razem z Sową uznali, że jeśli do kierownictwa TVP wejdzie ich znajomy, to wszyscy na tym skorzystają.

 

Ujawniono też fragmenty dotyczące spraw prywatnych, m.in. zamawianie jedzenia i trunków oraz rozmowę telefoniczną z Tomaszem Arabskim, ówczesnym ambasadorem w Hiszpanii.

 

W niedzielę od godz. 23 TVP Info wyemitowało całość nagrań trwającą ok. czterech godzin.

 

O rozmowach nie poinformowały TVN24 i Polsat News

Tematem nagrań szybko zainteresowały się serwisy internetowe. Niektórym (m.in. Wirtualnej Polsce, wPolityce.pl i Gosc.pl) udało się szybko uzyskać komentarz ks. Sowy. Najwięcej uwagi nagraniom poświęciły witryny określane jako prawicowe - na czele z wPolityce.pl i Niezależna.pl (związana z „Gazetą Polską”) - gdzie zamieszczono sporo komentarzy krytykujących opinie wypowiadane w nagraniach.

O udziale ks. Sowy w tych rozmowach poinformowano na pierwszej stronie sobotnio-niedzielnego i poniedziałkowego wydania „Super Expressu”. - Co przesłać Sowie w podziękowaniu za reklamę Superaka? Ośmiorniczkę? Butelkę oleju do głowy? Co?;))) - żartował na Twitterze redaktor naczelny „SE” Sławomir Jastrzębowski. Temat nie trafił za to na okładkę „Faktu”.

O sprawie nie poinformowano ani w TVN24 i Polsat News, ani w „Faktach” i „Wydarzeniach”. W serwisie internetowym Polsat News zamieszczono jedynie w piątek depeszę PAP z komentarzami polityków o ujawnionych nagraniach, natomiast na stronie TVN24 nie znalazła się żadna wzmianka na ten temat.

Ks. Sowa przeprosił tylko za wulgaryzmy, wróci do Krakowa

W piątek wieczorem ks. Kazimierz Sowa na Facebooku stwierdził, że nie ma zamiaru tłumaczyć się z tego, co powiedział w ujawnionych rozmowach. - Nie zamierzam się tłumaczyć z faktu, że czasem spotkam się ze znajomymi przy okazji np. ich imienin. Ani z tego, że mam takich znajomych a nie innych. Powiem więcej, jeśli znajomość wytrzymuje długie lata (a nawet kolejne dekady) to mogę być z tego tylko dumny - napisał.

- Generalnie sytuacja, w której ktoś podsłuchany musi się tłumaczyć a podsłuchujący pewnie zacierają ręce nie jest normalna. I tego wg. mnie nic nie usprawiedliwia ani nie zmieni. Podobnie jak robienia z tego medialnej hucpy i atakowania przy tym np. mojego brat - dodał. - Nikomu nie życzę być podsłuchiwanym bo teraz wiem jakie to niemiłe uczucie, choćby nawet nic z tego nie wynikało - zaznaczył.

Duchowny przeprosił natomiast za „ubogą wersję kuchennej łaciny”, którą zdarzało mu się stosować w rozmowach. - Po prostu nie należy przeklinać i to nie tylko kiedy jest się księdzem. Nauczka jaką daje życie bywa bolesna ale być może potrzebna - skomentował.

W sobotę ks. Sowa jak zwykle prowadził swój program „Piąta strona świata” w TVN24 BiS.

 

Jednocześnie poinformowano, że zgodnie z decyzją abp. Marka Jędraszewskiego ks. Kazimierz Sowa do końca czerwca ma wrócić do archidiecezji krakowskiej. Jej rzecznik ks. Piotr Studnicki zaznaczył, że tę decyzję przekazano duchownemu już w kwietniu br.

- Ks. Kazimierz Sowa przed rokiem został pisemnie upomniany przez ówczesnego metropolitę krakowskiego kard. Stanisława Dziwisza. W liście z 16 czerwca 2016 r. znalazły się konkretne wskazania ks. kardynała dla ks. Sowy, zgodnie z wytycznymi KEP, dotyczącymi działalności księży w mediach - dodał ks. Studnicki.

Czy warto publikować rozmowy sprzed ponad trzech lat?

Od piątku dziennikarze dyskutowali, na ile istotne jest ujawnienie tych podsłuchanych rozmów. - A może mi ktoś wyjaśnić jaki jest sens i cel puszczania przez TVP nic nie wnoszących, ale za to podsłuchanych rozmów? - zapytał na Twitterze Konrad Piasecki z Radia ZET. - Ależ oczywiście. Przecież wszyscy Polacy na imieninach obsadzają zarządy spółek i ustawiają budowę autostrad. #oderwanieodrzeczywistości - odpowiedziała mu Magdalena Ogórek. - Przypomnieć ludziom że sitwa którą odsunęli 2 lata temu była obrzydliwa i robiła rzeczy dokładnie odwrotne niż dziś głosi, i nadal tak jest? - ripostował Rafał Ziemkiewicz z „Do Rzeczy”.

Niektórzy przypominali, że w przeszłości ujawniano inne podobne rozmowy. - Ciekawe, że ks. Sowę atakują broniący o. Rydzyka po ujawnieniu nagrań gdzie mówił o Marii Kaczyńskiej: Czarownico, sama się poddaj eutanazji - zwrócił uwagę na Twitterze Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. - Gdy o. Rydzyk mówił o Marii Kaczyńskiej per „czarownica” jakoś dla niektórych nie miało to żadnego znaczenia - zgodził się Bartosz T. Wieliński z „Gazety Wyborczej”. - O. Rydzyk nazwał czarownicą nie śp prezydentową tylko M. Środę, i publicznie nie przy kielichu - argumenty obrońców ks. Sowy od czapy as usual - skomentował to Rafał Ziemkiewicz.

- Ciekawe czy gdyby pokazano taśmy o. Rydzyka mówiącego, że trzeba zniszczyć „GW”, też nie miałyby dla niektórych żadnego znaczenia? #hipokryzja - skomentował Andrzej Gajcy z Onetu. - Znowu pan udaje, że nic nie rozumie? Rydzyk rozdaje w PIS-ie karty i dostaje od PIS-u miliony. Sowa po prostu plotkuje z politykami PO - ripostował Tomasz Lis z „Newsweek Polska”. - Znowu Pan uprawia politykę o silnych relacjach ks. Sowy z politykami PO i biznesem doskonale Pan wie I nie chodzi o plotkowanie Po co udawać? - stwierdził na to Gajcy.

- To jaki jest problem z Sową? Że plotkuje? Przeklina? Gada o spółkach? Czy raczej taki, że krytykuje PIS i jest za przyjmowaniem uchodźców? - zapytał Tomasz Lis. - News to będzie jak TVP puści rozmowy PIS-owców z Rydzykiem, bo tam się nie plotkuje o biznesie, ale robi się biznesy. Milionowe - stwierdził

Zupełnie odmiennego zdania jest Sylwester Latkowski. - Słucham teraz nagrań z Sowa & Przyjaciele. Mówienie, że tam nie ma nic prócz plotek i rad jest wprowadzaniem opinii publicznej w błąd - ocenił.

Czy TVP nie „przegrzała” tego tematu?

Od piątku ujawnione rozmowy były głównym tematem w TVP Info, omówiono je też we wszystkich programach informacyjnych Telewizji Polskiej. - Kolejnego odcinka #tasmysowy nie ma co bronić. Pytanie, co wnoszą, czy za słowami poszły działania i po co taśmy opublikowano akurat teraz? - napisał już w piątek wieczorem na Twitterze Jacek Nizinkiewicz.

W sobotę Samuel Pereira, wicedyrektor TVP Info ds. publicystyki, w dyskusji na Twitterze stwierdził: „Broniący wczoraj Kazimierza Sowy i jego kolegów popełnili podstawowy błąd - nie poczekali na ujawnienie reszty”. - TVP publikuje w odcinkach fragmenty podsłuchów z Sowy? Wkrótce opłata abonamentowa niewiele będzie różniła się od przelewu na wsparcie PiS - skomentował to Nizinkiewicz.

Marcin Fijołek w felietonie na wPolityce.pl zwrócił uwagę, że treść ujawnionych rozmów nie zmienia obrazu, jak działał obóz rządzący PO. - Cóż bowiem dowiadujemy się z ujawnianych taśm? Że politycy PO reagują śmiechem na nazwiska wiceministrów podejrzewanych o korupcję? Dla kogoś to nowość? Że ks. Sowa, nieformalny członek ekipy rządzącej, doradza politykom Platformy co do strategii? Czyż nie robił tego z otwartą przyłbicą (tyle, że innym językiem) na antenie TVN? Że odbywają się rozmowy co do obsady stanowisk w spółkach Skarbu Państwa? Czy nie jest to domena każdej ekipy? - zapytał publicysta.

Zastanawiał się też, że TVP Info nie poświęca tej sprawie zbyt dużo uwagi. - Nie jestem pewien, czy kolejne wydania specjalne i niemal całodobowe zapętlenie cytatów z akurat tej taśmy jest najbardziej odpowiednią reakcją na ukazanie tych nagrań. Tym bardziej, że w ostatnich dniach mieliśmy o wiele bardziej godne uwagi sprawy: umowę z Danią, zapowiedź wizyty Donalda Trumpa w Polsce (sukces dyplomacji!), skuteczną wyprawę Piotra Naimskiego do USA, zamieszanie wokół Nord Stream 2 - wyliczył.

Newsletter WirtualneMedia.pl w Twojej skrzynce mailowej

Dołącz do dyskusji: TVP Info przez cały weekend ujawniało podsłuchane rozmowy z ks. Sową, TVN i Polsat o nich milczą

45 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Yogidługonogi
Jest jak zawsze: funkcjonariusze medialni III RP przeciwko funkcjonariuszom IV RP. A gawiedź za nimi. Dla mnie nowością i jednak szokiem jest poziom i styl wypowiedzi ks. Sowy. Resztę znam i niczego innego się nie spodziewałem.
85 11
odpowiedź
User
Szymon
Lubię księdza Sowę i,, prawdziwy Polak lepszego sortu" nazwałby mnie lewakiem, ubekiem, komuchem i czym tam jeszcze niby jestem, ale też mnie to raziło, że Polsat i TVN nie zająkły się o całej sprawie. Punkt dla TVP, przy całym braku sympatii dla Kurwizji.
69 45
odpowiedź
User
widz555
Za to prawica zapewne na spotkaniach tylko różaniec odmawia na głos, dlatego zrezygnowano z jej nagrywania.
Nic sensacyjnego w tych nagraniach nie ma, prywatny bełkot pozostaje prywatnym bełkotem.
Ktoś oburzony księdzem? Tacy oni są, całkiem podobni do reszty społeczeństwa. Każdemu celebrycie przekrzywia się horyzont.
Grillowanie tych nagrań przez cały weekend nie podniosło ich rangi, ale utrwaliło moje zdanie od TVP Info że to tylko propagandowy ściek.
56 62
odpowiedź
User
odjechany ziom
To wszystko świadczy o tym, że w Polsce niestety NIE MA obiektywnych programów informacyjnych w TV. Nie ważne, czy TVP, TVN, czy Polsat - każdy nadawca propaguje faworyzowaną przez siebie ideologię. Nikt nie jest bezstronny. Dlatego bawią mnie gorące sprzeczki w tutejszych komentarzach między zwolennikami TVP a TVN 24 czy czymś jeszcze, te próby udowodnienia, który nadawca jest bardziej wartościowy itd. Sorreczki, ale dla mnie wszystkie te kanały pseudoinformacyjne są siebie warte - jedno wielkie propagandowe szambo i tyle.

Wolę poczytać wiadomości w internecie, na nielicznych portalach, które nie są politycznie zaangażowane i podają informacje obiektywnie. A na te wszystkie TVNy, Polsaty, kÓrwizje i inne tefały szkoda czasu.
95 8
odpowiedź
User
Szary Polak
Przypomina mi się pijany Kwaśniewski, czy zeznania Komorowskiego. Dobrze, że już nie ma monopolu tylko jednej strony. Ludzie mogą sobie sami wyrobić zdanie, a nie wg dyktatu dziennikarzy.
94 10
odpowiedź
User
wlad
Jak pięknie opadły maski.
64 10
odpowiedź
User
mbbm
A kogo Sowa interesuje? Jakiś pan z telewizji? Przeklina przy wódce z kolegami? I telewizja mu dwa dni poświęca, podczas gdy pod toporami ginie Puszcza, a ofiary radzieckich watażków odsyła się oprawcom.
31 55
odpowiedź
User
prawnik
Znów dowiedzieliśmy się, że ludzie klną do kotleta.
Gdyby ktoś miał wątpliwości, ja też. I bardzo niewiele z moich wypowiedzi w ogródku piwnym nadawałoby się do zacytowania.
Dlatego dawno, dawno temu, umówiliśmy się, że istnieje coś takiego jak sfera prywatna. I dawno, dawno temu uczyliśmy dzieci, że podsłuchiwanie jest nieładne.
Teraz nam się ta norma kulturowa rozjechała. I tworzymy sobie normę ekshibicjonizmu.

Ale jeśli podglądamy wszystko i podsłuchujemy wszystko, będziemy mieli dwa zjawiska:
1. Patologiczna szczerość, czyli publiczny bezwstyd (przekonanie, że skoro nie ma prywatności, to można publicznie powiedzieć wszystko, co dotąd mawiało się do kotleta powiedzieć wszystko i być z siebie dumnym, bo się jest szczerym); więc bluzgi z mównicy Sejmu, mowa nienawiści, szerzenie uprzedzeń i zagrzewanie do zła.
2. Pogłębiona hipokryzja; totalne odrzucenie szczerości, także w sferze prywatnej. Nie mówienie tego, co się myśli.

Czy ta paczka taśm powinna być publicznie emitowana w TV?
Nie mogę znaleźć konkretnego, realnego interesu publicznego, który by za tym przemawiał. Na pierwszy rzut oka nie ma tam treści w sposób oczywisty karalnych. Nie ma jasno zarysowanych afer wielkich, ani nawet niewielkich. Rozmowy są na tyle nudne, że nie byłem w stanie przetrawić, więc mogło mi oczywiście coś uciec. Ale pewnie dowiedziałbym się od innych, gdyby tam było coś, co pominąłem. Ks. Sowa chyba jednak klnie poniżej normy polskiej.

Atmosfera nadęta, a w środku niewiele. Lub nic zgoła.
31 29
odpowiedź
User
prawnik
A kogo Sowa interesuje? Jakiś pan z telewizji? Przeklina przy wódce z kolegami? I telewizja mu dwa dni poświęca, podczas gdy pod toporami ginie Puszcza, a ofiary radzieckich watażków odsyła się oprawcom.


Owszem, interesuje. Tak jak interesuje podsłuchiwanie sąsiada. To jest jeden z ludzkich instynktów. Z którym jednak dotąd próbowaliśmy walczyć, ucząc dzieci, że podglądać i podsłuchiwać nie wypada.

Rzecz w czymś innym. Prywatność jest dobrem osobistym. Można ją naruszyć, powołując się na dobro wyższego rzędu, np. "interes publiczny". Żeby jednak powołać się na "interes publiczny", musi istnieć taki interes w ujawnieniu treści rozmowy. A tymczasem treść rozmowy jest cokolwiek błaha.
31 17
odpowiedź
User
kins
Ja też chętnie zniszczyłbym GP
12 38
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing